Reklama

Niedziela Rzeszowska

Masz tu być dziesięć razy

Od 27 stycznia do 5 lutego dane mi było po raz kolejny odwiedzić Czarny Ląd. Tym razem celem wyjazdu były odwiedziny polskich misjonarzy w Kamerunie.

Niedziela rzeszowska 10/2026, str. IV

[ TEMATY ]

misje

Kamerun

Ks. Józef Fila

U biskupa Jana Ozgi

U biskupa Jana Ozgi

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Towarzyszył mi Jan Partyka z parafii Raniżów. Od wielu lat jest on zaangażowany w Parafialnym Zespole Misyjnym. Zaprosiła nas siostra Jacqueline, karmelitanka Dzieciątka Jezus.

Czas przygotowań

Na podstawie zaproszenia mogliśmy otrzymać wizę, bilety i przejść wymagane szczepienia, konieczne w kraju tropikalnym. Wyjazd poprzedziły przygotowania. Chcieliśmy przede wszystkim zgromadzić i zabrać materialne wsparcie dla ubogich. Z wielką wdzięcznością chcę przywołać ofiarnych dobrodziejów, dzięki którym mogłem zakupić i w Afryce rozdać tamtejszym biednym równowartość 3 tys. euro. Wśród ofiarodawców byli pan Janek z Raniżowa, parafianie z Trzebosi i mieszkańcy Zakładu Leczniczo-Opiekuńczego „Leśniówka” w Turzy, gdzie obecnie pełnię posługę. Tych dobrodziejów, którzy ofiarowali często swój „wdowi grosz” dla ubogich w Kamerunie było ponad dwudziestu. Również każdy z nas zabrał osobiste oszczędności. Jedna z mieszkanek „Leśniówki” uszyła 4 ornaty maryjne. Otrzymaliśmy także wiele przedmiotów, aby je rozdać w prezencie. Do samolotu mogliśmy zabrać po dwie walizki, każda 23 kilogramy i bagaż podręczny. Tradycyjnie przed odlotem do Kamerunu zatrzymaliśmy się w Konstancinie u Sióstr od Aniołów, skąd zabraliśmy przesyłki dla bp. Jana Ozgi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W Duomé i Dimako

Reklama

Lot z Warszawy do Yaounde, stolicy Kamerunu, trwał ponad 16 godzin. Program naszego wyjazdu obejmował najpierw pobyt w Duomé, siedzibie bp. Jana Ozgi, który od 38 lat ofiarnie posługuje w Afryce. Siostra Fabiana, współpracująca z nim, mówi, że ksiądz biskup ma niespożyte siły i energię.

Z Doumé pojechaliśmy do Sióstr Karmelitanek w Dimako, które od wielu lat prowadzą tutaj placówkę misyjną. Zastaliśmy w tej wspólnocie już tylko jedną siostrę z Polski, s. Wirgilię. Pozostałe 4 siostry to Afrykanki, które przejmują to dzieło rozpoczęte przez Polki. W Dimako za każdym razem, gdy tam jestem, spotykam się z muzułmaninem Dibrillą, którego wspieramy materialnie. Siostry są dla niego wielkim wsparciem i pomocą. Jest on kaleką, ma niesprawne nogi.

W Dimako ogromną niespodziankę sprawił mi kleryk William. Jesienią ubiegłego roku wysłałem mu sutannę na obłóczyny. W tej sutannie przywitał mnie, okazując radość z pomyślnie zdanych egzaminów w seminarium w Bertoua. Pan Jan miał okazję zobaczyć szkołę, ośrodki zdrowia, gdzie pracują siostry z tej wspólnoty. Tutaj ofiarowaliśmy dwa ornaty dla klasztoru i ornaty dla trzech prymicjantów, których wyświęcił bp Ozga 7 lutego br.

U Sióstr Karmelitanek

Reklama

Ponieważ s. Jacquelina, która nas zaprosiła, jest przełożoną Domu Sióstr Karmelitanek w wiosce Koudandeng w diecezji Obala, czekało nas siedem i pół godziny drogi z Dimako do tej nieznanej nam jeszcze placówki. Misja została założona 2016 r. Karmelitanki objęły ją po siostrach z Kanady. Okolica jest biedna, ale ludzie radośni i związani z Bogiem. Tutejsi mieszkańcy nie wyrazili zgody na budowę meczetu. Siostry prowadzą przedszkole, sześcioklasową szkołę podstawową, ośrodek zdrowia i odwiedzają chorych w domach. Przez dwa dni mieliśmy okazję być w rodzinach, które są bardzo ubogie. Była okazja, żeby tych ludzi poznać, pobłogosławić i wspomóc materialnie. Oni żyją bardzo skromnie, ale na miarę możliwości sobie radzą. Szczerze się modlą i w sercu noszą wiarę. Tam wszyscy proszą kapłana o błogosławieństwo. Panu Bogu dziękują za obfity las tropikalny, który stanowi dla nich „spiżarnię”. Żyją z uprawy pola. W domach wychowują gromadkę dzieci. Do kościoła na Mszę św. chodzą wcześnie – na godzinę 6. Siostry żartują, że przez cały rok mają Roraty. Spotkaliśmy ludzi gościnnych i serdecznych. Oni nazywają misjonarzy ludźmi Boga. Kościół parafialny ma okazałe ściany i piękne witraże, ale wymaga pomocy, bo nie ma dachu.

Przybyszów z Europy może przerażać ubogi styl życia tutejszych ludzi. To są jednak tylko pozory. Pięknie wyjaśnił mi to miejscowy kleryk Vianney, który stwierdził: „Dużo odwagi, ojcze. Myśmy się tutaj urodzili”. Nam Europejczykom wypada tylko uklęknąć i podziękować Panu Bogu, że mamy tak luksusowe warunki codziennej egzystencji.

Po raz pierwszy w Kamerunie doświadczyłem opadów deszczu, „lało jak z cebra”. Myślałem wtedy o tych ubogich, których tu spotkałem. Zastanawiałem się, jak oni przeżywają te deszcze i czy nie zalewa im łóżek. Poruszanie się po błotnistej drodze jest nie lada wyczynem dla kierowcy, dlatego siostry poprosiły, aby na lotnisko odwiózł nas kierowca z wioski.

Pamięci s. Romany

Dla mnie ten wyjazd miał szczególne znaczenie i wiązał się z wyzwaniem. Udało mi się odnaleźć grób s. Romany Białowąs, mojej rodaczki z Łazów. Jako siostra szarytka ponad 40 lat pracowała w Kamerunie i spoczywa w ogrodzie Sióstr Szarytek w Yaounde. Na jej grobie zapaliłem polski znicz, pomodliłem się i zamówiłem Msze święte o spokój jej duszy. Siostra Brigitta, która dobrze znała s. Romanę, dała o niej piękne świadectwo. Była oddana i kochana przez ludzi. Nie wróciła do swoich, pozostała wśród tych, których misyjnym sercem ukochała. Do dzisiaj w tej wspólnocie są cztery siostry, mają duży klasztor, gdzie panuje duch św. Wincentego a Paulo.

Z miejsc naszych odwiedzin pozostały żywe i niezatarte wspomnienia. Robiliśmy dużo zdjęć, filmików, aby podzielić się tym, co zobaczyliśmy w Kamerunie z bliskimi i dobrodziejami. Biskup Jan Ozga, mój kolega „kursowy”, powiedział do mnie w Doumé 29 stycznia br.: „Masz tu być dziesięć razy. Następnym razem ja cię zapraszam”. Dziesięć razy? Byłem już cztery razy! Ale chyba ten obecny pobyt nie był ostatni!

2026-03-03 12:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Spełnienie marzeń

Niedziela toruńska 1/2020, str. 7

[ TEMATY ]

misje

relacje

Archiwum Agnieszki i Łukasza Komorowskich

Zastępowaliśmy im mamę i tatę

Zastępowaliśmy im mamę i tatę

Czego życzyć młodej parze? Czego może pragnąć bezdomny albo dziecko ulicy? Wreszcie, jakie są Boże marzenia?

Zaczęło się od wspólnego pomysłu, aby wyjechać na misje. Po wielu perypetiach Agnieszka i Łukasz Komorowscy, małżeństwo z toruńskiej wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, znalazło się na rok w samym sercu Brazylii. Swoimi wrażeniami podzielili się 3 grudnia ub.r. na spotkaniu w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II w Toruniu.
CZYTAJ DALEJ

Kard. Sarah w Gdańsku: Polsko, co robisz z wolnością, która została ci darowana?

2026-08-16 09:41

[ TEMATY ]

Polska

wolność

Gdańsk

kard. Robert Sarah

Prosta droga do Boga

Monika Książek

Kard. Robert Sarah

Kard. Robert Sarah

W Gdańsku zakończył się festiwal „Prosta droga do Boga”, a jego centralnym punktem była uroczysta Msza Święta, której przewodniczył kardynał Robert Sarah – jeden z najbardziej znanych i cenionych hierarchów Kościoła katolickiego na świecie. W wygłoszonej homilii połączył teologiczną głębię Apokalipsy z pamięcią o bohaterstwie księdza Ignacego Skorupki. Stawiał także trudne pytania o naszą dzisiejszą wolność, wiarę i postęp techniczny próbujący wyprzeć ze świata sacrum.

Kardynał Robert Sarah pochodzi z Gwinei i jest jedną z najważniejszych postaci współczesnego Kościoła. W wieku 34 lat został mianowany arcybiskupem Konakry przez papieża Jana Pawła II, stając się jednym z najmłodszych biskupów na świecie. Przez lata swojej posługi zasłynął jako odważny świadek wiary w czasach prześladowań oraz jako głęboki teolog.
CZYTAJ DALEJ

Liechtenstein: biskup nieoczekiwanym świadkiem... oświadczyn w katedrze

2026-08-17 16:37

[ TEMATY ]

zaręczyny

Adobe Stock

Biskup Benno Elbs był świadkiem oświadczyn w katedrze w Vaduz, stolicy Liechtensteinu. W wigilię uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny był na adoracji w katedrze. „Nagle zdałem sobie sprawę, że coś się dzieje za mną i odwróciłem się. Zobaczyłem, że młody mężczyzna uklęknął przed kobietą, wręczył jej pierścionek i w kościele się oświadczył” - opowiadał administrator archidiecezji Vaduz przemawiając podczas oficjalnej ceremonii państwowej z okazji święta narodowego Liechtensteinu. „Szczerze mówiąc, nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem” - przyznał hierarcha.

Następnie zapytał parę, czy powinien zrobić zdjęcie - „ponieważ nie było tam nikogo innego, kto mógłby zrobić zdjęcia” - relacjonował radośnie bp Elbs wobec kilku tysięcy osób, wśród nich regenta Liechtensteinu księcia Aloisa. „Zrobiłem więc zdjęcie, byli mi za to wdzięczni” - dodał.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję