Katarzyna Dobrowolska: Po raz dziesiąty towarzyszył Ksiądz Biskup duszpastersko sportowcom podczas igrzysk olimpijskich. Ostatnie zimowe igrzyska były kolejnym takim doświadczeniem. Jakie były początki duszpasterstwa sportowców w Polsce?
Bp Marian Florczyk: Początki duszpasterstwa sportowców w Polsce sięgają czasu transformacji ustrojowej. To był moment otwarcia na nowe formy życia społecznego, także w środowisku sportowym. W 2004 r. zaproponowałem prezesowi PKOl naszą gotowość do współpracy z ludźmi sportu. Została ona przyjęta z życzliwością.
Reklama
Dla sportowców wartości religijne są bardzo ważne, oni chcą żyć w wierze, a do tego potrzebna jest obecność duszpasterza w klubach, podczas zawodów, a przede wszystkim w czasie igrzysk olimpijskich. Usłyszałem wtedy od władz PKOl: „Proszę księdza biskupa, ma ksiądz biskup otwarte drzwi”. Te słowa zapoczątkowały dobrą i owocną współpracę, która trwa do dziś. Od tamtego czasu duszpasterze (podobnie jak to jest od wielu lat na Zachodzie) są obecni w klubach, podczas różnych zawodów, a zwłaszcza na igrzyskach olimpijskich. Nasza obecność opiera się na współpracy z Polskim Komitetem Olimpijskim, który ma świadomość duchowych potrzeb sportowców, trenerów i działaczy. Dziś nikogo już nie dziwi obecność kapelana w reprezentacji czy danym klubie. Sportowcy nie dziwią się, że jest wśród nich ksiądz – wiedzą, że w chwilach radości i trudnych doświadczeń mogą liczyć na duchowe wsparcie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Czy w ideałach igrzysk i rywalizacji sportowej odnajdziemy łączność z wartościami religijnymi?
Przez wartości, jakie niesie sport, jest on dziedziną życia bardzo bliską religii. Już w kulturze antycznej igrzyska olimpijskie były wydarzeniem religijnym ku czci Zeusa. Płonął święty ogień, a na czas igrzysk ustawały wojny. Sportowcy, podejmując zmagania, wznosili się na wyżyny możliwości fizycznych, ale była to także manifestacja siły ducha.
Symbolika ognia olimpijskiego jako światła, odnoszącego się do sacrum, przetrwała do czasów nowożytnych. W tradycji chrześcijańskiej światło odnosi się do Boga – Światłości. Od początku istnienia igrzysk sprawność fizyczna była łączona ze sprawnością duchową, z pięknem wnętrza człowieka kształtowanym przez dyscyplinę i zasady, którymi się kierował.
Przez te zasady chrześcijaństwo wyznacza drogę wzrostu wewnętrznego każdego człowieka. Uczy, że człowiek ma budować swoje piękno duchowe, aby ubogacać innych. Jak napisał św. Paweł Apostoł – mamy biec, aby osiągnąć wieniec zwycięstwa. Dla chrześcijanina jest nim spotkanie z Chrystusem. Ten obraz biegu i mety bardzo przemawia do ludzi sportu.
Współczesny świat próbuje często usuwać religię z przestrzeni publicznej. Czy sportowcy odczuwają tę presję?
Reklama
Niestety, obserwujemy próby ograniczania symboliki religijnej czy modlitwy, tak bywało nieraz w ostatnich latach. Ceremonia otwarcia igrzysk w Paryżu była tego przykładem. Zdarza się, że znak krzyża bywa krytykowany, zakazywane są symbole religijne. A jednak wielu sportowców przyznaje się do wiary, czyni znak krzyża przed startem czy po zwycięstwie. To świadectwo ich tożsamości chrześcijańskiej, wewnętrznej siły i odwagi. Sport może pomagać w rozwoju duchowym, jeśli jest przeżywany w duchu prawdy, godności każdego człowieka i odpowiedzialności. Sprawność fizyczna wymaga dyscypliny, a ta z kolei łączy się z ładem wewnętrznym. Sport i wiara mogą się wzajemnie ubogacać.
Jakie znaczenie ma obecność duszpasterza w życiu sportowca, zwłaszcza podczas tak wymagających wydarzeń jak igrzyska?
Sportowcy często są wyrwani ze środowiska rodzinnego. Treningi, zgrupowania, częste wyjazdy powodują poczucie osamotnienia, a nawet kryzysy. Wbrew medialnym opiniom, wielu z nich bardzo ceni wartości religijne. Duszpasterz jest potrzebny jako przewodnik wiary, człowiek obiektywny, życzliwy, gotowy do rozmowy i modlitwy. W chwilach porażki czy zwątpienia może dodać otuchy i odwagi, pomóc w pracy nad sobą, w budowaniu dyscypliny i życia w prawdzie. Wielu kapelanów w Polsce pełni tę posługę z ogromnym oddaniem, za co jestem im wdzięczny.
Ostatnie igrzyska w Mediolanie-Cortinie pokazały także różne postawy kibiców, nie tylko fair play. Jak Ksiądz Biskup ocenia kulturę kibicowania?
Podczas igrzysk w Mediolanie-Cortinie, ale i innych, w których brałem udział, spotkałem się z piękną postawą kibicowania – z szacunkiem dla każdego zawodnika, bez względu na narodowość czy wynik. Wysiłek sportowców był nagradzany brawami. To budujące doświadczenie. My, Polacy, czuliśmy wszyscy dumę i radość zwłaszcza z występów naszych sportowców, szczególnie gdy sięgali po medale.
Reklama
Styl kibicowania jest obrazem człowieczeństwa. Jeśli ktoś ma szacunek do drugiego człowieka na co dzień, będzie miał go także na stadionie. Jeśli natomiast brakuje tego szacunku, emocje sportowe mogą to jeszcze uwydatnić. Hejt często przenosi się do mediów społecznościowych. Dlatego ogromną rolę mają do odegrania dziennikarze i duszpasterze, by uwrażliwiać na odpowiedzialność za słowo, na kulturę słowa i godne kibicowanie. Sport powinien nas jednoczyć, budować wspólnotę i braterstwo, a nie konfliktować.
Jakie przesłanie płynie z idei olimpizmu dla współczesnego świata? Czy nie powinien w niej mocniej wybrzmiewać apel o pokój na świecie, o ustanie konfliktów zbrojnych, zwłaszcza wojny w Ukrainie, chociaż na czas igrzysk?
W tym kontekście potrzeba powrotu do pierwotnych idei igrzysk – do idei pokoju i wstrzymania konfliktów na czas tego wyjątkowego wydarzenia. Igrzyska zawsze niosły uniwersalne i ponadczasowe wartości: szacunek do drugiego człowieka, uznanie jego godności, szlachetne współzawodnictwo w duchu fair play. Te postawy są dziś szczególnie potrzebne. Świat potrzebuje braterstwa, dialogu i wzajemnego uznania. A sport może być przestrzenią, w której uczymy się szacunku oraz budowania wspólnoty i jedności. Takie było pragnienie Jezusa, który niesie prawdziwy pokój. Kiedy sport opieramy na fundamentach chrześcijańskich wartości, rzeczywiście staje się szkołą człowieczeństwa i miejscem, które pomaga czynić świat bardziej przyjaznym dla wszystkich.
