W kościele św. Marii Magdaleny przy jednym ołtarzu stanęli biskupi i kapłani, by nie tylko sprawować żałobną Eucharystię, ale i okazać braterskie wsparcie synowi przeżywającemu stratę matki. Liturgii przewodniczył bp Marek Mendyk, a homilię wygłosił biskup senior Ignacy Dec. Obecność bp. Piotra Wawrzynka z Legnicy i bp. Rudolfa Pierskały z Opola oraz blisko stu kapłanów była wymownym znakiem jedności Kościoła – wspólnoty, która w godzinie bólu staje razem.
Życie należy do Boga
„Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie” – przypomniał słowa św. Pawła pierwszy biskup świdnicki, kierując uwagę zebranych ku perspektywie wiary i podkreślając, że życie człowieka od początku do końca należy do Boga. – To On nas powołał do istnienia przez naszych rodziców i wybiera godzinę przejścia do wieczności – przypomniał. Przywołując słowa Jezusa z krzyża „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”, wskazał, że chrześcijańska śmierć jest aktem zawierzenia. A poranek zmartwychwstania jest odpowiedzią Boga na dramat ludzkiego odchodzenia; życie nie kończy się w grobie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W homilii wybrzmiała także wdzięczna pamięć o ziemskiej drodze Zmarłej. Wacława Bałabuch, urodzona 12 lutego 1937 r. na Lubelszczyźnie, wychowana w wielodzietnej rodzinie, doświadczyła trudów wojny i powojennej biedy. Jako czternastoletnia dziewczyna przyjechała na Dolny Śląsk. Tutaj pracowała, założyła rodzinę z Michałem Bałabuchem, wychowała dwoje dzieci – Annę i Adama. Była kobietą głębokiej wiary, modlitwą otaczała swoich bliskich i kapłanów. Cieszyła się z powołania syna, przeżywała jego święcenia kapłańskie i biskupie. Jej codzienność nie była spektakularna, ale była wierna.
Ostatnie lata przeżyła w Hospicjum im. Ojca Pio w Świdnicy. Ci, którzy towarzyszyli jej w chorobie, mówili o cierpliwości, spokoju i cichej sile ducha. Cierpienie nie odebrało jej pokoju serca. Zmarła 6 lutego br.
Wdzięczność i nadzieja
Na zakończenie Eucharystii zabrzmiały kondolencje. W imieniu kolegów kursowych ks. kan. Bogdan Żygadło nawiązał do dnia odejścia Zmarłej. – W pierwszy piątek miesiąca spotkała się z Jezusem, jak umiłowany uczeń, kładąc głowę na Jego piersi – zaznaczył, wyrażając wiarę, że wstawia się już za bliskimi.
W słowie wdzięczności bp Adam podziękował za wspólną modlitwę i obecność. – Dziękujemy Bożej Opatrzności za dar kochającej mamy – powiedział, cytując św. Teresę: „Ja nie umieram, ale wstępuję w życie”. Wyraził ufność, że przeszła do domu Ojca, dziękując wszystkim za wsparcie i opiekę.
Następnie procesja żałobna wyruszyła na pobliski cmentarz parafialny, gdzie ciało Wacławy spoczęło obok jej męża. Jej pogrzeb przypomniał, że wielkie powołania rodzą się nie w blasku reflektorów, lecz w ciszy domowej modlitwy i wierności matek, które każdego dnia uczą pierwszego znaku krzyża.
