Mateusz Wyrwich: W kwietniu mija 10 lat od momentu, kiedy Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego zostało instytucją kultury współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Archidiecezję Warszawską. Kiedy ponad 15 lat temu powstawało ono w Warszawie, przeczytałem w jego założeniach, że będzie opowiadać o tym, jak historia Polski i świata wpłynęła na życie papieża i prymasa, a także o tym, jak oni wpłynęli na bieg tej historii. Czy udało się zrealizować tę wizję?Mateusz Wyrwich: W kwietniu mija 10 lat od momentu, kiedy Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego zostało instytucją kultury współprowadzoną przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Archidiecezję Warszawską. Kiedy ponad 15 lat temu powstawało ono w Warszawie, przeczytałem w jego założeniach, że będzie opowiadać o tym, jak historia Polski i świata wpłynęła na życie papieża i prymasa, a także o tym, jak oni wpłynęli na bieg tej historii. Czy udało się zrealizować tę wizję?
Piotr Dmitrowicz: Patrzę na muzeum w kategoriach długiego trwania. To jest instytucja, która powinna realizować swój cel w sposób pozytywistyczny. Krok po kroku, przyciągając szczególnie ludzi młodych. Jest to ciężka, czasami mało efektywna praca. Wierzę jednak, że przyniesie ona efekty w dłuższej perspektywie. Dzisiaj jest to jeszcze ważniejsze niż 10 czy 5 lat temu, dlatego, że widzę dwie bardzo niepokojące rzeczy, jeśli idzie o postrzeganie polskiej historii, i to nie tylko w kontekście ludzi młodych, ale w ogóle. Po pierwsze, to słaba znajomość historii Polski, a po drugie, co jest bardziej niebezpieczne – obserwujemy dziś próby fałszowania historii, i to na dużą skalę, jak choćby w sprawie jasnej informacji o tym, kto rozpoczął II wojnę światową, kto był jej sprawcą, a kto ofiarą.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
