W Budapeszcie, po wylądowaniu 10 kwietnia, wsiadam do Ubera.
– Kto wygra wybory w niedzielę? – zagaduję kierowcę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Tego nikt nie wie, system wyborczy jest skomplikowany, 106 posłów wybiera się w okręgach jednomandatowych, a 93 z list partyjnych. Walka trwa do końca – odpowiada płynnym angielskim.
– A pan jest po stronie Orbána czy Magyara? – drążę.
– Byłem wyborcą Fideszu, ale nigdy więcej już na nich nie zagłosuję – deklaruje.
– Dlaczego?
– Jest wiele powodów. Przede wszystkim fatalna sytuacja ekonomiczna. Orbán trzykrotnie zwiększył dług kraju. Bezrobocie jest niskie, bo wynosi tylko 2%, ale marne są pensje i realna siła tych pieniędzy. W służbie zdrowia – katastrofa. Do tego nepotyzm – Orbán zbudował system, w którym najbogatszymi ludźmi są jego koledzy – wylicza. – Plus powiązania z Rosją. Zaledwie kilka dni temu ogłosił, że serbskie służby odkryły bomby podłożone w pobliżu gazociągu Balkan Stream (płynie nim na Węgry rosyjska ropa – dop. K.Ś.), niedaleko granicy z Węgrami. Orbán myśli, że ludzie poczują strach i zjednoczą się wokół rządu, a wszyscy wiedzą, że to prowokacja. Serbia jest powiązana z Rosją.
– Na pewno jest wielu rozczarowanych wyborców Orbána – mówię.
Reklama
– Wielu liczy na zmianę. Na Placu Bohaterów właśnie kończy się wielki koncert, ponad 40 zespołów zagrało, wyrażając poparcie dla Magyara, choć formalnie nie była to impreza partyjna.
Następnego dnia rozmawiam z przyjaciółmi Węgrami. Wprost deklarują, że zagłosują na TISZĘ, ale nie są pewni zwycięstwa. Opowiadają, że w ostatnich latach Orbán zmieniał granice okręgów wyborczych, by w jednomandatowych przegłosowywać opozycję. Potwierdzają argumenty kierowcy Ubera i dodają własne. – W 2023 r. była bardzo wysoka inflacja (26% – dop. K.Ś.), która pożerała siłę nabywczą pieniądza, ludzie to odczuli. Przeciętny Węgier miał ciężko, a widział sytych kolegów Orbána, jak się tuczą, choćby szefa koncernu paliwowego. Korupcja, transfery pieniędzy publicznych do prywatnych kieszeni. Symbolem tego jest Lőrinc Mészáros, kumpel Orbána – zrobił zawrotną karierę: zaczął od hydraulika, a skończył jako potentat w branży mediów i w energetyce – wyliczają. Ale chociaż Orbán podporządkował swojej partii media publiczne i regionalne, to ich siła słabnie, ludzie bowiem korzystają z kanałów prywatnych, mediów społecznościowych, podcastów.
– I jeszcze ten skandal z ministrem spraw zagranicznych Péterem Szijjártó, który miał przekazywać ustalenia z tajnych szczytów UE Ławrowowi. Przecież on się okazał pacynką Putina. I blokował fundusze dla Ukrainy – zżymają się.
Reklama
W wyborczą niedzielę 12 kwietnia ok. 21 jadę tramwajem wzdłuż Dunaju. W środku fiesta – nie tylko młodzi śpiewają rewolucyjny Marsz Kossutha i skandują: „Ruszkik haza” (Ruscy do domu). Na ulicach słychać okrzyki, wiwaty, klaksony z przejeżdżających aut. Atmosfera uwolnienia się z więzienia. Na Placu Bohaterów gromadzą się dziesiątki tysięcy świętujących zwycięstwo. Budapeszt tej nocy nie zasypia.
Węgrzy mieli dość Orbána, frekwencja wyniosła ok. 80%. O takiej wygranej Donald Tusk może tylko śnić. Péter Magyar uzyskał konstytucyjną większość 2/3 w parlamencie. To oznacza, że będzie mógł zmieniać konstytucję, stworzyć nowy system sądowniczy i instytucjonalny, ograniczyć sute przywileje szefów państwowych przedsiębiorstw. Magyar nie jest prawicowcem, więc polscy konserwatyści nie mają powodów do radości. Lider TISZY chce grać w europejskim mainstreamie, o czym świadczą zapowiedzi pierwszych wizyt zagranicznych – w Warszawie i Brukseli. Ma świadomość, że oderwanie się od rosyjskich dostaw ropy i gazu nie nastąpi z miesiąca na miesiąc, bo oznaczałoby zapaść węgierskiej gospodarki. Zapowiedział, że jeśli zadzwoni Putin, odbierze od niego telefon. Ale Magyar chce stopniowo uniezależniać się od rosyjskich dostaw. Węgry mają możliwość zaopatrywania się w surowce dzięki chorwackiemu rurociągowi z wyspy Krk. Zapłacą więcej niż Rosji, ale zaczną odzyskiwać suwerenność energetyczną.
Dopiero rozmowy z wyborcami TISZY pozwalają zrozumieć przyczyny tego, że Orbán i jego Fidesz zostali w wyborach zmiażdżeni. Publicyści, którzy pisali o wrogiej, zewnętrznej ingerencji wymierzonej w Orbána, powinni mocno zobiektywizować swoją wiedzę.
