Reklama

Niedziela plus

Częstochowa

Zakrystianka u Melchiora

Przez 6 lat była prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Od 6 lat pracuje jako zakrystianka w Parafii św. Melchiora Grodzieckiego w Częstochowie. Kamila Suchańska opowiada o tym, jak zmieniła się jej droga – od organizowania wielkich inicjatyw do codziennej cichej służby przy ołtarzu.

Niedziela Plus 12/2026, str. II

[ TEMATY ]

zakrystianki

Archiwum KSM

To, co robię, robię dla ludzi i dla Pana Boga -– podkreśla Kamila

To, co robię, robię dla ludzi i dla Pana Boga -– podkreśla Kamila

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Angelika Kawecka: Kamila, pamiętasz ten moment, kiedy po raz pierwszy weszłaś do zakrystii jako ta, która za wszystko odpowiada?

Kamila Suchańska: To ciekawe, bo byłam wtedy w klasie maturalnej i popsuły mi się okulary. Potrzebowałam trochę grosza, żeby je naprawić. Pan, który był wtedy kościelnym, odchodził na emeryturę. Ksiądz proboszcz szukał osoby do pracy, wiedział, w jakiej byłam sytuacji, i zaproponował mi tę posadę w zakrystii. Od razu się zgodziłam. Uznałam, że to jakiś znak Boży – mogę być bliżej Jezusa, a zarazem coś dorobić. I jeszcze mogę się uczyć, przygotowywać do matury. Wszystko miało swój czas i myślę, że to właśnie zadziało się z woli Bożej.

Przez lata byłaś prezesem KSM-u – energia, ludzie, akcje, wyjazdy. A dziś – cisza zakrystii. To była naturalna droga czy raczej niespodziewany zakręt w Twoim życiu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Najpierw rozpoczęłam pracę jako zakrystianka, a 2 miesiące później zostałam prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w archidiecezji częstochowskiej. Pamiętam ten moment, gdy modliłam się przed tabernakulum, że jeśli to jest ta droga, jeśli to ma być KSM, to daj mi to, Boże, jakoś połączyć. Udawało mi się to przez 6 lat. Wydaje mi się, że to Jezus pozwolił mi przygotowywać się do tej służby przez służbę właśnie. Dzięki temu mogłam i mogę dalej działać. Przyznaję, że był to niespodziewany zakręt w moim życiu, ale to Jezus tak mnie poprowadził. Dzięki tej drodze poznałam wielu wspaniałych księży, kleryków, osoby życia konsekrowanego i świeckich, którzy dali mi piękne świadectwo życia w Kościele.

Co najbardziej lubisz w tej przestrzeni? Czy jest jakiś moment tuż przed Mszą św., który zawsze zatrzymuje Cię na chwilę?

Myślę, że moim ulubionym momentem jest przygotowywanie ornatów. Jako kobieta uwielbiam stroje i tutaj mam taki wybór, że wow (śmiech). Gdy obsługuję pogrzeby, to mogę również rozpalić kadzidło. To także jest jedna z moich ulubionych czynności w zakrystii, bo jednak nie każdy ma taki przywilej. Przed Mszą św. uwielbiam moment, gdy mogę zapalić świeczki, a później, przed samą Eucharystią – to przygotowanie i ciszę, kiedy księża zaraz mają wyjść do ołtarza i dosłownie za moment sprawować Najświętszą Ofiarę.

Co czujesz, kiedy dotykasz komunikantów, które za chwilę staną się Ciałem Chrystusa?

To jest bardzo wyjątkowy moment, bo wiem, że za chwilę ta hostia stanie się Ciałem naszego Pana. Zawsze mnie to mocno dotyka. Mimo że robię to już 6 lat, to zawsze mam taki moment zatrzymania, bo jednak to nadal tajemnica, która wywołuje ten mały dreszczyk.

Opowiedz, jak wygląda przygotowanie kościoła do liturgii. Co jest absolutnie święte i nie do przeoczenia? Masz swoją małą checklistę w głowie?

Reklama

Jak zaczynałam tę pracę, to założyłam sobie zeszyt. To trochę śmieszne, ale na początku było mi trochę trudno nauczyć się tego wszystkiego, co dziś robię niemal odruchowo. Na pewno święte jest zawsze dla mnie przygotowanie kielicha – robię to bardzo skrupulatnie, bo mam świadomość, że to naprawdę ważne. Jest to największa tajemnica! Checklista? Nie, po prostu zaczynam od otwarcia kościoła, a później to już dosłownie samo idzie.

Jesteś młodą, piękną kobietą i mówisz: „pracuję jako zakrystianka”. Jak ludzie na to reagują? Zaskoczeniem? Niedowierzaniem?

Zawsze jest to zaskoczenie. Często słyszę: „ale jak to, zbierasz tacę?” albo: „jeździsz na pogrzeby?”, „jak wygląda ta praca?”, „opowiedz coś więcej!”. Lubię odpowiadać na takie pytania. Jestem bardzo komunikatywna, dla mnie to żaden problem. Lubię to, co robię, a nie robię tego dla siebie, tylko właśnie dla ludzi i dla Pana Boga. A pytania zawsze się znajdują, bo ludzie lubią zadawać pytania, to ich interesuje.

Co w tej posłudze bywa najtrudniejsze? Fizyczne zmęczenie? Odpowiedzialność? A może to, że jesteś zawsze trochę w cieniu?

Po 6 latach bycia prezesem KSM-u ten cień jest dla mnie bardzo wygodny. Wiem, że nie trzeba zawsze być w centrum, aby robić coś dla Jezusa i dla ludzi. Czasami najtrudniejsze jest po prostu wstanie wcześnie rano i otworzenie kościoła. Na pewno są też dni, kiedy jest trudniej. Wiadomo, każdy ma czasem gorszy dzień. Ale zawsze wiem, że mogę więcej i bardziej dla Boga!

Czy bycie tak blisko ołtarza zmieniło Twoje przeżywanie Eucharystii? Łatwiej się modlisz czy trudniej – bo widzisz te wszystkie „techniczne” szczegóły?

Reklama

Na pewno zmieniło to moje podejście, ponieważ kiedyś nie zauważałam pewnych szczegółów, które widzę teraz. Jeśli chodzi o modlitwę, to dzięki zakrystii mam jej więcej. Po prostu. Jak jestem bliżej ołtarza, to jest mi z tym łatwiej. Wiadomo, przychodzą też momenty zwątpienia. Czasami tzw. techniczne sytuacje potrafią mnie osłabić. Uczę się natomiast cały czas, po to też są sakramenty, aby wracać do Boga.

Czy, Twoim zdaniem, każdy może być zakrystianem czy zakrystianką? Czy potrzeba do tego konkretnej wrażliwości, formacji, a może po prostu zakochania się w liturgii?

To nie jest praca dla każdego. To trzeba po prostu lubić. Trzeba być choć trochę ciekawym liturgii, otwartym na drugiego człowieka. Nie zawsze jest tak, że siedzi się w zakrystii samemu. Mamy dużo sytuacji, gdy ludzie przychodzą i pytają o coś, chcą zamówić Mszę św. albo zwyczajnie porozmawiać. Nie każdy jest taki w obyciu, więc absolutnie nie jest to profesja, którą może wykonywać każdy. Trzeba mieć taką wrażliwość na drugiego człowieka, na to, że ludzie przychodzą z problemami i należy ich przyjąć.

Gdybyś miała powiedzieć jednym zdaniem, czego zakrystia nauczyła Cię o Bogu – co by to było?

Zakrystia nauczyła mnie przede wszystkim mocnego zaufania i tego, że wszystko należy powierzać Bogu. On zawsze będzie prowadził i dzięki temu będzie dobrze. Myślę, że dzięki zakrystii poznałam też bardziej Maryję i wiem, że Jej jako kobieta mogę powierzać nie tylko swoje problemy, ale i swoją pracę. Żeby jeszcze piękniej i lepiej służyć przy Jezusie.

autorka profilu na Instagramie @oczami_zakrystianki

2026-03-17 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak to jest być młodą kobietą pracującą "za kulisami" Kościoła? Poznajcie historię Kamili, 25-letniej zakrystianki!

[ TEMATY ]

świadectwo

zakrystianki

Archiwum Kamili Suchańskiej

Kamila - zakrystianka

Kamila - zakrystianka

Czy 25-latka pracująca na zakrystii budzi zdziwienie? Na pewno. Co się takiego wydarzyło, że młoda kobieta już od niemalże 7 lat jest zakrystianką i… nie zamierza tej posługi porzucić? Mało tego, pokazuje ją również w mediach społecznościowych? Poznajcie Kamilę Suchańską z Częstochowy. W parafii św. Melchiora Grodzieckiego można ją spotkać przede wszystkim na zakrystii – podczas przygotowywania Mszy św., zajmującą się ornatami czy po prostu przyjmującą intencje Mszy św. Jak sama mówi, słyszała wielokrotnie, że „zakrystia to nie jest miejsce dla kobiet”, jednak… pragnie przełamać ten stereotyp i zaprosić do świata kościoła „za kulisami”.

Agata Kowalska: Jak trafiłaś do pracy w zakrystii? Czy to był przypadek, czy świadoma decyzja?
CZYTAJ DALEJ

Człowiek bywa doprowadzony do Pana także przez wiarę innych

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Karol Porwich/Niedziela

W Betel dochodzi do starcia proroka z kapłanem sanktuarium. Betel znaczy „dom Boga”. W praktyce dworu miejsce to służy także polityce państwa. Amazjasz wysyła do Jeroboama II oskarżenie przeciw Amosowi. Słowo prorockie zostaje nazwane buntem. Tak dzieje się często wtedy, gdy prawda dotyka układu korzystnego dla silnych. Betel było sanktuarium królewskim. Tekst nazywa je wręcz „świątynią króla” oraz „domem królestwa”. Taka religia łatwo służy władzy. Amos nie daje się wciągnąć w ten porządek. Nie powołuje się na szkołę, urząd ani urządzenie kultowe. Mówi prosto, że Pan wziął go „zza trzody”. Właśnie to stanowi źródło jego misji. Prorok określa siebie jako bōqēr oraz bōlēs šiqmîm. Był pasterzem. Zajmował się także sykomorami. Ich owoce należały do pożywienia ludzi uboższych. Tło społeczne jest ważne. Bóg posyła człowieka z obrzeży, aby osądził centrum religijne oraz polityczne. Amazjasz chce odesłać go do Judy, jak gdyby prorok szukał zarobku. Amos odpowiada świadectwem powołania. Słowo od Pana nie podlega cenzurze sanktuarium. Dlatego wyrocznia przeciw kapłanowi dotyka domu, ziemi oraz przyszłości. Obraz mierzenia ziemi sznurem przywołuje los pokonanych. „Ziemia nieczysta” oznacza wygnanie. To zapowiedź losu Izraela pod naporem Asyrii. W tym fragmencie dobra nowina przychodzi przez prawdę. Bóg nie porzuca swego ludu na pastwę religii służącej dworowi. Posyła słowo wolne. Takie słowo rani złudzenie. Zarazem otwiera drogę nawrócenia.
CZYTAJ DALEJ

Ostatnie pożegnanie ks. prałata Zygmunta Bochenka

2026-07-02 23:27

Marek Białka

Z udziałem licznie zgromadzonej wspólnoty kapłańskiej a także licznych delegacji i pocztów sztandarowych odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego kilka dni temu ks. prał. Zygmunta Bochenka, wieloletniego proboszcza parafii i emerytowanego dziekana brzeskiego dekanatu.

Wprowadzenia ciała zmarłego kapłana do kościoła parafialnego dokonał ks. prał. Józef Drabik, obecny proboszcz i dziekan dekanatu w asyście kilku osób duchownych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję