Reklama

Niedziela Lubelska

Uczta dla oczu i duszy

Dzieła Adama Chmielowskiego, Józefa Brandta, braci Gierymskich i Józefa Chełmońskiego po prostu trzeba zobaczyć.

Niedziela lubelska 8/2026, str. IV

Paweł Wysoki

Obrazy św. brata Alberta poprzedza jego portret pędzla Leona Wyczółkowskiego

Obrazy św. brata Alberta poprzedza jego portret pędzla Leona Wyczółkowskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W Muzeum Narodowym w Lublinie prezentowana jest niezwykle wartościowa wystawa malarstwa pt. „Monachijczycy”. Na powierzchni ok. 700 metrów kwadratowych, z dbałością o stylowe detale, wyeksponowano ok. 250 prac polskich malarzy, którzy w II połowie XIX wieku i na początku XX wieku kształcili się w Monachium. Wiele z tych cennych dzieł sztuki prezentowanych jest w Polsce po raz pierwszy. Znaczna część obrazów została wypożyczona z Muzeum Polskiego w Rapperswilu w Szwajcarii. Są wśród nich płótna m.in. Józefa Brandta, Aleksandra i Maksymiliana Gierymskich, Józefa Chełmońskiego, Alfreda Wierusz-Kowalskiego, a także malarza, który został świętym, czyli Adama Chmielowskiego.

Piękno Ojczyzny

Reklama

Wizyta w salach wystawowych Muzeum Lubelskiego jest doskonałą okazją, by delektować się urodą dawnej Polski, tak, jak ją widzieli np. Kossakowie, słynni apologeci urody koni i jeźdźców. Zobaczymy więc dawne polskie pejzaże, sceny rodzajowe, wioski i jej mieszkańców, wesela i pogrzeby. Zetkniemy się z wydobywanymi z pamięci scenami różnych bitew, m.in. z Powstania Styczniowego. Zobaczymy powstańcze biwaki i oddziały zwiadowcze. Zachwycą nas wiejskie pola i drogi pokryte grubą warstwą śniegu, tak, jak je widział Julian Fałat; czasem barwne, a czasem ponure sceny polowań, rozgrywające się w zaroślach, na tle lasów. Niemal usłyszymy pędzące pośród zimowego krajobrazu konie, zaprzęgnięte w trójkach czy czwórkach do sań; wystraszą nas wilki. Mimo dynamiki tematu, wiele z obrazów ma w sobie pewną melancholię. Efekt nostalgii uzyskiwano, m.in. stosując szare, brunatne i brudnożółte barwy, czyli taką kolorystykę, jaka definiowała tzw. stimmung, sposób malowania, z którym polscy artyści stykali się podczas swoich studiów w Monachium.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W dalekiej Bawarii

Stolica Bawarii przez kilkadziesiąt lat była mekką dla artystów z całej Europy. Klimat sprzyjający młodym, niekoniecznie zamożnym artystom, ściągał także Polaków. Galerie z obrazami najwyższej próby, ogromna ilość pracowni malarskich, a zarazem stosunkowo niewysokie koszty życia, dawały szansę rozwoju talentu, założenia własnej pracowni i sprzedaży prac. Kolonia polska liczyła ok. 650 Polaków. Artyści spotykali się m.in. w Kawiarni Café Tambosi. Powodem przyjazdu nie zawsze była bezpośrednio chęć kształcenia artystycznego. Dla wielu miasto stało się schronieniem przed represjami ze strony zaborców, np. po Powstaniu Styczniowym z 1863 r. Niektórzy polscy artyści odnosili spektakularne sukcesy, jak Józef Brandt, który miał wielu klientów kupujących obrazy i niejako był liderem polskiej kolonii artystycznej w Monachium. Sukces odniósł także Alfred Wierusz-Kowalski, którego wyposażenie pracowni można obejrzeć na wystawie. Polskich malarzy o ugruntowanej pozycji czasem odwiedzali arystokraci, w tym książę regent Luitpold Wittelsbach.

Pierwszy talentem

Reklama

Prawdziwy autorytet wśród Polaków, niepokornych przecież z natury artystów, miał przyszły Brat Albert. Przypominają o tym organizatorzy wystawy, eksponując wspomnienia Leona Wyczółkowskiego. Znakomity polski malarz zapisał: „Chmielowski uczył nas konstruować obraz, nie uznawał żadnych kanonów. Witkiewicz brał z drugiej ręki, przetwarzał to, co wyszło od Chmielowskiego. Chmielowski wodził rej. Wywierał na nas ogromny wpływ. Był najpierwszym wśród nas kulturą, wiedzą i charakterem, a kto wie, czy i nie talentem”. Na wystawie prezentowany jest portret Adama Chmielowskiego opiekuńczo przytulającego dziecko namalowany przez Wyczółkowskiego. Za talentem Adama Chmielowskiego przemawia fakt, że jego słynny obraz Ecce Homo – wizerunek Chrystusa w cierniowej koronie, otulonego ciemnokrwistą materią – uważa się za jeden z najpiękniejszych polskich obrazów religijnych. Dzieło znajduje się w kościele sióstr Albertynek w Krakowie.

Bezcenne dzieła

Obrazy Adama Chmielowskiego na wystawie to m.in. Cmentarz i Wizja św. Małgorzaty. Szczególnie warto podkreślić obecność obrazu Biwak powstańców w lesie. Przedstawia nocną scenę, malowaną w oparciu o kontrast między bielą śniegu a mroczną plamą lasu. Został wyeksponowany obok obrazu Powstańcy nocą autorstwa Maksymiliana Gierymskiego. Dla obydwu malarzy, zresztą przyjaciół od wczesnej młodości, tematyka Powstania Styczniowego była bliska; obaj w nim walczyli. Przyszły święty włączył się w powstanie w wieku 18 lat. Podczas walk odniósł ciężką ranę, w wyniku której amputowano mu lewą nogę. Siła charakteru i wola życia sprawiły, że w kolejnych latach podjął studia artystyczne, najpierw w Warszawie, a potem w Monachium.

Obrazy Adama Chmielowskiego łączą realizm z wyczuciem metafizyki. Zachowane dzieła, jak Opuszczona plebania czy Stodoła ukazują architekturę, która sama przez się wprowadza poczucie stabilności. Jednak tytuł „opuszczona”, puste okna oraz przyroda, która jakby przed chwilą jeszcze bujna już zaczyna marnieć, sugeruje i przypomina, że piękno tego świata jest złudne i przemijające; zmusza do pytań o przyszłość. Oba obrazy powstały w latach 80. XIX wieku, kiedy artysta już podjął decyzję o wstąpieniu do zakonu. Najpierw do jezuitów, gdzie się jednak nie odnalazł i popadł w depresję. Bliska duchowo okazała się dopiero reguła zakonu św. Franciszka z Asyżu. Jego pragnieniem było służyć biednym, a także ludziom, którzy się stoczyli z powodu nędzy czy alkoholu. Dla opieki nad nimi założył Zgromadzenia Braci Albertynów i Sióstr Albertynek. Powszechnie znana jest historia, że mieszkał ze swoimi podopiecznymi w ogrzewalni miejskiej w Krakowie. Pomagał im także dzięki pieniądzom uzyskanym ze sprzedaży obrazów. Namalował w sumie 61 obrazów olejnych (także akwarele i rysunki), jednak prac zachowało się niewiele. W 2026 r. minie 110. rocznica śmierci św. Brata Alberta, którego na ołtarze wyniósł św. Jan Paweł II.

Niepokorni i święci

Na wystawie „Monachijczycy” na obrazy Adama Chmielowskiego natkniemy się kilkukrotnie. Czasem, jak w Wizji św. Małgorzaty, dominują w nich elementy wertykalne. Dla odbiorcy mogą stanowić równoważącą odskocznię od dynamizmu, czy nawet barwności niektórych spośród prezentowanych prac twórców polskich, mimo, że dla wszystkich, co uświadamia tytuł wystawy, wspólna była „monachijska szkoła”. Warto dodać, że lubelska wystawa uwzględnia obrazy dwóch znanych polskich malarek: portrecistki Olgi Boznańskiej, która większość artystycznego życia spędziła w Paryżu oraz Zofii Stryjeńskiej, której barwne prace „notujące” zwyczaje polskiego ludu odnosiły ogromne sukcesy w latach 20. XX wieku. Obie malarki również przeszły edukację artystyczną w Monachium.

Wystawa „Monachijczycy. Gierymscy, Stryjeńska, Wierusz-Kowalski, Chełmoński i inni” prezentowana jest na Zamku Lubelskim do 8 marca.

2026-02-17 09:02

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmiany kapłanów 2026 r.

[ TEMATY ]

zmiany kapłanów

Karol Porwich/Niedziela

2026 rok przynosi zmiany personalne wśród duchownych. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

Biskupi w swoich diecezjach kierują poszczególnych księży na nowe parafie.
CZYTAJ DALEJ

Trwać przy Bogu

2026-06-02 11:44

Niedziela Ogólnopolska 23/2026, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Stałość w wierze jest jedną z najważniejszych cnót. Chodzi o niegasnącą gotowość do kochania Boga i ludzi. Perseverantia to cierpliwe trwanie przy Bogu, we wszelkich przeciwnościach losu. Nie psychologiczny optymizm, ale kurczowe trzymanie Jezusa „za rękę”, duchowe dojrzewanie w otaczającej nas niekiedy ciemności i w czasie próby. W przypadku relacji między ludźmi chodzi o konkretną postawę: bardziej czyn niż słowo (choć ono jest czasem niezastąpione), bardziej długotrwały trud niż efemeryczne poruszenie emocji, czasochłonny wysiłek, a nie ubolewanie. Prorok Ozeasz opisuje postawę Izraela wobec Boga – przyznajmy, że często także naszą. To obraz znikających nagle chmur o świtaniu i porannej rosy w upalny dzień. Gdy chodzimy letnim rankiem po trawie, czujemy przyjemny chłód wilgoci. Jest jej mnóstwo, niczym wody w zbiorniku. A jakież zdziwienie nas ogarnia, gdy po wschodzie Słońca nagle ten bezmiar wilgoci ustępuje miejsca przejmującej suchości, chłód zmienia się w gorąc, a przyjemna miękkość zieleni – w twardość podłoża przypominającego skałę. Jak to możliwe w tak krótkim czasie? – pytamy zaskoczeni. Niemal identycznie dziwi się Ozeasz postawie ludu Bożego wybrania. Wielkie słowa, zapewnienia o wierności Bogu i Jego przymierzu, liczne ofiary, modlitwy, uroczystości oraz święte zwołania... i nagle pustka. Więcej nawet: odwrót! Zwrot ku pogańskiemu kultowi, ku Baalowi, nikczemne zachowanie nielicujące z rangą wybrania i Dekalogiem, złożonymi ślubami i obietnicami. Słomiany zapał – mawiamy w takiej sytuacji, wzruszając ramionami. Konsekwencje stygnięcia wiary Izraela były widoczne w życiu publicznym, gdzie sojusze polityczne były ważniejsze niż zaufanie Bogu. Panował chaos, mnożyły się społeczne konflikty, a moralne zepsucie elit widoczne było gołym okiem. A wszystko to w obliczu niebezpieczeństwa inwazji ze strony potężnej Asyrii. Skąd my to znamy? Wszelkie podobieństwa do sytuacji, w jakiej obecnie się znajdujemy, są nie tylko nieprzypadkowe, ale wręcz ostentacyjnie oczywiste! Kochający swój naród Ozeasz natarczywie napomina, grozi karą Bożą, ale i zachęca swych rodaków do powrotu pod skrzydła Boga. Wprawdzie porównuje Izrael do niewiernej żony, ale jednocześnie przypomina, że Bóg jawi się jako wierny mąż, gotowy do przebaczenia. Jeśli tylko Izrael powróci do lojalności, do głębi, a nie będzie „mydlił oczy” Bogu fałszywym, bo pozbawionym nawrócenia moralnego kultem, On zwróci pogodne oblicze ku swemu ludowi. Pojednanie i odnowienie przymierza możliwe jest w każdej chwili. Czułymi słowami Ozeasz kreśli obraz Boga – jest On pełen miłości, współczucia i cierpienia z powodu zdrady człowieka. Można by powiedzieć, że paradoksalnie upadek każdego z nas Bóg przeżywa jako własną porażkę, bo nas kocha. Poznanie prawdziwego Boga, Ojca Jezusa Chrystusa, a nie boga mojej wyobraźni, ambicji czy aspiracji, jest kluczowe. Wtedy bardziej będziemy wydobywali z siebie miłosierdzie, niż tylko składali ofiary, dawali samych siebie, a nie tylko coś od siebie.
CZYTAJ DALEJ

Ludowy jarmark

2026-06-07 12:37

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Piotr Drzewiecki

Jarmarku Województwa Łódzkiego w łódzkiej Manufakturze

Jarmarku Województwa Łódzkiego w łódzkiej Manufakturze

Rękodzieło i potrawy z całego regionu łódzkiego oraz pokazy zespołów ludowych i folklorystycznych można było oglądać podczas Jarmarku Województwa Łódzkiego w łódzkiej Manufakturze. 

Ludowy Jarmark Województwa Łódzkiego to druga edycja wydarzenia, które jest wielkim świętem łódzkiego, jego barwnej i różnorodnej kultury, pięknej tradycji i regionalnej kuchni. Na rynku Włókniarek Łódzkich w Manufakturze spotkali się licznie mieszkańcy województwa, dumni ze swoich korzeni i dziedzictwa regionu. W tym roku częścią jarmarku były także wojewódzkie obchody Dnia Dziecka. Jarmark Wojewódzki to 150 wystawców i kilka tematycznych stref atrakcji. Znaleźli się w niej artyści i twórcy ludowi, lokalni producenci żywności oraz Koła Gospodyń Wiejskich. Niektóre z nich wzięły udział w wojewódzkim etapie prestiżowego konkursu „Nasze kulinarne dziedzictwo – Smaki Regionów”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję