Wdniach 9-11 stycznia w jarosławskim opactwie odbyły się rekolekcje z okazji 5. rocznicy śmierci ks. Mariana Rajchla (1937 – 2021), pierwszego proboszcza parafii NMP Królowej Polski w Jarosławiu, twórcy gazetki parafialnej Ave Maria, założyciela radia archidiecezji przemyskiej, kierownika duchowego wielu pokoleń, wspaniałego kapłana, kaznodziei i egzorcysty.
Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1961 r. z rąk bp. Franciszka Bardy. Pracę duszpasterską w Jarosławiu rozpoczął 11 sierpnia 1975 r. Tu budował kościół materialny i duchowy, tworzył parafię otwartą na potrzeby ludzi. Pielgrzymował na Jasną Górę, do Matki Bożej Ostrobramskiej w Wilnie i do Lwowa – odbył łącznie 50 pielgrzymek.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Mszy św. koncelebrowanej w jarosławskim opactwie św. Mikołaja Biskupa w intencji śp. ks. Mariana Rajchla w sobotę 10 stycznia przewodniczył abp Adam Szal, metropolita przemyski. Homilię wygłosił ks. Piotr Czarniecki, który powiedział m.in.: – Dziękujemy za księdza prałata, za jego drogę do świętości, do której został zaproszony z momentem chrztu św. Był wierny powołaniu. Jako uczeń Chrystusa, podejmując misję, kierował się wezwaniem Bożym, aby obwieszczać Bożą miłość w sercach ludzi. Wierzył w niebo i żył dla nieba.
Żyje w dziełach, które pozostawił
Reklama
Kolejna Msza św. koncelebrowana o dar życia wiecznego dla ks. Rajchla została odprawiona w niedzielę 11 stycznia w kościele NMP Królowej Polski. W okolicznościowym kazaniu ks. Andrzej Bienia, dyrektor Radia FARA, zwrócił uwagę, że to miejsce, ten kościół, ta parafia to jego dzieło. – Tutaj został posłany, głosił Ewangelię, sprawował sakramenty, budował wspólnotę. Ksiądz prałat bardzo wymagał od siebie, a wymagając od siebie, wymagał także wiele od kapłanów, którzy tu posługiwali. To właśnie tutaj powstało Radio Ave Maria, gazetka..., te dzieła żyją nadal, jest ich wiele – zaznaczył duchowny.
Rozważania rekolekcyjne prowadzili redaktorzy Radia FARA: ks. Andrzej Bienia, ks. Damian Noga i ks. Piotr Czarniecki, a uczestnicy przybyli nie tylko z Jarosławia i okolic, ale też z Przemyśla, Rzeszowa, Ropczyc, Jasła, Krosna i Bielska-Białej. Podczas rekolecji wspominano księdza prałata, jego udział w rozwoju duchowym ludzi, których Bóg stawiał na jego drodze, a także jego wypowiedzi odnotowane w książkach, gazetkach parafialnych czy zachowane dzięki nagraniom radiowym.
Różańcem oplatał wszystkie sprawy
Ksiądz Damian Noga przypomniał, że maryjność ks. Rajchla zainicjowana została przez jego „matulę” (tak nazywał swoją mamę), gdy w czasie choroby zaniosła małego syna przed figurę Matki Bożej na Rynku w Iwoniczu--Zdroju i ofiarowała go Maryi. Zwrócił uwagę, że świadectwo życia i posługi księdza prałata zachęca nas do bliskiej relacji z Panem Bogiem za pośrednictwem Maryi. To dzięki Niej Jezus stał się Człowiekiem i my możemy być Jej dziećmi.
Reklama
W kolejnej konferencji ks. Piotr Czarniecki podkreślił, że dla ks. Rajchla Maryja Niepokalana była rzeczywista, nie symboliczna, ponieważ wszelkie dzieła, które zaczynał, Jej zawierzał: – Ona jest znakiem Kościoła walczącego z grzechem, ze słabościami, bo rodzi Chrystusa w naszej duszy. Maryja była dla ks. Mariana Pośredniczką i Obrończynią, więc Różańcem oplatał wszystkie sprawy. Żył pobożnością do Matki Bożej. Ona była dla niego wzorem posłuszeństwa i ikoną pięknego serca kapłańskiego, oddanego dla Jezusa w posłudze. Odkrywał, że Maryja jest najpewniejszą drogą do Chrystusa.
Czas na wspomnienia i świadectwa
Ksiądz prał. Jan Jagustyn wrócił pamięcią do czasu nauki w seminarium duchownym, gdy 55 lat temu poznał ks. Rajchla jako wykładowcę: – Był wymagający, ale wyrozumiały. Przez wiele lat był moim spowiednikiem, a później ksiądz prałat poprosił mnie, abym był jego spowiednikiem... Chciałem zwrócić też uwagę na jego człowieczeństwo. Był bardzo podobny do o. Maksymiliana Kolbego: wszystko zawierzył Niepokalanemu Sercu Maryi. Drugą cechą ks. Mariana, którą naśladował o. Maksymiliana, było założenie radia.
Z kolei s. Janina Hac przypomniała: – Widziałam, jak godzinami klęczał przed Najświętszym Sakramentem. Jako młoda zakonnica uczyłam się życia zakonnego i obserwowałam kapłanów, bo to nasi najlepsi współpracownicy. Ksiądz Marian wystawiał Pana Jezusa w kaplicy na plebanii i trwał do końca z nami na modlitwie. Jestem przekonana, że tu było źródło tego, co się potem dokonywało w spotkaniach z ludźmi, tu czerpał mądrość...
Uczestnicy rekolekcji podkreślali, że dla ks. Mariana najważniejsze było życie duchowe. Uczestniczył w pielgrzymkach, ale też organizował wyprawy w góry, głównie w Bieszczady. To również były rekolekcje – modlitwa i piękno gór pozwalały dostrzec niebo.
– Minęło 5 lat od śmierci księdza prałata, a ja na tych rekolekcjach płaczę. Płaczę, bo tęsknię, bo to był mój ojciec duchowy, który podarował mi życie. Walczył o mnie od samego początku, do końca – wspominała jedna z osób. Podobnych świadectw było wiele. Także tych z ostatnich dni życia kapłana. Drzwi do mieszkania księdza się nie zamykały. Wdzięczność była tak wielka, że wielu ludzi chciało choć przez chwilę być z nim i mu podziękować.
