Ostatnie pożegnanie Sybiraka miało miejsce w środę, 22 kwietnia, w kościele pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Siemiatyczach. Mszy św. przewodniczył ks. prał. Jerzy Cudny, a koncelebrowali ją: ks. prał. Kazimierz Siekierko – członek rodziny zmarłego oraz ks. Józef Grzeszczuk – wieloletni duszpasterz Sybiraków Diecezji Drohiczyńskiej.
W ostatniej drodze zmarłemu towarzyszyła pogrążona w żałobie rodzina, przyjaciele, przedstawiciele środowiska sybirackiego, a także młodzież – w tym uczniowie Liceum Ogólnokształcącego w Siemiatyczach. Obecne były delegacje Koła Sybiraków w Siemiatyczach oraz Związku Sybiraków z Białegostoku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Żegnamy dobrego ojca, wspaniałego Sybiraka, człowieka głęboko zaangażowanego w życie Kościoła i parafii, a także oddanego społecznika – mówił w homilii ks. Kazimierz Siekierko.
Kapłan przypomniał, że śp. Henryk aktywnie uczestniczył w budowie pomników poświęconych Sybirakom. Przez wiele lat działał w komitecie parafialnym i angażował się w prace remontowe w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, a w trudnych chwilach wspierał kapłanów swoją obecnością i pomocą. Ks. Siekierko podkreślił również jego głębokie zawierzenie Matce Bożej. Śp. Henryk często modlił się na różańcu, podkreślając, że tej modlitwy nauczył się na Syberii i tam doświadczył jej mocy.
Reklama
Wierszem pożegnał zmarłego ks. Józef Grzeszczuk. W imieniu Sybiraków tekst przygotowany przez Leszka Różańskiego – prezesa Koła Sybiraków w Siemiatyczach, odczytała Jolanta Hryniewicka.
Po Eucharystii kondukt żałobny przeszedł na cmentarz parafialny, gdzie trumnę złożono w rodzinnym grobowcu.
Życie Henryka Ekielskiego naznaczone było dramatem deportacji. Na Sybir trafił jako dziesięcioletni chłopiec – wywieziony nocą wraz z rodziną, bez informacji o miejscu docelowym. Jeszcze przed transportem rozdzielono ich. Ojciec nie trafił do wagonu. Po latach okazało się, że mężczyźni oddzieleni od rodzin zostali rozstrzelani. Bliscy trafili na Syberię, a następnie byli przesiedleni na Ukrainę. Gdy po latach mogli wrócić do Polski, ostrzegano ich, by nie mówili o swoich przeżyciach.
Przez długi czas milczenie było koniecznością. Później jednak, gdy stało się to możliwe, Henryk Ekielski aktywnie włączył się w dawanie świadectwa. Był jednym z pierwszych członków Związku Sybiraków w Siemiatyczach. Spotykał się z młodzieżą, uczestniczył w uroczystościach patriotycznych. Za swoją postawę i działalności śp. Henryk Ekielski był wielokrotnie nagradzany i odznaczany.
