Ks. Mariusz Frukacz: Jeszcze przed konklawe i w jego trakcie trwała dyskusja w mediach, czy nowy papież to będzie Franciszek II. Dzisiaj jednak mamy Ojca Świętego, który swym imieniem nawiązuje do papieża sprzed Soboru Watykańskiego II. Na ile zatem Leon XIV kontynuuje pontyfikat Franciszka?
Ks. Leszek Gęsiak: Każdy pontyfikat wnosi do życia Kościoła coś niepowtarzalnego, bo każdy papież przynosi ze sobą własne doświadczenie, duchowość i wrażliwość. Wystarczy spojrzeć na ostatnich następców św. Piotra: Jan Paweł II był papieżem filozofem, a przy tym pielgrzymem, Benedykt XVI – teologiem i człowiekiem wielkiego serca, Franciszek – duszpasterzem o wyjątkowej wrażliwości na człowieka, szczególnie ubogiego i wykluczonego. W tym kluczu papieża Leona XIV można określić mianem misjonarza: człowieka żywej wiary, ukierunkowanego na ewangelizację i wychodzenie ku innym. To, oczywiście, pokazuje, że obecny papież czerpie także z pontyfikatu swojego poprzednika, choć działa zupełnie inaczej.
Reklama
Leon XIV wybrał imię, które nawiązuje do tradycji sprzed Soboru Watykańskiego II, nie oznacza to jednak zerwania z dziedzictwem Franciszka. Przeciwnie – widać wyraźną ciągłość, choć wyrażoną innymi akcentami. Franciszek wniósł do Kościoła silne podkreślenie miłosierdzia, inkluzywności, troski o ubogich i migrantów oraz ideę synodalności. Leon XIV podejmuje te wątki szczególnie w wymiarze synodalnym, zachęcając do kontynuowania drogi wspólnego rozeznawania. Przykładem może być chociażby fakt, że na październik tego roku zwołał do Rzymu przewodniczących episkopatów, by w duchu synodalnym rozeznawać, jak głosić Ewangelię rodzinom. Jednocześnie od początku swojego pontyfikatu stawia wyraźny akcent na sprawę pokoju. Jego pierwsze słowa po wyborze: „Niech pokój będzie z wami wszystkimi” – nie były jedynie liturgicznym pozdrowieniem, ale były swego rodzaju wskazaniem, programem pontyfikatu. W naszym świecie, naznaczonym tyloma konfliktami, papież nie unika mocnych słów i konsekwentnie powraca do wezwania o „pokój rozbrojony i rozbrajający”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Franciszek był jezuitą, a papież Leon XIV jest augustianinem. Na ile duchowość zakonna może mieć wpływ na kształt pontyfikatu?
Fakt, że kolejni papieże wywodzą się z zakonów, nie jest bez znaczenia. Duchowość ignacjańska u Franciszka zaowocowała szczególnym naciskiem chociażby na rozeznawanie – proces, który stał się fundamentem synodu o synodalności. Z kolei Leon XIV jako augustianin czerpie z tradycji św. Augustyna, w której centralne miejsce zajmuje doświadczenie nawrócenia, wewnętrznej przemiany i działania łaski Bożej. W jego nauczaniu często pojawiają się odniesienia do tej dynamiki: Boga, który przemienia serce człowieka i prowadzi go ku pełni życia.
Można powiedzieć, że współczesny Kościół – wybierając papieży zakonników – odpowiada na głęboką potrzebę duchowości w świecie, który jest coraz bardziej zsekularyzowany.
Media podkreślają, że w kilku sprawach Leon XIV zmienił nauczanie Franciszka. Czy to jest prawda?
Reklama
Pojawiające się w mediach opinie o „zmianie nauczania” wymagają na pewno uporządkowania. Nauczanie Kościoła ma swoje źródło w Ewangelii i pozostaje niezmienne w swojej istocie. Każdy papież jest jej stróżem, nie twórcą nowej doktryny. Różnice, które obserwujemy, dotyczą więc raczej akcentów i sposobu ich przedstawiania. Widać to na przykładzie kwestii społecznych. Papież Franciszek mocno reagował na świat zdominowany przez konsumpcjonizm i zwracał uwagę na ubóstwo. Leon XIV również podejmuje tematy społeczne – zresztą już sam wybór imienia wskazuje na inspirację nauczaniem społecznym Leona XIII – ale czyni to w szerszym kontekście pokoju i globalnych napięć. Dlatego widziałbym tu właśnie realną kontynuację pontyfikatu Franciszka, o czym najlepiej świadczy pierwsza adhortacja Leona XIV Dilexi te. To dokument, którego opracowanie rozpoczął jeszcze Franciszek, a który obecny papież doprowadził do końca. Ojciec Święty potępia w nim m.in.: „gospodarkę, która zabija”, brak sprawiedliwości, przemoc wobec kobiet czy niedożywienie. Podejmuje też apel Franciszka o solidarność z migrantami.
Dobrym przykładem tej ciągłości jest też wspominany już proces synodalny, który został zapoczątkowany przez Franciszka, a wdrażanie postanowień dokumentu końcowego i konkretyzacja odbywają się już za pontyfikatu Leona XIV.
Leon XIV wyraźnie powrócił do papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI. Z kolei Franciszek chętniej sięgał do Pawła VI i Jana XXIII. Czy to oznacza odejście od pewnej linii Franciszka i pójście własną drogą w takich chociażby kwestiach, jak synodalność, podejście do pokoju w świecie?
Franciszek chętnie sięgał do Jana XXIII i Pawła VI, a Leon XIV odwołuje się do innych poprzedników, wydobywając z ich nauczania to, co uznaje za szczególnie aktualne. Ale linia Kościoła pozostaje nadal jedna: głoszenie Ewangelii i troska o zbawienie człowieka.
W kwestiach takich jak synodalność czy zaangażowanie na rzecz pokoju widzimy raczej rozwinięcie niż zmianę kierunku. Franciszek otworzył pewne procesy, Leon XIV je kontynuuje, nadając im własny styl. Mamy do czynienia z naturalnym rozwojem i pogłębieniem refleksji Kościoła wobec zmieniających się wyzwań świata. Na ocenę długofalowych owoców obecnego pontyfikatu jest jednak zdecydowanie za wcześnie.
Franciszek związany był z Ameryką Łacińską. Leon XIV nosi w sobie dziedzictwo obu Ameryk. Na ile jest to ważne wobec wyzwań dzisiejszego świata i Kościoła?
Reklama
Istotnym rysem pontyfikatu Leona XIV jest jego biografia. W przeciwieństwie do Franciszka, który był głęboko zakorzeniony w Ameryce Łacińskiej, Leon XIV łączy doświadczenie obu Ameryk, a także Europy. Jako misjonarz poznał realia życia na peryferiach świata, doświadczył ubóstwa i wie, co to marginalizacja, ale jednocześnie jest człowiekiem Zachodu, dobrze rozumiejącym jego kulturę i kryzysy.
To szerokie doświadczenie kulturowe, połączone z formacją intelektualną i ze znajomością struktur Kościoła powszechnego, czyni go papieżem zdolnym do poruszania się w różnych kontekstach – od świata elit po rzeczywistość najuboższych. W epoce narastających podziałów, konfliktów i sekularyzacji może to być szczególnie cenne.
Być może właśnie dlatego kardynałowie powierzyli mu urząd Piotrowy: jako człowiekowi, który potrafi łączyć różne światy i szukać dla nich wspólnego języka. Czy jego wizja okaże się adekwatną odpowiedzią na wyzwania współczesności – czas pokaże. Już dziś jednak widać, że nie jest to pontyfikat ani zerwania, ani prostego powtórzenia, lecz to pontyfikat twórczego rozwinięcia drogi, którą Kościół podąża od lat.
Ks. Leszek Gęsiak jezuita, doktor habilitowany nauk o komunikacji społecznej i mediach, profesor Uniwersytetu Ignatianum w Krakowie
