Reklama

Kościół

Misja zakończona

Do członków komisji będą się zgłaszały przede wszystkim ofiary wykorzystywania seksualnego, ale też osoby, które uważają, że zostały bezpodstawnie oskarżone – mówi bp Sławomir Oder.

Niedziela Ogólnopolska 12/2026, str. 24-25

[ TEMATY ]

bp Sławomir Oder

BP KEP

Bp Sławomir Oder

Bp Sławomir Oder

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Artur Stelmasiak: Komisja niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich została powołana. Czy wobec tego praca Księdza Biskupa została zakończona?

Bp Sławomir Oder: Można powiedzieć, że moja misja została praktycznie zakończona. Moją rolą było przygotowanie dokumentacji prawnej, która pozwoliła na powołanie do życia komisji. Ruszył pewien mechanizm, zgodnie z którym delegat KEP ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży abp Wojciech Polak musi znaleźć przewodniczącego komisji. Gdy zostanie on zaakceptowany przez Konferencję Episkopatu Polski, ruszą prace komisji.

Był pewien spór, impas, a nawet „pat” ws. komisji, ale dziś widać, że udało się przezwyciężyć ten problem. Czy uprawnione jest twierdzenie, że gdyby Ksiądz Biskup nie uporządkował prawnie tych spornych kwestii, to komisja mogłaby w ogóle nie powstać?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Oczywiście, że nie ma ludzi niezastąpionych i nie ma sytuacji, które nie mogłyby potoczyć się inaczej. Absolutnie nie można powiedzieć, że powstanie komisji jest moją zasługą.

Ksiądz Biskup nie jest jednak – jak niektórzy mówili – „grabarzem” tej komisji.

Reklama

Wydaje mi się, że efekt naszej pracy dobitnie pokazuje, jakie były nasze zamiary. Faktem jest jednak, że gdy zostałem powołany przez episkopat do pracy nad komisją ds. nadużyć seksualnych, pojawiły się hiobowe wieści, że będę kierował się chęcią pogrzebania komisji ds. zbadania bolesnego zjawiska wykorzystywania seksualnego. W związku z tym wylała się na mnie fala hejtu. Po niespełna roku pracy widać, że moją intencją było doprowadzenie sprawy do oczekiwanego finału. Mamy za sobą szereg konsultacji, naniesionych poprawek oraz porozumień z przełożonymi zakonów męskich i żeńskich, więc komisja będzie mogła badać całą rzeczywistość polskiego Kościoła. Opracowaliśmy zasady pracy komisji oraz statut regulujący jej funkcjonowanie.

Ilu członków będzie miała komisja i jaki zakres lat będzie badany?

Komisja będzie analizować sprawy od 1945 r. do daty jej powstania, czyli do marca 2026 r. Statut przewiduje pewne widełki, jeśli chodzi o członków komisji. Minimalnie ma to być osiem osób, maksymalnie dwanaście, a trzynastą osobą będzie przewodniczący komisji.

Nie będzie w niej ofiar wykorzystywania seksualnego. Dlaczego?

Elementem decydującym są kompetencje, nieposzlakowana opinia, pełnia zdolności do czynności prawnych, niekaralność w zakresie prawa kanonicznego i cywilnego. Członkami organów komisji (czyli przewodniczący, członkowie komisji i zespół rewizyjny) nie mogą być członkowie KEP, Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonnych oraz osoby, które z jakichkolwiek przyczyn mogłyby być narażone na konflikt interesów, w tym osoby, wobec których pojawiły się formalne lub publicznie wiarygodne zarzuty dopuszczenia się wykorzystania seksualnego, osoby skrzywdzone wykorzystaniem seksualnym w Kościele oraz dziennikarze.

Przewodniczący komisji będzie miał trudne zadanie.

Reklama

Jest bardzo duże napięcie społeczne, ogromne są też oczekiwania względem prac komisji. Kierowanie tym zespołem to bardzo duże wyzwanie. Ja przecież tylko prowadziłem prace przygotowawcze do powstania tej komisji, a doświadczyłem bardzo wielu negatywnych emocji, presji, oskarżeń i hejtu. Ksiądz prymas ma więc niełatwe zadanie znalezienia osoby, która podejmie się pracy kierowania komisją.

Ale przeciwnicy powiedzą, że co to za niezależność, skoro szefa komisji wyznacza ksiądz prymas, a zaakceptować go musi cały episkopat...

Aby współpraca była możliwa, należy wybrać osobę, która ma dorobek i autorytet. Należy przyjąć jakieś kryteria obiektywizmu i rzetelności, by nie skończyło się to wypaczeniem rzeczywistości, tak jak w niektórych innych państwach.

Można by było zatrudnić kogoś np. z tygodnika NIE, by było „obiektywnie”... Ale tak na poważnie, to przecież osobom związanym z Kościołem i kochającym Kościół najbardziej zależy na pokazaniu prawdy. Czy takiej osoby szukamy?

Cała nasza działalność wynika z miłości do osób, które były ofiarami, i jednocześnie do Kościoła. Przecież Kościół tym grzechem też został zraniony.

A czy może się zdarzyć, że komisja, badając różne sprawy wykorzystywania seksualnego, znajdzie przypadek, w którym jakiś kapłan został niesłusznie oskarżony?

Reklama

Celem komisji jest pokazanie prawdy i jeśli taki przypadek wyjdzie w czasie pracy, to również będzie badany. Przecież w takiej sytuacji to osoba duchowna byłaby ofiarą całego zjawiska. Choć w mniejszej skali, to jednak istnieje też zjawisko nieuzasadnionych oskarżeń. Takie osoby zostają często napiętnowane i pozbawione autorytetu. Do członków komisji będą się zgłaszały przede wszystkim ofiary wykorzystywania seksualnego, ale też osoby, które uważają, że zostały bezpodstawnie oskarżone.

Czy projekt polskiej komisji wzorował się na komisjach z innych państw?

Nie, choć mieliśmy przed oczami wzory pracy i doświadczenia z innych państw, które nie zawsze były dobre. Doświadczenia z innych Kościołów pokazują, że trzeba bardzo uważać i mierzyć się z tą trudną rzeczywistością, tak by prace komisji jej nie wypaczały.

Na przykład?

Można się posłużyć przykładem Francji, gdzie zastosowano metodologię pracy komisji, która, choć została zaakceptowana przez episkopat, w ogóle nie miała związku z Kościołem. Nie przeprowadzono właściwej kwerendy i zastosowano wątpliwej jakości metodologię. Doprowadzono do skrajnej ekstrapolacji liczb i absurdalnych wyników. Wyszło im, że na każdego francuskiego księdza przypadałoby siedemdziesiąt ofiar. W takie absurdalne wyniki przecież nikt nie wierzy.

Na czym mają polegać porozumienia między komisją a diecezjami i zakonami?

Reklama

Konferencja Episkopatu Polski nie ma narzędzia, by zmusić poszczególne diecezje czy zgromadzenia zakonne do współpracy z komisją. To jest suwerenna decyzja każdego biskupa, prowincjała czy generała zakonu. Dlatego też proponujemy jednolite zasady porozumienia, na których będzie się opierała współpraca między komisją a diecezjami i zakonami. Mój zespół zaproponował pewne robocze rozwiązania, które są punktem wyjścia, ale konkretne rozwiązania będą wynikiem dialogu z przewodniczącym komisji.

Czy te ustalenia będą zapadać w episkopacie, czy przewodniczący będzie musiał negocjować je z każdą diecezją i każdym zakonem oddzielnie?

Porozumienie będzie podpisywane z każdą diecezją i każdym zakonem indywidualnie. Ale będziemy szli w takim kierunku, by znaleźć taką formułę porozumienia, by zgodzili się na nią wszyscy. Chodzi o to, by we wszystkich zakonach i diecezjach obowiązywały te same standardy postępowania i schematy współpracy.

Ksiądz Biskup powiedział, że komisja będzie miała osobowość prawną kościelną i państwową. Po co jej osobowość państwowa?

Komisja będzie czerpać ze źródeł i archiwów nie tylko kościelnych, ale także państwowych. Dlatego powiedziałem, że statut może jeszcze ulec zmianom na skutek konsultacji z ministerstwem. Osobowość prawna państwowa wynika więc z konieczności interakcji z takimi instytucjami, by mieć dostęp do dokumentów. Poza tym jest to dodatkowy atut tej komisji, który jeszcze bardziej podkreśla jej niezależność.

Paradoksem historii jest fakt, że Ksiądz Biskup doprowadził do finału najważniejszych spraw dla Kościoła w ostatnich dekadach. Jako postulator procesów beatyfikacyjnego i kanonizacyjnego Jana Pawła II, a teraz jako członek KEP do powstania historycznej komisji, na którą długo czekają polska opinia publiczna oraz wierni.

(Śmiech) Proszę mi wierzyć, że nie zabiegałem ani o pracę przy beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II, ani o przygotowanie prac tej komisji. Mój śp. tata zawsze mówił mi, by nie szukać tego, co mogłoby być korzystne dla samego siebie, a jednocześnie nie odrzucać trudnych wyzwań, ale z odwagą je podejmować. Dlatego też jedno i drugie zadanie przyjąłem z wielką pokorą i równocześnie ze świadomością, jak trudne wyzwanie jest przede mną. Oczywiście, przy procesie zarówno beatyfikacyjnym, jak i kanonizacyjnym nie pracowałem sam, podobnie teraz w pracy nad komisją pomagał mi zespół ludzi. Dlatego też chciałbym podziękować współpracownikom księdza prymasa, którzy w komisji przygotowali bazę do opracowania dokumentów finalnych, a także moim bezpośrednim współpracownikom. Dzięki ich oddanej pracy i kompetencjom opracowaliśmy rozwiązania, które doprowadziły do powołania komisji.

Bp Sławomir Oder ordynariusz gliwicki, członek watykańskiej Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, członek Rady Stałej, Rady Prawnej i Rady Ekonomicznej KEP

2026-03-17 11:25

Ocena: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bp Oder: Transparentność finansowa parafii buduje zaufanie i ułatwia dialog

„Cieszę się z budowania relacji z ludźmi: z kapłanami, z wiernymi, z młodzieżą” - powiedział w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej biskup gliwicki Sławomir Oder. Trzy lata temu, 11 marca 2023 roku przyjął on sakrę biskupią i jako trzeci biskup-ordynariusz odbył ingres do katedry Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Gliwicach połączony z kanonicznym objęciem diecezji. Spośród 656 tys. jej mieszkańców niemal 90 proc. należy do Kościoła katolickiego. Posługuje im około 350 kapłanów diecezjalnych i 140 zakonnych.

O. Stanisław Tasiemski OP, KAI: Diecezja gliwicka w tym roku obchodzi 34. rocznicę powstania. Czym wyróżnia się ta wspólnota Kościoła?
CZYTAJ DALEJ

Smutek i cierpienie są też wartością!

[ TEMATY ]

homilia

rozważania

Adobe Stock

Rozważania do Ewangelii J 16, 20-23a.

Piątek, 15 maja. Dzień Powszedni.
CZYTAJ DALEJ

Jezus nie przebywa „za chmurami”. Przebywa poza formą, jaką widzą oczy

2026-05-15 13:15

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Chociaż wstąpił do nieba, Jezus nie przebywa „za chmurami”. Przebywa poza formą, jaką widzą oczy. Dlatego po trzeba wyostrzyć oczy wiary, aby dostrzec Jego ciągłą obecność w naszym życiu, w życiu świata. Potrzeba do tego modlitwy. Tylko ona oczyszcza oczy i serce, otwiera je na dostrzeżenie ciągłego działania Boga w świecie.

Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję