Zagrożone są dostawy na Ukrainę a zamówienia do Polski stoją pod znakiem zapytania. Przykładowo – zapasy pocisków do baterii przeciwlotniczych Patriot kurczą się w zastraszającym tempie. W marcu 2025 r. Izrael, USA i sojusznicy zużyli kilkaset pocisków PAC-3, a w kilkunastodniowej operacji w 2026 r. zużyto ich ponad 1 tys. W tym zestawieniu Ukraina jest superoszczędna, bo od początku wojny wykorzystała jedynie 600 takich pocisków. Na kolejne znaczące dostawy nie ma co liczyć, bo roczna produkcja pocisków przez amerykański przemysł zbrojeniowy wynosi jedynie 650 sztuk. W ciągu dwóch operacji w Iranie wykorzystano więcej pocisków, niż można ich wyprodukować w ciągu 2 lat.
Sytuacja jest tak zła, że Stany Zjednoczone zaczęły wycofywać na Bliski Wschód zestawy przeciwrakietowe Patriot z Korei Południowej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W magazynach NATO zaczyna brakować nie tylko rakiet do systemów Patriot, ale także rakiet powietrze-powietrze. Ukraińskie myśliwce F-16 przez ponad 3 tygodnie nie miały wystarczającej liczby pocisków, aby zestrzelić rosyjskie drony i rakiety. W związku z tym ukraińscy piloci próbowali trafiać drony zwykłymi maszynowymi działkami obrotowymi, podobnie jak lotnictwo w czasach II wojny światowej. Niedobory pocisków powietrze-powietrze trapią także francuskich wojskowych. Szybkie wyczerpywanie się amunicji wzbudziło poważne obawy dotyczące dalszej zdolności bojowej sił powietrznych, a francuski minister obrony zwołał pilne spotkanie kryzysowe.
Zapasy pocisków do zestawów Patriot zostały mocno nadwyrężone także w Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, które broniły się przed ostrzałem ze strony Iranu. Polska ma na swoim wyposażeniu dwie baterie Patriot i czeka na kolejnych sześć. Co najgorsze, Wojsko Polskie ma do dyspozycji niewielkie ilości pocisków do tych zestawów. W sumie zamówiliśmy 800 pocisków PAC-3, ale trudno przewidzieć, kiedy je dostaniemy, bo wciąż są potrzebne w innych zapalnych regionach świata.
Szybkie zużywanie zapasów stanowi gigantyczne obciążenie przemysłowe związane z wymianą niektórych rodzajów amunicji, których nie można uzupełnić w ciągu miesięcy, a nawet roku. Jednym problemem jest zbyt słaba baza przemysłowa do ich produkcji, ale jest jeszcze druga, o wiele poważniejsza bariera Kongres może z dnia na dzień przeznaczyć miliardy dolarów np. na pociski PAC-3, ale nie może przeznaczyć galu, neodymu ani nadchloranu amonu do produkcji tej amunicji. Problem w tym, że Chiny wstrzymały eksport metali ziem rzadkich do USA, a kontrolują 98% światowej produkcji galu, 90% przetwórstwa neodymu i 99% dysprozu. Te metale i pierwiastki specjalistyczne znajdują się w każdej głowicy naprowadzającej, każdym systemie naprowadzania i module radarowym w arsenale zachodniej koalicji. Nie da się ich teraz zastąpić na dużą skalę. Prawdą jest także, że przez najbliższe lata Zachód nie będzie mógł wyprodukować zaawansowanej broni bez zielonego światła ze strony Pekinu. Chiny mają więc znów mocne karty.
