Reklama

Duchowość

I Jezus zasiadał do stołu...

Rodzinne receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie i stół, przy którym spotykają się najbliżsi. Święta Zmartwychwstania Pańskiego w polskich domach pachną nie tylko żurkiem i świeżym chlebem, ale także historiami rodzin, w których tradycja splata się z wiarą. Ksiądz Paweł Rozpiątkowski przyznaje, że jego pasja wyrabiania domowych wędlin zaczęła się właśnie przy takim stole, u boku dziadka.

Niedziela Ogólnopolska 14/2026, str. 32-33

[ TEMATY ]

Wielkanoc

święta wielkanocne

Nasza rozmowa

Adobe Stock

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Angelika Kawecka: Wielkanoc jest świętem życia i zwycięstwa Chrys- tusa nad śmiercią, a w polskiej tradycji równie mocno kojarzy się ze stołem i wspólnym posiłkiem. Czy te rodzinne spotkania przy jedzeniu mogą być – w jakimś sensie – przedłużeniem liturgii i doświadczenia wspólnoty, którą przeżywamy w Kościele?

Ks. Paweł Rozpiątkowski: Oczywiście, że tak! Najbliższą naszą wspólnotą jest zawsze rodzina, a naturalnym miejscem spotkania rodzinnego jest stół, najważniejszy mebel w domu. Oby taki właśnie był! Przy stole spotykamy się, żeby się nacieszyć. Przy stole eucharystycznym – nacieszyć się duchowo, a potem, przy stole rodzinnym – cieleśnie. Oba te stoły są po to, żeby nas wzmocnić, ale też posmakować.

W koszyczku wielkanocnym błogosławimy m.in.: chleb, jajka, wędliny, sól. Dla wielu osób to piękna tradycja, ale nie zawsze rozumiemy jej sens. Co właściwie oznacza to błogosławieństwo i dlaczego Kościół chce, abyśmy zapraszali Boga także do naszego stołu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Tak po prawdzie to, że mamy co jeść, że mamy z czego przygotowywać pokarmy, to są dary ziemi, a ta została stworzona przez Boga. On w swojej Opatrzności podtrzymuje ziemię i nas w istnieniu. To błogosławieństwo jest więc też prośbą, żeby tego pokarmu nam nigdy nie zabrakło, a jednocześnie dziękczynieniem za to, że go mamy.

Reklama

Pan Jezus bardzo często spotykał się z ludźmi właśnie przy stole – jadł z uczniami, przyjaciółmi, z grzesznikami. Czy można powiedzieć, że wspólny posiłek ma w chrześcijaństwie głębszy wymiar niż tylko zaspokojenie głodu?

Zaspokojenie głodu jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. To potrzeba bezpieczeństwa, przeżycia. Ktoś w kąciku po cichu może zjeść posiłek i wiadomo, że dzięki temu przeżyje, nie umrze. Jedzenie natomiast, smakowanie to nic innego jak budowanie wzajemnych relacji przy stole. Przy dobrym jedzeniu naturalnie ludzie się łączą. To jakiś rodzaj sztuki – zasiąść przy wspólnym stole, żeby smakować, żeby rozmawiać, żeby się sobą nacieszyć. Kiedy mamy spełnione te warunki, wtedy jedzenie smakuje nam lepiej.

Ma Ksiądz jak na duchownego bardzo nietypową pasję – wyrabianie domowych wędlin. Jak zaczęła się ta historia i czy pamięta Ksiądz moment, kiedy po raz pierwszy pomyślał: „to jest coś, co chcę kontynuować”?

Reklama

Pamiętam taką sytuację z młodości – uczyłem się od dziadka, przedwojennego czeladnika rzeźniczego, pomagając mu przy wyrobie wędlin. Było to w latach 70. czy 80. ubiegłego wieku. Ludzie, patrząc, jak dziadkowi pomaga mały chłopiec, mówili: „Dobrze, przyda mu się to!”, a dziadek mówił wtedy: „Nie przyda!”. Dziadek zmarł, i ta tradycja przeszła na mnie. Dwadzieścia pięć lat temu pojawiła się myśl, by może przygotować coś z przepisów dziadka, by sobie je przypomnieć. I tak przez lata ubogacałem te swoje zdolności. Robię też inne wędliny niż te, które przygotowywałem z dziadkiem. W ogóle trzeba by wyjść od tego, że ja lubię dobrze zjeść. Cieszę się z tej swojej pasji, bo to jest też coś, czym dzielę się z innymi.

Wyrób wędlin to zajęcie wymagające cierpliwości, czasu i pewnej pokory wobec procesu...

Wędliniarstwo nie wymaga aż tak długiego czasu – uspokajam wszystkich tych, którzy chcieliby spróbować robić wędliny sami (śmiech). Można to przygotować także mniejszym nakładem sił. Oczywiście, cierpliwość też jest tutaj wymagana, bo im smaczniejszą wędlinę chce się zrobić, tym więcej zaangażowania potrzeba (np. produkty długodojrzewające, po kilkanaście dni, a może i dłużej). Warto czekać, bo efekt jest zachwycający. W przypadku normalnych wyrobów trzeba pewnej dokładności. Im więcej będzie uczucia i zaangażowania, tym wyrób będzie smaczniejszy.

Jak na tę pasję reagują znajomi księża? Czy zdarza się, że na plebaniach zamiast rozmów o „przepisach” na kazania pojawiają się rozmowy o przepisach na... kiełbasę?

Księża na plebanii, gdzie mieszkam, oczywiście, jedzą moje wędliny. Zwłaszcza w święta. Czasem pochwalą, że bardzo smaczne, a innym razem powiedzą, że lepiej smakowałby ten czy inny wyrób, gdyby było więcej pieprzu lub soli. Z moich produktów chyba największą popularnością cieszy się wśród księży pasztetowa.

Czy dzisiaj, w świecie szybkich zakupów i gotowych produktów, potrafimy jeszcze zobaczyć w tych samodzielnie przygotowywanych wędlinach coś więcej niż tylko kulinarną tradycję?

Reklama

Myślę, że tak. Możemy dostrzec chociażby to, że robienie własnych wędlin jest tańsze niż kupowanie gotowych w sklepie. Do tego wędliny przygotowane w sposób tradycyjny są znacznie trwalsze niż te kupione w markecie. Nie krytykuję absolutnie wędlin kupnych, ale po kilku dniach zje się je ze znacznie mniejszą przyjemnością. Widzę, że te przygotowane w domu, bez konserwantów, są znacznie dłużej świeże.

Kapłaństwo to bardzo intensywna posługa: ludzie, sakramenty, odpowiedzialność. Czy takie hobby – zupełnie „z innego świata” – pomaga Księdzu zachować równowagę i odpocząć głowie oraz sercu?

Zdecydowanie tak! W kuchni odpoczywam. Nie tylko wyrabiam wędliny – także lubię gotować. Lubię też w kuchni nieco poeksperymentować, bo cenię sobie kulinarną różnorodność. Gdyby ktoś kazał mi wybierać między robieniem wędlin a gotowaniem, byłoby to bardzo trudne zadanie i nie zdecydowałbym się na tylko jeden kierunek.

Wróćmy jeszcze do Wielkanocy. Gdy Ksiądz patrzy na rodzinny stół w Niedzielę Zmartwychwstania – z chlebem, jajkiem, wędliną – przy którym zasiadają bliscy, co jest w tym obrazie najważniejsze? Co tak naprawdę powinno być „sercem” tego świątecznego stołu?

Reklama

Zdecydowanie bliskość Boga i drugiego człowieka, to się ze sobą łączy. Jezus umarł nie za jednego, drugiego czy trzeciego spośród nas, ale za nas wszystkich, po to, abyśmy mieli dostęp do zbawienia. On nas wszystkich jednoczy i tworzy z nami tę wspólnotę nie tylko od święta. Jest też ważny element, który łączy oba stoły – ten eucharystyczny i ten domowy – to chleb. Pokarm duchowy, pokarm dający nam życie wieczne. Zanim jednak dojdziemy do tego momentu, musimy przejść przez życie ziemskie, a żeby mieć na nie siły, potrzeba nam chleba powszedniego, o który prosimy w modlitwie Ojcze nasz. Ja też czasem piekę chleb i staram się wtedy przypominać sobie, jak ważną rolę odgrywa on w życiu człowieka.

Gdyby miał Ksiądz zaprosić czytelników Niedzieli do swojego wielkanocnego stołu – w sensie nie tylko kulinarnym, ale także duchowym – czego chciałby Ksiądz im życzyć i czego życzyć Księdzu na czas paschalnej radości?

Życzenia dla księdza nie różnią się zbytnio od życzeń dla każdego innego człowieka. Chciałbym, żebyśmy wszyscy nieustannie podążali do końca za Jezusem. Wiernie każdego dnia, nie tylko w czasie świąt Zmartwychwstania Pańskiego. To brzmi może górnolotnie, ale na pewno jest to prawdziwe życzenie.

2026-03-30 21:19

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wielkanoc z Janem Pawłem II. Przekroczyć próg nadziei

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Wielkanoc

próg nadziei

Vatican Media

Niektóre święta przechodzą przez kalendarz. Inne przechodzą przez sumienie. Tegoroczna Wielkanoc należy właśnie do tych drugich. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jest ona głęboko „janopawłowa”, jakby św. Jan Paweł II raz jeszcze chciał przypomnieć, że zmartwychwstanie jest mocniejsze niż popiół, strata i lęk.

Nie sposób nie zatrzymać się najpierw przy 21. rocznicy śmierci Papieża Polaka, która przypadła w Wielki Czwartek, dokładnie u progu Triduum Paschalnego. To coś więcej niż kalendarzowa zbieżność. Jan Paweł II był przecież papieżem paschalnym, prowadził ku Chrystusowi, który nie zatrzymuje człowieka na Golgocie, ale wyprowadza go ku życiu.Właśnie dlatego data jego odejścia tak mocno wpisała się w rytm tych świąt. Jakby sam czas liturgiczny dopowiedział nam, że tego papieża nie da się rozumieć inaczej niż w świetle męki, ciszy grobu i poranka zmartwychwstania.
CZYTAJ DALEJ

Hiszpania: Tragiczny finał podczas świętowania zdobycia mistrzostwa świata. Zginął 13 letni chłopiec

2026-07-20 11:59

[ TEMATY ]

Hiszpania

śmierć dziecka

Adobe Stock

Tragicznie zakończyła się fiesta w Ciudad Rodrigo po zdobyciu przez piłkarzy Hiszpanii drugiego w historii tytułu mistrza świata. Pod ciężarem kibiców zawaliła się zabytkowa fontanna w efekcie czego śmierć poniósł 13-letni chłopiec, a dwie inne osoby zostały ranne - poinformowały służby lokalne.

Do wypadku doszło krótko po północy w otoczonym murami średniowiecznym mieście liczącym około 12 000 mieszkańców w prowincji Salamanka, niedaleko granicy z Portugalią.
CZYTAJ DALEJ

500 lat parafii w Bełdowie. „Bóg jest zawsze bliski i na wyciągnięcie ręki”

2026-07-20 11:12

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Bp Zbigniew Wołkowicz

Bełdów

Joanna Popławska

500 lat parafii w Bełdowie

500 lat parafii w Bełdowie

Parafia Wszystkich Świętych w Bełdowie świętowała jubileusz 500-lecia swojego istnienia. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Zbigniew Wołkowicz. W modlitwie uczestniczyli kapłani, osoby życia konsekrowanego, przedstawiciele władz samorządowych, zaproszeni goście oraz licznie zgromadzeni parafianie.

W homilii biskup podkreślił, że historia parafii jest przede wszystkim historią Bożej obecności pośród ludzi. – Od momentu, kiedy pojawiła się pierwsza parafia i ludzie zaczęli się tutaj modlić, Bóg stał się Bogiem bliskim, Bogiem na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło przyjść do świątyni, by uświadomić sobie Jego obecność i odkryć, że nigdy nie jesteśmy sami. Przez 500 lat Bóg był tutaj blisko swoich wiernych i pragnie nadal przez każdego z nas czynić wielkie rzeczy – w życiu osobistym, rodzinnym i we wspólnocie parafialnej – powiedział bp Wołkowicz.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję