Spór między papieżem i prezydentem USA nie jest niczym nowym. Jednak w przypadku obecnego prezydenta USA górę biorą emocje i jego charakter oraz fakt, że obecnym papieżem jest Amerykanin. Prezydent Trump, jak niegdyś cesarz bizantyjski, próbuje wymusić na przywódcy Kościoła zmianę jego poglądów. – Cała ta afera wzięła się głównie stąd, że u Trumpa furię wywołuje wszystko, co nie jest jednoznacznym uwielbieniem dla jego działań. Wpada w szał, gdy ktokolwiek ośmieli się go nawet pośrednio skrytykować. Właśnie z powodu tak specyficznej osobowości Trump nie jest w stanie tolerować papieża, który nie podziela jego poglądów – tłumaczy prof. Zbigniew Lewicki, amerykanista.
Wsparcie dla papieża
Solidarność z papieżem wyrazili Kościół w USA i Kościół w Polsce oraz poszczególni biskupi. – Naród polski dobrze wie, czym jest tragedia wojny oraz jak wiele cierpienia i bólu doświadczają ludzie nią dotknięci. Dlatego właśnie z tej ziemi płynie szczególna wdzięczność wobec Leona XIV za jego odważne słowa i niezłomną wierność misji Kościoła – podkreśla abp Tadeusz Wojda, przewodniczący KEP.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Od poczynań Donalda Trumpa dystansują się jego zaplecze w Partii Republikańskiej, ale także proamerykańscy politycy z Polski. – Jestem katolikiem i oczekuję od Kościoła, że na podstawie nauczania Ewangelii będzie komentował i krytykował decyzje polityczne nawet prezydenta USA. Uważam więc, że papież Leon XIV ma pełne prawo, a nawet obowiązek do wypowiadania się i oceniania tego, co dzieje się w polityce międzynarodowej. Donald Trump jest protestantem, a przecież protestanci mają taką skłonność, by mieszać się w sprawy Kościoła – mówi poseł PiS Piotr Uściński.
Spór między prezydentem USA a papieżem to próba podporządkowania sobie przez władzę świecką także władzy duchowej. Takie napięcie było jedną z przyczyn rozprzestrzeniania się protestantyzmu w Europie, gdy władza świecka de facto tworzyła Kościoły narodowe, które zrywały łączność ze Stolicą Apostolską m.in. po to, by władza świecka miała większy wpływ w kwestiach Kościoła i wiary. Pod tym względem Kościoły protestanckie nie różnią się od Kościoła prawosławnego, w którym związek tronu z ołtarzem zawsze był bardzo silny. W Konstantynopolu ostatnie słowa, także w kwestiach wiary, należały do cesarza. Spadkobiercą tej tradycji jest Kościół prawosławny w Rosji, gdzie patriarcha jednoznacznie wspiera nawet wojenne działania na Ukrainie.
Trump przegrywa
Taka jest różnica między Kościołem wschodnim a Kościołem zachodnim, że w przypadku tego drugiego papież był obok, a często ponad władzą świecką. W kwestiach depozytu i nauczania moralnego Watykan był suwerenny, choć wielu przywódców próbowało wpływać na jego decyzje i nauczanie. Prezydent USA marzył chyba o takim amerykańskim papieżu, który będzie bezkrytycznie popierał jego politykę, podobnie jak patriarcha Cyryl wspiera Władimira Putina.
Prezydent USA jest więc skazany na przegraną w „wojnie” z Watykanem, bo gra na zupełnie innym podwórku. Zaplecze w Partii Republikańskiej coraz bardziej się katolicyzuje; katolikami są dwaj najważniejsi politycy w jego administracji. Wiceprezydent J.D. Vance próbował bronić i tłumaczyć Trumpa, ale jednocześnie wskazał, że papież ma prawo do moralnej oceny działań politycznych. Największe szkody prezydent USA może wyrządzić w polityce daleko wykraczającej poza granice USA, bo w Europie i innych częściach świata wiele nadziei pokładano w odradzaniu się politycznych nastrojów prawicowych i konserwatywnych. Wydawało się, że po zdobyciu władzy w Ameryce przez Trumpa również europejska prawica złapie wiatr w żagle i zmieni się scena polityczna na Starym Kontynencie. Zwycięstwo krytykowanych przez Trumpa liberałów w Kanadzie, klęska Viktora Orbána na Węgrzech oraz otwarty konflikt z Watykanem mogą sprawić, że ten planowany przez Biały Dom prawicowo-konserwatywny trend może się zupełnie odwrócić.
