Reklama

Rodzina

Odnaleźć klamkę do serca

Co mają wspólnego drzwi i przebaczenie? Okazuje się, że całkiem sporo.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wyobraź sobie drzwi bez klamki, takie, których nie da się otworzyć od środka ani z zewnątrz. Zatrzaśnięte na dobre. Początkowo możesz nawet nie zdawać sobie sprawy z sytuacji, w której się znalazłeś. Po chwili zaczynasz jednak odczuwać brak powietrza, przestrzeni i swobody ruchu. Pojawia się niepokój, uświadamiasz sobie, że jesteś zamknięty, a nawet uwięziony.

Zamknięte drzwi

Zwykle w takiej sytuacji są dwie możliwości: ktoś zatrzasnął drzwi i zabrał ze sobą klamkę albo to my sami zatrzasnęliśmy je od środka, ignorując możliwość wyjścia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jeżeli jeszcze nie wiesz, do czego zmierzam – już wyjaśniam. W naszych relacjach, bardzo często rodzinnych, bywa podobnie. Tkwimy w zamknięciu na przebaczenie. Zasklepiamy się w swoich urazach, złości, w myślach: „bo on powiedział to...”, „bo ona zrobiła tamto...”. Niekiedy nawet nie potrafimy wskazać momentu, w którym nasze serce zamknęło się na drugiego człowieka – czasem bardzo nam bliskiego. Powoli zaczyna rosnąć mur niezrozumienia, żalu, pretensji, który oddziela nas od siebie coraz bardziej. Okazuje się, że brak przebaczenia potrafi urosnąć do monstrualnych rozmiarów, jak więzienny mur, który odgradza nas od światła i wolności.

Reklama

Skąd takie drastyczne porównanie? W rozmowach podczas konsultacji i warsztatów bardzo często słyszę historie ludzi, którzy latami noszą w sobie żal i różnego rodzaju urazy: dzieci do rodziców, rodziców do dzieci, małżonków do siebie nawzajem, rodzeństwa albo przyjaciół jeden do drugiego.

Nierzadko wszystko zaczyna się niewinnie. Jedno zdanie, jeden gest, jedno niedopowiedzenie, a potem, często zupełnie nieświadomie, sami wtaczamy ogromny głaz, który od środka zamyka nasze serce. Wracamy w myślach do minionych sytuacji, analizujemy słowa, wymyślamy intencje, którymi, naszym zdaniem, mogła kierować się osoba. I tak powoli relacja zaczyna przypominać zamknięty pokój bez klamki. Każdy zostaje po swojej stronie zatrzaśniętych drzwi.

Tymczasem w chrześcijańskim spojrzeniu relacje nie powinny być przestrzenią do walki o rację, ale mają być drogą dialogu i spotkania. Nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy pojawia się różnica zdań, bo relację niszczy nie to, że się różnimy, ale najczęściej brak przebaczenia.

Wobec tego, zwłaszcza u progu Poranka Zmartwychwstania, warto się zastanowić: czy jesteśmy powołani do tego, aby siedzieć w mroku swojego zamkniętego pokoju i bez końca rozpamiętywać rany zadane przez innych? Oczywiście, że nie, ponieważ Ewangelia pokazuje nam zupełnie inną drogę. Drogę, na której Jezus wielokrotnie przypomina o przebaczeniu nie jako o słabości, ale jako o darze i drodze ku wolności. „Wtedy Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»” (Mt 18, 21-22).

Wyjaśnienie

Reklama

W tym miejscu może warto powiedzieć, czym jest przebaczenie, a czym nie jest. Otóż przebaczenie nie oznacza zapomnienia, nie polega również na udawaniu, że nic się nie wydarzyło, nie jest też zgodą na krzywdę. Jest natomiast aktem woli – świadomym pragnieniem uwolnienia serca od ciężaru, który nosimy. Jest decyzją, że nie chcę dalej żyć w więzieniu urazy.

Czego potrzebujemy, aby przebaczyć? Potrzebujemy przede wszystkim pokory. Uznania, że nie zawsze mamy całkowitą rację, nie wszystko widzimy do końca i niekiedy sami także ranimy innych: słowem, tonem, milczeniem czy brakiem własnej uważności.

Pokora pomaga nam zejść z pozycji sędziego. Uczy raczej pytać: „co się między nami wydarzyło? Dlaczego tak zabolało? Czy ja również nie dołożyłem do tego swojej cegiełki?”. To nie jest umniejszanie siebie, ale to stawanie w prawdzie, a właśnie prawda wyzwala, tzn. ta przyjęta z łagodnością otwiera serce na przebaczenie.

Na drodze przebaczenia potrzebujemy także odwagi serca. Dlaczego? Bo przebaczenie nie przychodzi samo i nie zawsze dzieje się od razu. Kiedy ktoś nas mocno zranił, serce nie umie otworzyć się w jednej chwili. Jeśli ktoś nas upokorzył, zawiódł albo latami brakowało z jego strony miłości, to ból nie znika po jednym: „muszę wybaczyć”. Potrzeba czasu i zwykle przebaczenie zaczyna się od małych kroków.

Najpierw od tego, że już nie chcę wracać do samej krzywdy. Potem od modlitwy: „Boże, dziś jeszcze nie umiem przebaczyć, ale już chcę”. Innym razem od rozmowy i przyznania się przed sobą: „to mnie naprawdę zraniło”. Dopiero z takich małych kroków rodzi się w sercu gotowość, by uwalniać się od nieprzebaczenia.

Odnalezienie klamki

Reklama

Często powtarzam, że przebaczenie nie jest prezentem dla tego, kto nas zranił. Najpierw stanowi dar dla nas samych, bo to my nosimy w sobie ciężary dawnej urazy. I to nasze serce robi się zamknięte. I właśnie z tego powodu przebaczenie jest tak bardzo potrzebne przede wszystkim nam samym.

Można powiedzieć, że w chwili przebaczenia odnajdujemy klamkę do drzwi własnego serca. I choć wydawało się, że tych drzwi nie da się już otworzyć, przebaczenie powoli uchyla drzwi. I wtedy zaczyna się coś zmieniać: do środka wpada świeże powietrze, jakby w sercu zrobiło się więcej miejsca na spokój i nadzieję. Nie oznacza to, że nagle zapominamy o tym, co się stało, ale przestajemy żyć wyłącznie tym zranieniem. Z czasem odkrywamy też, że do naszego życia wraca prawdziwa radość, taka codzienna. I właśnie w tym sensie przebaczenie jest nie przegraną, ale zwycięstwem.

Ku otwarciu

Czas Wielkiego Postu i Zmartwychwstania Pańskiego jest wyjątkowy, bo prowadzi nas od tego, co zamknięte, ku temu, co otwarte. Pomaga zobaczyć, gdzie nasze serce stało się miejscem żalu i braku pojednania. Poranek Zmartwychwstania przypomina jednak, że Bóg potrafi otwierać to, co po ludzku wydaje się zamknięte na zawsze. To prawda nie tylko o grobie Chrystusa, ale także o naszych relacjach. Bóg nie tylko pokazuje drogę do przebaczenia, ale również uzdalnia człowieka do pojednania. Daje siłę, by zrobić pierwszy krok, nawet wtedy, gdy serce wciąż jeszcze się boi i boli. Dlatego ten czas tak mocno zaprasza nas do przebaczenia, bo przebaczenie otwiera serce i pozwala wrócić do życia w radości.

Autorka jest certyfikowaną Edukatorką Pozytywnej Dyscypliny.

2026-03-30 21:19

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dobrze wymieszane, czyli świąteczna mozaika kultur

O kulturowej asymilacji czasu Bożego Narodzenia świadczy pewne wydarzenie sprzed wielu lat. Miało ono miejsce po wywołaniu tematu: czy w Wigilię obowiązuje post? Abstrahując od faktu, że jest to post zwyczajowy, a nie nakazany, ciekawie wypadła w jednej z rozgłośni radiowych wypowiedź mieszkającego w Polsce... Żyda. Ten pracownik jednej z wielkich korporacji oznajmił, że choć czas świąt i ich aspekt religijny jest mu odległy kulturowo, to jednak mieszkając w Warszawie, daje się uwieść klimatowi i solidarnie z przyjaciółmi skupia się na rybach, co w jego przypadku oznacza gefilte fish zamiast karpia w galarecie.

Polka i Amerykanin, czyli Małgorzata Zalewska-Guthman & Gary Guthman. Ona – znakomita harfistka. On – światowego formatu trębacz jazzowy i kompozytor (grał z niemal całą encyklopedią jazzu, muzyki rozrywkowej i poważnej, w tym m.in. z Tonym Bennettem, Arethą Franklin i Bee Gees).
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV na Anioł Pański: Nasza radość, to dar Boży dla zbawienia świata

2026-10-11 12:59

[ TEMATY ]

Anioł Pański

Leon XIV

@Vatican Media

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Przyjęcie weselne z ewangelicznej przypowieści, to nasze święto, a sala bankietowa to nasze kościoły, domy, gdzie każdego dnia Syn Króla – Jezus Chrystus, powraca, by wyrażać nam swoją miłość – wskazał Leon XIV w katechezie podczas modlitwy Anioł Pański. Papież dodał, że głoszona przez chrześcijan radość, łzy, gesty dobroci są darem Bożym dla zbawienia świata.

Papież w katechezie nawiązał do sceny z Ewangelii św. Mateusza, odczytywanej w tę niedzielę, przedstawiającej ucztę weselną, wyprawianą przez króla dla jego syna. Zaproszenie na ucztę wielu osób jest znakiem – jak pisał św. Tomasz z Akwinu w Summa theologiae - że dobro z natury dąży do rozprzestrzeniania się: „Bonum dicitur diffusivum sui”.
CZYTAJ DALEJ

Jasnogórska Noc Czuwania 2026. Modlitwa za polskich emigrantów i ich duszpasterzy

2026-10-12 16:02

[ TEMATY ]

modlitwa

41. Jasnogórska Noc Czuwania

a polskich emigrantów

Materiał prasowy

Jasnogórska Noc Czuwania 2026

Jasnogórska Noc Czuwania 2026

W nocy z 16 na 17 października 2026 roku na Jasnej Górze odbędzie się tradycyjna Noc Czuwania w intencji Polskich Emigrantów i ich Duszpasterzy. Spotkanie, organizowane przez Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej i Siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii, zgromadzi tysiące pielgrzymów z Polski, Europy i świata.

Jasnogórska Noc Czuwania w intencji Polskich Emigrantów i ich Duszpasterzy odbywa się tradycyjnie w nocy z piątku na sobotę, w trzeci weekend października. W 2026 roku będzie to noc z 16/17 października.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję