Z okazji wspomnienia św. Józefa przypatrzmy się temu, jak wygląda ich zadanie.
Posłani do ewangelizacji
Być może pierwsze skojarzenie to stary proboszcz z wiejskiej parafii, który nas chrzcił, a potem przygotowywał do I Komunii św. Starsi czytelnicy mogą pamiętać, jak po uroczystości ich ksiądz rozdawał dzieciom mleko i drożdżówki. A dopiero potem, kiedy nasyciły głód i trochę się rozgrzały, zapraszał do wspólnego zdjęcia. Ale i teraz proboszczowie i wikariusze mogą tworzyć ewangelizacyjny team, który przyciąga do Boga. Być może nie uważają, że robią coś niezwykłego, kiedy podczas zwyczajnej Mszy św. w tygodniu mówią krótką homilię od serca, opartą na Słowie Bożym, a nie tekstach zlepionych przez sztuczną inteligencję. Tym bardziej nie sądzą, żeby to, że w kancelarii dzielą się swoim czasem i uważnie słuchają parafianina, było czymś wielkim. A jednak szczere świadectwo spotkania z Panem może tak samo przemieniać serca, jak duże wydarzenia ewangelizacyjne. Tym bardziej, że jest w zasięgu ręki.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Wezwani do uwielbienia
Misja mężczyzny w Kościele to oczywiście nie tylko bycie księdzem. Jak zachęca nas Sobór Watykański II, dzięki powszechnemu kapłaństwu każdy z nas może znaleźć miejsce, w którym będzie służyć innym. Wielu mężczyzn odnajduje swoje miejsce służby we wspólnotach, jak Droga Neokatechumenalna, Szkoła Nowej Ewangelizacji czy Odnowa charyzmatyczna. Istnieją jednak posługi szczególne.
Reklama
Jak wygląda misja organisty? To niełatwe – zostawić swoje sprawy wieczorem czy w niedzielę, by spędzić ten czas na zimnym chórze. A jednak dobór pieśni może sprawić, że wierni wyjdą z kościoła podniesieni. Opowiada Dawid Wesołowski, którego najczęściej możemy usłyszeć w toruńskiej katedrze: – Wiąże się ona przede wszystkim z grą na organach oraz z pomocą wiernym w gorliwym przeżywaniu wiary. Jest to dla mnie bardzo ważne zadanie. Czuję się zaszczycony tą funkcją. Gra podczas Mszy św. czy nabożeństw nie jest bezmyślnym odtwarzaniem wciąż tych samych melodii. Staram się, aby była ona osobistą modlitwą, skupioną przede wszystkim na liturgii słowa. To właśnie ona często kieruje moim natchnieniem i inspiruje do tego, by poprzez muzykę zachęcać innych do włączenia się we wspólną modlitwę i uwielbianie Boga.
Niosący Chrystusa
Szczególna posługa mężczyzn to także akolitat, lektorat i diakonat stały. Poprzedzony jest kilkuletnią formacją, jednak wymaga formowania się przez całe życie, aby rzeczywiście być świadkiem Chrystusa wobec tych, do których się idzie. Tak o posłudze lektoratu opowiada Piotr Litwic ze wspólnoty „Słowo Życia”: – Podczas kursu poruszyło mnie jedno zdanie: dla wielu osób Eucharystia jest jedynym kontaktem ze Słowem Bożym. To uświadomiło mi, jak wielką odpowiedzialnością i misją jest proklamowanie Słowa. Dla mnie to ogromny przywilej – nieść w procesji Ewangeliarz i czytać Słowo podczas Eucharystii. Piotr przygotowuje się również do posługi akolitatu: – Naszym głównym zadaniem jest niesienie Jezusa w Komunii św. osobom chorym. Kiedy pomyślałem, że będę mógł zanosić żywego Boga także do swoich bliskich w czasie choroby, poczułem ogromną radość i wzruszenie.
Jak św. Józef
Czasem misja mężczyzny wydaje się być zwyczajna – zupełnie jak u św. Józefa. Choć to milczący święty, tym, co robi, mówi o wiele więcej. Tak jak ojciec czy dziadek, który daje swojej rodzinie poczucie bezpieczeństwa. To na podstawie tego, jaki był nasz tata, budujemy sobie obraz Boga Ojca.
Opowiada Tomasz Głos z toruńskiej parafii na Rudaku: – Swoją misję w Kościele jako mężczyzna widzę przede wszystkim w odpowiedzialności za rodzinę. Jako mąż staram się być wierny, kochający i wspierający żonę. Jako tata chcę przekazywać dzieciom wiarę nie tylko słowem, ale przykładem życia. Jako dziadek pragnę być dla wnuków świadectwem spokoju, modlitwy i zaufania Bogu. Nie pełnię wielkich funkcji, ale wiem, że Kościół buduje się także w domu przez codzienną uczciwość, cierpliwość, przebaczenie i gotowość do służby. Noszę w mojej parafii baldachim w procesji Bożego Ciała, czuję, że to zobowiązuje mnie do życia zgodnego z wiarą, którą publicznie wyznaję. Wierzę, że właśnie w tej zwyczajnej codzienności realizuje się moja misja w Kościele.
Nic dziwnego, że w Kościele jak grzyby po deszczu wyrastają wspólnoty dla mężczyzn – modlitewne i formacyjne – a oni wciąż znajdują nowe ważne zadania. Wielu mężczyzn chce wiedzieć, jak lepiej wypełniać swoje powołanie. Dobrze wiedzą, że misja mężczyzn w Kościele – księży, ale i ojców, dziadków czy braci – jest nie do przecenienia.
