Zmiana miejsca zawsze rodzi pytania, czasem nawet lekki bunt w sercu: „Ale po co coś zmieniać, skoro było dobrze?”. I jeśli masz w sobie właśnie taką myśl, to naprawdę ją rozumiemy.
Przez ostatnie 10 lat dla młodych w naszej diecezji lipiec miał bardzo konkretny adres: Hartowiec. Diecezjalny Ośrodek Duszpasterski stał się przestrzenią, do której się wracało nie tylko fizycznie, ale też sercem. To tam zaczęła się historia Diecezjalnych Dni Młodzieży, zapoczątkowana przez ks. kan. Artura Szymczyka, ówczesnego duszpasterza młodzieży, i ks. kan. Sławomira Skonieczkę, proboszcza parafii. To tam przez lata działy się rzeczy, których nie da się zmierzyć liczbą uczestników.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To były wieczory, kiedy nikt nie chciał iść spać, bo rozmowy były zbyt ważne. To były modlitwy, które pierwszy raz „coś robiły” w środku. To były spotkania, które zmieniały kierunek życia. Hartowiec nie był tylko miejscem. Był przede wszystkim doświadczeniem. I decyzja o zmianie nie była łatwa.
Nie chodzi o to, że „tam już się nie da” albo że „coś się skończyło”. Bardziej o to, że czujemy, że ten czas, który budował się przez lata, potrzebuje kolejnego kroku. Czasami, żeby coś mogło dalej rosnąć, trzeba wyjść z miejsca, które jest już dobrze znane.
Reklama
Zamek Bierzgłowski to dla nas trochę krok w nieznane. Nowe mury, nowa przestrzeń, inne możliwości. Może więcej ciszy, może więcej skupienia, może inny rytm tych dni. I zgadza się, to będzie inne doświadczenie. Może właśnie o to chodzi?
Wiara nie polega na tym, że ciągle wracamy do tego samego, tylko że mamy odwagę iść dalej. Nawet jeśli to oznacza zmianę, niepewność, pytania bez natychmiastowych odpowiedzi.
Nie chcemy udawać, że nic się nie zmienia. Zmienia się miejsce. Może trochę klimat. Może sposób przeżywania. Ale sens zostaje dokładnie ten sam.
Chcemy spotkać się z tobą. Chcemy razem szukać Boga – prawdziwie, bez udawania. Chcemy stworzyć przestrzeń, w której można się zatrzymać, pomyśleć, pogadać, pomodlić się albo po prostu pobyć. I być może właśnie Zamek Bierzgłowski pomoże nam to przeżyć jeszcze bardziej świadomie.
Hartowiec zostaje w nas. W naszych wspomnieniach, w relacjach, w tym wszystkim, co się tam zaczęło. Dlatego zamiast pytać „Dlaczego zmiana?”, spróbujmy zapytać: „Co nowego może się wydarzyć?”. Może więcej, niż się spodziewamy. Widzimy się w lipcu. W nowym miejscu. Z tą samą historią, która ciągle się pisze.
