Reklama

Rodzina

Porażka, która prowadzi do sukcesu

Co wspólnego ma ciasto z niepowodzeniem? Czy to, co nieudane, może być drogą rozwoju, a w efekcie naszą siłą?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zastanawiam się, czy znacie smak porażki. Zapewne odpowiecie, że tak, bo porażka jest częścią naszego życia. Każdy z nas może jej doświadczyć: w relacjach, pracy, wychowaniu dzieci albo po prostu w codziennych drobiazgach.

Żeby jednak przybliżyć ten temat, pozwólcie, że opiszę niedawną historię mojej osobistej porażki z wyraźną nutą goryczy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

To był tegoroczny poranek Wielkiego Czwartku. Postanowiłam upiec trójwarstwową babkę piaskową, która miała być niespodzianką dla dzieci – tego dnia miały się pojawić prawie w komplecie w domu. Po cichu przygotowałam ciasto, starannie wysmarowałam formę i włożyłam ciasto do piekarnika. Już podczas pieczenia zapach był cudowny, a po wyjęciu z piekarnika babka wyglądała naprawdę pięknie.

Do czasu...

Bo kiedy przyszło do wyjęcia jej z formy, napotkałam zdecydowany opór. Próbowałam różnych sposobów: odwracanie, delikatne opukiwanie, okrawanie, cierpliwe czekanie. Niestety, w pewnym momencie babka pękła i się rozpadła. Wyglądała dramatycznie i bardzo daleko jej było do tych wszystkich perfekcyjnych wypieków z Instagrama. Moje przerażenie było ogromne. Pojawiły się wstyd, rozczarowanie i lęk przed oceną. Pierwsza myśl: wyrzucić. Druga: schować, żeby nikt nie zobaczył.

Reklama

I tak właśnie zrobiłam – szybko zaniosłam ją do swojego gabinetu, żeby ukryć między segregatorami i książkami. Na szczęście po chwili przyszło opamiętanie. Zobaczyłam, jak bardzo automatycznie zareagowałam: chciałam ją ukryć, wyrzucić, pozbyć się porażki. Jakby była czymś, czego trzeba się wstydzić. Wróciłam więc do gabinetu i spojrzałam na babkę jeszcze raz. Tym razem spokojniej. Zobaczyłam, że owszem, jest pęknięta, nierówna i daleko jej do perfekcji, ale jednocześnie ma piękne trzy warstwy, dobrze wyrosła i wciąż wspaniale pachnie. Postanowiłam dać jej drugą szansę.

Zabrałam ją do kuchni i ustawiłam na talerzu najlepiej, jak się dało. Była przechylona bardziej niż wieża w Pizie, ale pomyślałam: co mam do stracenia? To, co przed chwilą miało trafić do kosza, zaczęło wyglądać... całkiem zachęcająco, a może raczej wystarczająco dobrze. Kiedy dzieci były już w domu, z przejęciem i lekko łamiącym się głosem opowiedziałam im o mojej cukierniczej porażce i zaprosiłam je do spróbowania. I co się okazało? Babka, choć niedoskonała z zewnątrz, smakowała naprawdę wspaniale!

W ostatecznym rozrachunku nie wygląd, ale smak i serce włożone w przygotowanie zwyciężyły. W jednej chwili porażka stała się nie tylko moim sukcesem, ale także wspaniałą okazją do zbudowania jeszcze bliższych relacji przy filiżance kawy.

Czego może nauczyć nas ta historia?

Przede wszystkim tego, że bardzo często nasza pierwsza reakcja na porażkę – nawet na zwykłe, codzienne niepowodzenie, jak choćby spóźnienie się – nie jest najlepsza. Chcemy ją ukryć, wymazać, szybko się jej pozbyć albo nawet zaprzeczyć, że w ogóle miała miejsce.

Boimy się oceny, krytyki, odrzucenia. A porażka, podobnie jak ta babka, rzadko jest „cała do wyrzucenia”. Zwykle coś pękło, coś nie wyszło... ale jednocześnie wiele rzeczy się udało i – jak medal – ma dwie strony. Potrzeba jednak zatrzymania się i zastanowienia, żeby to zobaczyć.

Do czego więc chcę was zaprosić?

Reklama

Do zmiany perspektywy, do zdolności spojrzenia na sytuację szerzej i głębiej. Nie po to, by zaprzeczyć trudności, ale by dostrzec także to, co w niej dobre, wartościowe, a czasem nawet rozwijające. Z jakiego powodu rozwijające?

Otóż 3 dni później upiekłam tę babkę jeszcze raz. Tym razem z zupełnie innym nastawieniem. Już wiedziałam, że może nie wyjść z formy, i się na to przygotowałam. Nie było w tym napięcia czy strachu – pojawiła się ciekawość: co będzie tym razem?

I rzeczywiście, historia się powtórzyła. Babka znów nie chciała wyjść z formy, ale tym razem zareagowałam inaczej. Bez złości i rozczarowania. Pomyślałam: „Dobrze, skoro nie chce wyjść w całości, to wyjmę ją w inny sposób”. I zaczęłam delikatnie wyjmować kawałek po kawałku. Nagle okazało się, że każdy z tych kawałków jest naprawdę ładny, równy i na swój sposób idealny.

Co się zmieniło? Nie przepis i nie forma. Zmieniły się moje podejście, nastawienie i sposób działania. I właśnie w tym kryje się rozwój. Nie w tym, że od razu wszystko zaczyna wychodzić perfekcyjnie, ale w tym, że uczymy się reagować inaczej. Spokojniej, mądrzej i z większą zgodą na to, że coś może pójść nie tak i że to nie przekreśla całego efektu. I nagle okazuje się, że to, co kiedyś było porażką, staje się... początkiem nowego nastawienia i sposobu działania. Bo czasem nie trzeba zmieniać wszystkiego wokół, wystarczy zmienić sposób, w jaki na to patrzymy, a to z kolei może zmienić naprawdę wiele.

Nasze reakcje

Reklama

W doświadczeniu porażki człowiek może odnaleźć także sens, ale uwaga tkwi nie w samym niepowodzeniu, tylko w tym, jak on na nie odpowie. Bo porażka sama w sobie nie definiuje człowieka, choć tak łatwo zaczynamy wtedy myśleć o sobie źle. A przecież to nie tylko nieprawda, ale też coś, co bardzo nas rani i odbiera nam odwagę do dalszego działania. Dlatego warto się zatrzymać i nie iść tą drogą. Nie umniejszać siebie i nie zamykać się w etykietach. Bo to, co nas naprawdę określa, to sposób, w jaki reagujemy na trudności.

Możemy się zamknąć, schować, zniechęcić, ale też wrócić do „swojej babki”, spojrzeć jeszcze raz i zapytać siebie samego: „co z tego mogę ocalić? Czego się uczę? Co wciąż jest dobre? Jaki model zachowania pokazuję innym?”.

I właśnie to ostatnie pytanie okazało się dla mnie najważniejsze. Bo bardzo chciałam, żeby moje dzieci umiały radzić sobie z mniejszymi i większymi porażkami. Żeby nie bały się próbować jeszcze raz, żeby wiedziały, że coś może się nie udać i to nie jest koniec świata.

Kiedy odnalazłam w sercu tę wartość, łatwiej było mi spojrzeć na to, co nie wyszło. Nie jak na przegraną, ale jak na doświadczenie, które może mnie czegoś nauczyć. I które, jeśli dobrze je przeżyję, może mnie uczynić mądrzejszą.

Boża porażka?

W perspektywie wiary to spojrzenie idzie jeszcze dalej. Wielki Tydzień, który był tłem tej historii, pokazuje nam przecież największą „porażkę” w ludzkich oczach – krzyż. A jednak to właśnie z tej pozornej przegranej rodzi się życie. Zmartwychwstanie nie neguje cierpienia i upadku, ale nadaje im nowy sens. Bóg nie usuwa z naszego życia porażek, ale potrafi przemieniać je w coś większego. Co więcej – uzdalnia nas do tego, byśmy potrafili zmierzyć się z tym, co po ludzku wydaje się nie do udźwignięcia. Tak jak moja niedoskonała babka nie stała się idealna, ale stała się wystarczająco dobra, by dać radość, smak i budować wspólnotę przy rodzinnym stole.

Może warto następnym razem, gdy coś w naszym życiu „się rozpadnie”, nie wyrzucać tego od razu do kosza. Może trzeba zatrzymać się i spojrzeć jeszcze raz, bo możliwe, że to, co uznaliśmy za porażkę, jest... początkiem czegoś dobrego.

Autorka jest certyfikowaną edukatorką Pozytywnej Dyscypliny.

2026-04-28 14:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wielka modlitwa w intencji rodzin

[ TEMATY ]

Jasna Góra

rodzina

Bożena Sztajner/Niedziela

31. Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin trwa w dniach 26-27 września na Jasnej Górze z udziałem ok. 6 tys. osób. W tym roku data pielgrzymki zbiega się z datą VIII Światowego Spotkania Rodzin w Filadelfii w USA, któremu przewodniczy papież Franciszek.
CZYTAJ DALEJ

Z modlitwą rozpoczęli nowy rok szkolny

2026-09-01 10:56

[ TEMATY ]

archidiecezja łódzka

Joanna Popławska

Uczniowie, nauczyciele i rodzice Zespołu Szkół Katolickich im. Jana Pawła II w Łodzi rozpoczęli nowy rok szkolny Eucharystią

Uczniowie, nauczyciele i rodzice Zespołu Szkół Katolickich im. Jana Pawła II w Łodzi rozpoczęli nowy rok szkolny Eucharystią

Uczniowie, nauczyciele i rodzice Zespołu Szkół Katolickich im. Jana Pawła II w Łodzi rozpoczęli nowy rok szkolny Eucharystią w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mszy św. przewodniczył ks. Marcin Czajkowski, dyrektor zespołu szkół.

W homilii, nawiązując do Ewangelii o uzdrowieniu człowieka opętanego, ks. Czajkowski zwrócił uwagę na uwalniające działanie Jezusa. - Jezus uwalnia człowieka od tego, co go więzi, zniewala i blokuje. Jego działanie prowadzi do wzrostu i rozwoju - podkreślił. Dyrektor szkoły zaznaczył, że również edukacja powinna pomagać młodym ludziom pokonywać to, co utrudnia ich rozwój. – Szkoła ma być miejscem umożliwiającym wzrost. To zadanie dla nauczycieli, rodziców, ale także dla samych uczniów. Powierzamy siebie Jezusowi, aby uwalniał nas od tego, co przeszkadza nam w rozwoju – mówił.
CZYTAJ DALEJ

Abp Depo w Wieluniu: nie możemy się godzić na narodową niepamięć

2026-09-01 19:47

[ TEMATY ]

rocznica

abp Wacław Depo

II wojna światowa

Wieluń

Maciej Orman/Niedziela

– Nie możemy się godzić na narodową niepamięć, która może doprowadzić do moralnego znieprawienia i utraty naszej wolności – powiedział abp Wacław Depo. W 87. rocznicę wybuchu II wojny światowej metropolita częstochowski przewodniczył Mszy św. na zrekonstruowanych ruinach fary w Wieluniu w intencji ofiar bombardowania miasta z 1939 r.

Przypominając w homilii o postawie o. Maksymiliana Marii Kolbego, który poszedł do bunkra głodowego w Auschwitz zamiast ojca rodziny Franciszka Gajowniczka, hierarcha przywołał słowa kard. Stefana Wyszyńskiego: „Ten zwycięża – choćby był powalony i zdeptany – kto miłuje, a nie ten, który w nienawiści depcze. Ten ostatni przegrał. Kto mobilizuje nienawiść – przegrał! Kto walczy z Bogiem miłości – przegrał! A zwyciężył już dziś – kto miłuje i przebacza, kto – jak Chrystus – oddaje swoje serce, a nawet życie za nieprzyjaciół swoich”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję