Reklama

Rodzina

Dobrzy ludzie mile widziani

Rób to, co możesz, tam, gdzie jesteś, wykorzystując to, co masz – te często powtarzane słowa idealnie wpisują się w tematykę... miłosierdzia.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Bo czyż nie o to chodzi w naszym byciu dla drugiego człowieka? Niekoniecznie przecież musimy być perfekcyjnie przygotowani kursami czy studiami, żeby zwyczajnie być dla innych. Nie musimy dysponować nieograniczonymi zasobami finansów czy czasu, żeby ofiarować coś z siebie. W ramach swoich możliwości, z akceptacją własnych ograniczeń – spowodowanych czy to zdrowiem, wiekiem czy umiejętnościami – możemy dać z siebie maksimum. Ważne, że dla każdego będzie ono inne. Bo właśnie to sprawia, że każdy da z siebie tyle, ile w konkretnym momencie swojego życia faktycznie może. Czasem będzie to rozwiązanie sporego problemu, a czasem jedynie niewielka jego część. Zawsze jednak 100% tego, co można zrobić tu i teraz. I jeszcze jedno – nie warto czekać na „właściwy”, według nas, moment. Bo nasze „gdyby” – mieć więcej czasu i pieniędzy, lepszą pracę, mniej lat i obowiązków – powodują, że nie ruszamy się z miejsca. A o ten lepszy moment tak naprawdę trudno. Dlatego w tym niedoskonałym momencie życia warto zrobić tyle, ile każdy z nas może. Przecież to maleńkie krople tworzą ocean.

I niejako w odniesieniu do tego przedstawiamy tych, którzy tam, gdzie żyją, z tym, co mają, są na różny sposób dla innych.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Veronica

Reklama

Od lat we włoskiej Parmie angażuje się w działalność Wspólnoty Sant’Egidio, która w ponad 70 krajach pomaga osobom bezdomnym, oferując im ciepłe posiłki i pomoc w znalezieniu domu, wspiera osoby starsze, często porzucane przez rodziny i społeczeństwo. Organizuje dla nich spotkania, pomaga w zakupach i towarzyszy w wizytach lekarskich. Ta młoda i pełna pomysłów kobieta w każdą sobotę w ramach tzw. Szkoły Pokoju pracuje z dziećmi. Stara się z nimi zaprzyjaźnić, rozmawiać o pokoju i pomagać w odrabianiu lekcji czy zwyczajnie się bawić. – W rzeczywistości większość dzieci do nas docierających pochodzi z rodzin imigrantów, które nie są zintegrowane ze społeczeństwem – opowiada. – Zaprzyjaźniając się z rodzinami, możemy również pomóc im w różnorodnych codziennych sprawach. Obecnie w Parmie mamy pod opieką ponad setkę dzieci i nastolatków. A dlaczego taka pomoc? Co to daje Veronice? – Dzięki zaangażowaniu w działanie Szkoły Pokoju mogę lepiej zrozumieć kulturę przychodzących tam rodzin, a przez to pomóc im się zintegrować z naszym społeczeństwem. Po latach służby nawiązałam wspaniałe relacje z niektórymi rodzinami i często się spotykamy. Czasami zapraszają mnie do siebie, aby dzielić z nimi ważne chwile. Z biegiem lat coraz częściej uświadamiam sobie, że chociaż to ja pomagam, to czuję się wspierana. Tu zobaczyłam, że czasami strach przed kimś innym niż ja – kimś, kto może być bezdomny, mieć inny kolor skóry lub wyznawać inną religię – jest tak naprawdę lękiem przed tym, czego nie znam. I w końcu – tutaj bardziej nauczyłam się rozumieć Jezusa. Przez wykonywanie różnych prac społecznych czuję, że wcielam w życie nauki, które On nam przekazał.

Katarzyna

Już od czasów studenckich zaangażowana jest w pomoc osobom z niepełnosprawnościami. Swoją przyszłość związała z Ruchem Betel, w którym tworzyła kolejne domy. A ich założeniem jest dzielenie codzienności z osobami niepełnosprawnymi i chorymi. To z jednej strony jej praca, a z drugiej – realizacja swoistego kodu DNA. – Pomaganie innym jest moją „cechą wrodzoną” – wyznaje. – Mama wspomina, że od małego byłam bardzo samodzielna i bardzo chętna do pomocy. Pomagałam rodzicom, potem rodzeństwu, rówieśnikom, a w dorosłym życiu – osobom z niepełnosprawnościami. Zawsze cieszy mnie zadowolenie innych z tego, że ich problem został rozwiązany, że przyniosłam komuś ulgę, dałam poczucie bezpieczeństwa.

Od kilkunastu lat dzieli życie z podopiecznymi Betel w Szczyrku, gdzie prowadzi dom i się nimi opiekuje. – Na co dzień mieszkam z sierotami społecznymi, osobami ze znacznym upośledzeniem umysłowym. Oni nie do końca rozumieją, że życie z nimi nie jest moim zawodowym czy moralnym obowiązkiem. Ale – na szczęście dla mnie – są takie chwile, kiedy dają mi odczuć swą wdzięczność i przywiązanie.

Reklama

Katarzyna nie rozwodzi się na temat tego, jak wygląda życie w takim miejscu. Najkrócej można powiedzieć, że jest w pewnym sensie mamą dla garstki potrzebujących jej miłości i pomocy. Bierze za nich odpowiedzialność, opiekuje się nimi, stara się im stworzyć dom, którego zwykle wcześniej nie doświadczyli. A to wiąże się z wyzwaniami, którym każdego dnia stawia czoła.

Marcin

Również zaangażowany w Ruch Betel, ale niejako od kuchni. Wykorzystuje swoje umiejętności jako informatyk, żeby usprawniać pracę tym, którzy są na pierwszej linii frontu. Ponieważ ruch swoim zasięgiem wyszedł poza Polskę – dotarł do Włoch, Etiopii, Mozambiku i na Madagaskar – obok informacji o jego działaniach w naszym kraju potrzebna była platforma w internecie, która by dotyczyła i tych przestrzeni. – Żeby najpierw pokazać, czego potrzebują osoby z niepełnosprawnościami, do których dociera Betel w Afryce, a potem żeby ułatwić wsparcie finansowe, powstały strony internetowe, które to umożliwiają. Dzięki temu każdy chętny na miarę swoich możliwości może wspomagać konkretne osoby chore i z niepełnosprawnościami na Czarnym Lądzie – tłumaczy. – Pomysłów na różne formy pomocy wciąż przybywa, dlatego staram się, żeby takie informacje były dostępne także w internecie. To dowód na to, że nie wyjeżdżając do Afryki czy nie przeorganizowując swojego życia, możemy pomagać tym, co potrafimy najlepiej. A dziś, kiedy o wszystkim można przeczytać w internecie, taka właśnie charytatywna pomoc „techniczna” również jest konieczna.

Teresa

I jeszcze jedna forma miłosierdzia okazywanego drugiemu człowiekowi. Ta finansowa, dzięki której przeróżne ruchy, organizacje czy zakony mogą prowadzić swoją działalność wśród najbardziej potrzebujących. Swoim zasięgiem obejmują one dzieci, chorych, potrzebujących w krajach misyjnych czy uczniów, których nie stać na naukę albo właściwy rozwój. – Pomagam innym, bo mam taką potrzebę serca. Gdy ma się bezpieczne życie, nie można nie myśleć o ludziach, którzy są pozbawieni podstawowych środków życiowych – tłumaczy Teresa. – Mam potrzebę dzielenia się dobrem, które sama otrzymałam. Tę wrażliwość wyniosłam z rodzinnego domu. Moja mama zawsze widziała biednych wokół siebie i starała się ich wspierać. Najczęściej pakowała jedzenie, które zanosiłyśmy z siostrami do ubogich samotnych osób. Już w dorosłym życiu, w małżeństwie też staraliśmy się widzieć potrzeby innych. Przesyłaliśmy darowizny różnym organizacjom charytatywnym czy zgromadzeniom misyjnym. Po śmierci męża staram się to kontynuować. Cieszę się, że mam możliwość właśnie tak pomagać tym, do których sama nigdy bym nie dotarła.

Razy cztery

Cztery osoby. Cztery formy pomocy. Cztery krople, które tworzą ocean dobra. A tych, którzy dzięki nim mają lepsze życie, są szczęśliwsi, zdrowsi, którzy mają szansę na wyrwanie się ze swoich trudności – trudno zliczyć. Rób to, co możesz, tam, gdzie jesteś, wykorzystując to, co masz...

2026-04-07 14:10

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Błogosławieństwo czy dopust?

Przedłużone weekendy. Okazja do resetu czy czas rodzinnych napięć? Po co rodzinie choćby krótki wspólny wyjazd?

Długi weekend – brzmi jak idealna okazja do wypoczynku. Wolne dni, mniej pracy, więcej przestrzeni, by pobyć razem. A jednak wielu rodziców przyznaje, że zamiast relaksu jest frustracja, a zamiast radości są spięcia. Co sprawia, że ten czas tak łatwo może zamienić się w pole bitwy? I czy da się z tego wyciągnąć coś dobrego?
CZYTAJ DALEJ

20 lat w służbie Kościoła. Abp Wacław Depo: „Każdy dar otrzymuje się przede wszystkim dla drugich”

2026-09-08 18:14

[ TEMATY ]

wywiad

abp Wacław Depo

Monika Książek

Abp Wacław Depo

Abp Wacław Depo

Dwie dekady posługi biskupiej to czas podsumowań, dziękczynienia i powrotu do źródeł. Z okazji jubileuszu 20-lecia sakry biskupiej gościem Tygodnika Katolickiego „Niedziela” był metropolita częstochowski, abp Wacław Depo. W rozmowie z red. Angeliką Kawecką Pasterz naszej archidiecezji opowiedział o tajemnicy powołania, maryjnym zawierzeniu, nawykach przerwanych pracą naukową i niezwykłych momentach, które na zawsze zapisały się w jego sercu.

Jubileusz 20-lecia przyjęcia sakry biskupiej stał się okazją nie tylko do wspomnień z katedry zamojsko-lubaczowskiej, gdzie wszystko się rozpoczęło, ale przede wszystkim do refleksji nad istotą pasterskiego powołania.
CZYTAJ DALEJ

Chrześcijaństwo nie zachęca do bycia cierpiętnikiem. Ono uczy nas sprawiedliwości i zachęca do przebaczenia

2026-09-09 15:45

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Przebaczyć nie znaczy tyle, co nic nie powiedzieć, przemilczeć, znieść wyrządzoną sobie krzywdę, przecierpieć, wziąć na siebie krzyż niesprawiedliwości i nieść go bez otwierania ust. Nie tego oczekuje od nas Bóg.

Jezus powiedział do swoich uczniów: Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?» Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać. Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję