Reklama

Ośmielam się pisać o Matce Bożej

Niedziela toruńska 30/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z Tomkiem Kamińskim, w przededniu wydania jego nowej płyty, rozmawia Tomasz Strużanowski

Tomasz Strużanowski: - Od naszej ostatniej rozmowy, zamieszczonej na łamach "Głosu z Torunia", minął rok. Co w tym czasie zmieniło się w Twoim życiu? Zdaje się, że należą Ci się wielkie gratulacje...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tomasz Kamiński: - Najważniejsze wydarzenie miało miejsce pod koniec kwietnia tego roku. Urodziło się moje trzecie dziecko, Jan Paweł.

- Wydajesz nową płytę. Były "Małe miłości", "Anioły do mnie wysyłaj", a tytuł najnowszego krążka to...

- "Jaśmin".

- Skąd taki tytuł?

- Jaśmin to kwiat, który łączy w sobie intensywność z łagodnością. Kiedy kwitnie, jego zapach jest odurzający, natomiast herbatka jaśminowa (tu muszę się przyznać, że uwielbiam różne zioła) jest łagodna, delikatna. Taka też jest i miłość - z jednej strony gwałtowna, radykalna, z drugiej - kojąca.

- A już myślałem, że tytuł ma ukryty związek z małym Jasiem...

- O tym, szczerze mówiąc, nie pomyślałem...

- Co zawiera ta płyta?

Reklama

- Będzie to płyta o moich ziemskich miłościach - do żony, do dzieci i o niebieskiej miłości - do Matki Bożej. Do tej pory odważyłem się pisać teksty o moich relacjach do Boga, do Jezusa, teraz natomiast przyszedł taki czas, kiedy ośmielam się pisać o Matce Bożej czy raczej do Matki Bożej. Będzie to dziesięć spokojnych utworów, zagranych na instrumentach, które pośród mody na wykorzystywanie zdobyczy techniki zabrzmią bardzo tradycyjnie. Skrzypce, perkusja, która okaże się nie tylko źródłem rytmu, ale również nada utworom dodatkowy odcień melodyjności, kontrabas i gitary, w tym specyficznie brzmiąca gitara bezprogowa, tzw. fretsless.

- Jak powstają Twoje płyty, skąd czerpiesz inspiracje?

- Moje płyty nie powstają dlatego, że tak sobie życzy wydawca, czy dlatego, że właśnie napisałem kolejnych dziesięć piosenek. Powstają, ponieważ tak sobie życzą, czy tak mi radzą odbiorcy moich koncertów, które - jak już kiedyś opowiadałem - mają niewiele wspólnego z estradowym show, gdyż w gruncie rzeczy mają wymiar ewangelizacyjny i równie ważne są towarzyszące im rozmowy ze słuchaczami. Płyta to jakby podsumowanie, zapis doświadczeń i przeżyć inspirowanych tymi spotkaniami. Bywają też inne inspiracje - np. jedną z najnowszych piosenek napisałem pod wpływem słów bp. Andrzeja Suskiego, który w kontekście wojny w Iraku mówił, jaki jest pokój przyniesiony na świat przez Chrystusa.

- Zmienił się skład Twojego zespołu...

Reklama

- Tak. Do tej pory współpracowałem z młodymi ludźmi z środowiska toruńskiego, którzy w pewnym momencie postanowili iść własną drogą. Nawiasem mówiąc, doszło też do drugiej ważnej zmiany, gdyż zrezygnowałem z usług managera i sam przejąłem te obowiązki.
W nagrywaniu mojej najnowszej płyty biorą udział muzycy z Bydgoszczy: Grzegorz Nadolny, Piotr Olszewski i Jacek Pelc. Są to profesjonaliści, jazzmeni biorący udział w koncertach i festiwalach na całym świecie. Ich dziełem będą aranżacje wszystkich utworów zawartych na płycie - napisałem do nich teksty i muzykę, natomiast dopracowanie wszelkich muzycznych "smaczków" i "klimatów" pozostawiam moim współpracownikom.
Pół żartem, pół serio dodam, że obecnie biorę czynny udział w budowaniu pomostów między Toruniem a Bydgoszczą...

- Czy udział jazzmanów w nagraniu Twojej płyty zapowiada muzyczną ewolucję w tym właśnie kierunku?

- Nie. Jazz to muzyka trudna w odbiorze. Ja z kolei często dotykam trudnych prawd i gdybym do tego ubierał je w równie trudną formę, to być może nie docierałyby one tak łatwo do odbiorców. Owszem, tu i ówdzie pojawią się zapewne jakieś nutki jazzu, ale zasadniczo pragnę, aby od strony muzycznej te piosenki były łatwe w odbiorze, możliwe do zaśpiewania przez każdego.

- Kiedy ukaże się płyta?

- Chciałem, aby to nastąpiło 3 sierpnia, przed wyruszeniem pielgrzymki pieszej z Torunia na Jasną Górę, ale realnie patrząc, będzie to pewnie połowa sierpnia.

- Współpracujesz z Telewizją Trwam...

Reklama

-... i bardzo się z tego cieszę. Jak dotąd Telewizja ta nagrała ok. 20 teledysków moich piosenek, z których część jest już emitowana. Przede wszystkim jednak raduje mnie sam fakt, że ta Telewizja rozpoczęła nadawanie. Myślę, że bardzo wielu ludzi w Polsce oczekiwało niezależnej telewizji, która zamiast manipulować, będzie informowała. Oczywiście, i to dzieło Radia Maryja od samego początku spotykają ataki i życzenia wszystkiego najgorszego, ale uważam, że nie ma się czym przejmować. Ojciec Tadeusz często powtarza, że piorun nigdy nie uderza w to, co jest małe i leży za oborą. Przełamanie monopolu informacyjnego w Polsce, z którym mimo pozornej mnogości stacji mamy niewątpliwie do czynienia - to wielka sprawa. Będzie szansa skonfrontowania wiadomości dozowanych nam pod kontrolą władz z tym, o czym poinformuje nas telewizja niezależna od jakichkolwiek nacisków. Uważam, że powinno to ucieszyć nie tylko wszystkich ludzi wierzących, ale i wszystkich ludzi myślących.

- Co sądzisz o opiniach, według których Radio Maryja to oferta kierowana do ludzi w podeszłym wieku i słabo wykształconych?

- To sprytne kłamstwo, wymyślone przez przeciwników Radia. Jeżdżę po Polsce i wiem, że Radia Maryja słucha bardzo wielu młodych ludzi, choć może nie zawsze mają oni odwagę przyznać się do tego w swoich środowiskach. To jest zresztą jedna z technik przeciwników Radia - wywołać poczucie wstydu, że się słucha tej rozgłośni. Warto też dodać, że w Radiu Maryja i Telewizji Trwam pracuje mnóstwo młodych ludzi.
A o potędze stereotypów przekonuję się na własnej skórze; w toruńskim środowisku muzycznym panuje przekonanie, że Tomek Kamiński gra w kościołach dla starych babć... Nie wspomnę już o plotkach, że w zakupieniu domu na wsi, w którym obecnie mieszkam z rodziną, dopomógł mi finansowo o. Rydzyk, że dyrektor Radia Maryja jest ojcem chrzestnym mego synka, że Radio zafundowało mi wycieczkę do Brazylii w celu nakręcenia fragmentów niektórych teledysków...

- Dlaczego nie wystąpiłeś w tegorocznej edycji festiwalu "Song of Songs"?

Reklama

- Po pierwsze, nie dostałem zaproszenia. Uczestniczyłem we wszystkich dotychczasowych edycjach, więc może trzeba ustąpić miejsca innym, jak chociażby zespołowi, który utworzyli współpracujący ze mną niegdyś muzycy. Ale był też powód, dla którego nie wystąpiłbym, nawet gdybym dostał zaproszenie. W mojej ocenie to piękne dzieło ekumeniczne, jakim jest niewątpliwie "Song of Songs", zostało sprytnie wykorzystane jako element kampanii politycznej pewnego ugrupowania - nie będę tu wymieniał jego nazwy - z którym nigdy nie będę się utożsamiał.

- 3 sierpnia odbędzie się Twój koncert dla pielgrzymów w katedrze toruńskiej...

- Otrzymałem taką propozycję od organizatorów pielgrzymki. Chciałbym, aby to spotkanie pomnożyło jeszcze radość w uczestnikach pielgrzymki - radość, którą oni z pewnością mają już w sobie, skoro decydują się na taką wędrówkę. Dawno nie występowałem w Toruniu, więc tym bardziej się ucieszyłem z tej propozycji. Zapraszam wszystkich do bazyliki katedralnej Świętych Janów 3 sierpnia o godz. 19.30.

- Dziękuję za rozmowę.

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Pielgrzymi z Polski przy szczątkach św. Franciszka z Asyżu: To jest coś, co przeszywa duszę

2026-02-26 10:17

[ TEMATY ]

Asyż

Św. Franciszek z Asyżu

szczątki

Vatican Media

To jest coś, co przeszywa duszę – tak pielgrzymi z Polski opowiadali Vatican News o emocjach związanych z oddaniem czci i modlitwie przy doczesnych szczątkach św. Franciszka, wystawionych w Asyżu w 800 lat po jego śmierci. Przybyliśmy prosić, aby sprowadzał na nas Boże błogosławieństwo pokoju - mówią pielgrzymi.

Rześki poranek w lutym na dziedzińcu przed dolną bazyliką w Asyżu. W skupieniu i z cierpliwością około stuosobowe grupy oczekują na swoją kolej do wejścia do Bazyliki, aby ujrzeć i oddać cześć szczątkom św. Franciszka z Asyżu. Po raz pierwszy w historii, właśnie w 800 lat po śmierci Biedaczyny z Asyżu, jego szczątki zostały na 30 dni wystawione publicznie, do oddawania czci przez wiernych.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa nie ucieka od odpowiedzialności; przygotowuje do czynu

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

Tekst pochodzi z greckich partii Księgi Estery. W tekście hebrajskim księga nie wymienia ani razu imienia Boga, a modlitwy Estery i Mardocheusza pojawiają się w tradycji greckiej. Dlatego w Biblii Tysiąclecia wersy oznaczono literami przy numerach, jak 17k. Sceneria to Suza i dwór perski. W tle stoi prawo dworskie, które czyni wejście do króla bez wezwania wydarzeniem granicznym. Estera stoi na progu takiego wejścia, a modlitwa odsłania jej bezbronność. Zdanie o niebezpieczeństwie „w mojej ręce” podkreśla ciężar decyzji i odpowiedzialności. Pada wyznanie: „Ty jesteś jedyny”. Brzmi ono w pałacu świata, który zna wielu bogów i wielu panów. Królowa nazywa Boga „Królem” i „Władcą nad władcami”. Tytuły ustawiają właściwą hierarchię. Estera mówi o sobie: „samotna” i „opuszczona”. Władza i bliskość pałacu nie dają oparcia. Pamięć o Bożym wyborze Izraela i o wierności obietnicom staje się dla niej językiem nadziei. W samym środku pada prośba: „daj się rozpoznać w chwili naszego udręczenia”. To modlitwa o obecność, która daje odwagę do wejścia w ciemność. Prośba dotyczy odwagi oraz mowy. Brzmi jak modlitwa kogoś posłanego. Z Biblii znane są podobne obrazy. Mojżesz słyszy obietnicę obecności w ustach, a Jeremiasz doświadcza dotknięcia ust. Estera prosi o słowa, które rozbroją gniew monarchy. Obraz „lwa” nazywa zagrożenie po imieniu. Modlitwa nie ucieka od odpowiedzialności; przygotowuje do czynu. Św. Ambroży w „De officiis” stawia Esterę obok biblijnych wzorów odwagi. Pokazuje królową, która naraża życie, aby ocalić swój lud. W jego ujęciu ryzyko ma kształt cnoty i troski o innych.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsze wspomnienie liturgiczne bł. Stanisława Streicha

2026-02-27 12:51

[ TEMATY ]

bł. ks. Stanisław Streich

BP Episkopatu

Bł. Stanisław Streich

Bł. Stanisław Streich

27 lutego 2026 r. po raz pierwszy przeżywamy wspomnienie liturgiczne Błogosławionego Stanisława Kostki Streicha.

Urodził się 27 sierpnia 1902 r. w Bydgoszczy w pobożnej, chrześcijańskiej rodzinie. Święcenia prezbiteratu przyjął 6 czerwca 1925 r. Pracował jako wikariusz w Poznaniu i kontynuował studia. Był również kapelanem zgromadzeń zakonnych oraz nauczycielem religii. W roku 1933 objął parafię pw. św. Barbary w Żabikowie, a dwa lata później został proboszczem w nowoutworzonej parafii pw. św. Jana Bosko w Luboniu, z zadaniem wybudowania kościoła. Wszędzie dał się poznać jako gorliwy i sumienny duszpasterz, wspierający potrzebujących i odważnie głoszący Ewangelię. Zatroskany o zbawienie swoich parafian, poświęcał się im bez reszty, czerpiąc siły ze sprawowanych sakramentów św. 27 lutego 1938 r. został zamordowany w czasie Mszy św., w lubońskim kościele, przez zagorzałego komunistę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję