Reklama

Edytorial

Edytorial

Nieprzekraczalne granice

Ludzie wierzący nie mogą zachowywać się jak dezerterzy z duchowego frontu walki. Trzeba umieć stawiać granice. I to nieprzekraczalne granice.

2026-01-27 15:23

Niedziela Ogólnopolska 5/2026, str. 3

[ TEMATY ]

Ks. Jarosław Grabowski

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

Człowieka trzeba wychowywać – takie przekonanie żywiono już w czasach greckich, a więc u początków kultury Zachodu. Dzisiaj często zderzamy się z problemem zarówno niemocy wychowawczej, jak i bezsensu wychowania. Skąd się to bierze? Może stąd, że wychowanie przekształciło się w indoktrynację? A może stąd, że wielu, w tym nauczycieli, ma problem ze zrozumieniem natury ludzkiej? I proces ten będzie postępował, ilekroć odrzucimy chrześcijańską myśl, która widzi w człowieku jedność duszy i ciała. Jedność stworzoną na obraz Boży. Poniesiemy wychowawcze fiasko, jeśli uwierzymy niektórym ateistom, że człowiek jest jedynie zbiorem genów. A ponieważ dziś genami można sterować, wszelkie wysiłki zmierzające do uczynienia człowieka kimś lepszym są działaniem nie tyle moralnym, ile jedynie technicznym. Ci, którzy podzielają ten pogląd, wykonują także zawód nauczyciela. Są wśród nich zarówno świadomi wiary katolicy, jak i wojujący ateiści, są konserwatyści i lewicowcy. To oczywiste, że będą oni wychowywać swoich uczniów zgodnie z własnymi przekonaniami. A tak szczerze, zapytam ironicznie: jak wiele szkół zawraca sobie jeszcze głowę wychowaniem? Czy polska szkoła jest nosicielem takich wartości jak miłość, prawda, sprawiedliwość, uczciwość, sumienność itp.? Proszę, aby Państwo pomyśleli chwilę nad tym, czy szkoła Waszych dzieci albo wnuków ma jakąś propozycję realizacji tych wartości. Odpowiedzi zapewne nie są proste, ale są niezwykle istotne, bo stawką jest wychowanie młodego pokolenia. A tego nie wolno zostawić edukacyjnym eksperymentom czy politycznej koniunkturze. Stawka jest naprawdę zbyt duża.

Reklama

Dlatego w bieżącym numerze Niedzieli wracamy do tego, co wydarzyło się w szkole podstawowej w Kielnie, w której jedna z nauczycielek na oczach uczniów wyrzuciła krzyż do kosza. W przestrzeni publicznej zdążyło się już pojawić kilka wersji wydarzeń, a sam „incydent z Kielna” wywołał niemałą burzę w całym kraju. Jak było naprawdę, próbujemy dociec w temacie numeru, pytając ludzi, którzy mają o tym wiedzę z pierwszej ręki. Mnie nurtuje jednak jeszcze jedna myśl: czyżbyśmy wracali do czasów, w których uczniowie znów muszą bronić krzyża? Przeżyłem to osobiście w 1983 r., gdy w VII klasie powiesiliśmy krzyż na ścianie w naszej szkolnej sali. Za Polski Ludowej krzyż w miejscach publicznych był znakiem zakazanym, ale my, nastolatki, nie przejmowaliśmy się ani zakazami, ani konsekwencjami. Wiedzieliśmy, że tak trzeba – to był stanowczy sprzeciw wobec komunistycznej władzy. Jedna z nauczycielek, zagorzała komunistka, żądała od nas zdjęcia ze ściany „tego czegoś”. Nie daliśmy jednak za wygraną. I krzyż został. Nauczycielka nie odważyła się go wówczas ściągnąć. Dopiero po remoncie sali krzyż zniknął. Po latach okazało się, że przechowała go nasza wychowawczyni, która nie pozwoliła, by znalazł się w śmietniku. Podobne zdarzenia miały miejsce wówczas w całej Polsce i jak echo powróciło to dziś w postawie uczniów z małego Kielna. Imponuje mi postawa tych nastolatków – bo oni krzyż wieszali w tym roku szkolnym tyle razy, ile razy anglistka go zdejmowała. To nie był jednorazowy akt odwagi, ale upór, przekonanie, że tego znaku trzeba bronić. Nikt im tego nie nakazał, nikt nie bił brawa, nie działali pod czyjeś dyktando. Po prostu tak zostali wychowani.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie zawsze młody człowiek ma tyle szczęścia, że spotka mądrych ludzi, którzy wskażą mu najwłaściwszą z możliwych dróg, także tę do Boga – coraz częściej spotyka w szkole nauczycieli o silnej lewicowej, antykatolickiej postawie. My, katolicy, mamy pełne prawo domagać się, by nasze przekonania traktowano z należytą powagą i szacunkiem. Nie możemy przyjmować postawy milczenia wobec aktów agresji wymierzonych w nas czy w sprawy dla nas święte. Grzechem w takiej sytuacji są bierna rezygnacja albo fatalizm. Taka solidarność wierzących utwierdzi w prawdzie tych mniej odważnych. Obojętność czy milczenie są tylko dawaniem przyzwolenia na to, co się dzieje. Naszą siłą zawsze są rozumne serce oraz miłość do Boga i bliźniego, które jednak nie mogą usprawiedliwiać bierności, lecz stanowią wezwanie do działania. Wiele życiowych sytuacji wymaga od nas działania, wiara także...

Tak się zastanawiam – czy gdyby nas spotkała podobna sytuacja, np. w pracy, potrafilibyśmy zachować się jak uczniowie z Kielna? Ludzie wierzący nie mogą przecież być jak dezerterzy z duchowego frontu walki. Trzeba umieć stawiać granice. I to nieprzekraczalne granice.

Ocena: +12 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

…i miejcie nadzieję!

Niedziela Ogólnopolska 16/2025, str. 3

[ TEMATY ]

Ks. Jarosław Grabowski

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Ks. Jarosław Grabowski
Co świętujemy w Wielkanoc, czym jest Zmartwychwstanie, dlaczego biją rezurekcyjne dzwony? A tak w ogóle, jakie są dowody, że Jezus naprawdę zmartwychwstał? I jakie to ma znaczenie dziś, wiosną 2025 r., dla ciebie? Czy coś znaczy, czy może coś zmienić? Próbujemy odpowiedzieć na te pytania w świątecznym numerze Niedzieli (s. 10-15). Może niektórym wydają się one zbyt proste, oczywiste, ale większość pewnie je bagatelizuje, bywa, że omija, zagłusza. Może nawet obawia się odpowiedzi pochodzącej gdzieś z dna serca.
CZYTAJ DALEJ

Jezus nie wybiera nielicznych do pokazowego cudu

2026-01-20 09:56

[ TEMATY ]

rozważania

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Opis przeniesienia Arki do świątyni Salomona stoi na progu nowego etapu kultu. Dotąd centralnym miejscem był Namiot Spotkania i ołtarz, a teraz Jerozolima otrzymuje stałą budowlę. Zwraca uwagę, że inicjatywa wychodzi od króla, lecz czynności wykonują kapłani. Arka nie staje się królewskim rekwizytem. Ona pozostaje znakiem obecności Boga, a jej miejsce jest ściśle określone: „Miejsce Najświętsze”, pod skrzydłami cherubów. Cheruby w Biblii nie są słodkimi aniołkami. To strażnicy sfery świętości. Pojawiają się już przy wejściu do Edenu (Rdz 3,24). W świątyni mówią, że do Boga nie wchodzi się na własnych warunkach.
CZYTAJ DALEJ

Abp Stanisław Budzik wprowadza Diakonat Stały

2026-02-09 15:31

[ TEMATY ]

diakonat stały

Ks. Paweł Kłys

Diakoni wraz z rodzinami podczas święcenia diakonatu stałego w archidiecezji łódzkiej, 2022 r.

Diakoni wraz z rodzinami podczas święcenia diakonatu stałego w archidiecezji łódzkiej, 2022 r.

Rzecznik Archidiecezji Lubelskiej ks. dr Adam Jaszcz poinformował o wprowadzeniu w archidiecezji diakonatu stałego. Dyrektorem ośrodka przygotowującego kandydatów został ks. dr Adam Pendel, prefekt Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Lublinie.

Diakoni stali wyświęcani są w Polsce już od kilkunastu lat, duża część z nich to żonaci mężczyźni. Posługa ta odnowiona została na Soborze Watykańskim II, a jej korzenie sięgają starożytności.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję