Jednak już dziś ich skutki zaczynają budzić poważny niepokój. Po ostatnich propozycjach zmian od nowego roku przyjmowanie dzieci do DPS ma zostać ograniczone. Dla wielu rodzin oznacza to nie tylko utrudniony dostęp do specjalistycznej opieki i terapii, ale także realne zagrożenie przerwania leczenia. Za urzędowym językiem reform kryje się więc dramat najbardziej bezbronnych – dzieci i młodzieży, których przyszłość staje się dziś niepewna.
W obliczu zmian
Takim przykładem w diecezji świdnickiej jest Dom Pomocy Społecznej w Ścinawce Dolnej, prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus, który może zostać poważnie dotknięty skutkami nowelizacji przepisów. Siostry i pracownicy placówki z końcem kwietnia wystosowali poruszający apel, w którym proszą o ponowne przeanalizowanie proponowanych zmian. Szczególne obawy budzi zapis dotyczący kierowania dzieci do DPS jedynie na czas określony oraz możliwość ich przenoszenia do innych form opieki. Jak podkreślają opiekunowie, dla dzieci wymagających stałej, specjalistycznej terapii i całodobowej opieki każda zmiana środowiska jest ogromnym wstrząsem. – Te dzieci potrzebują stabilizacji, poczucia bezpieczeństwa i trwałych relacji – wskazuje dyrektor domu s. Estera Barbara Markowska w piśmie do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. – W przypadku wielu z nich DPS jest jedynym domem, jaki znają – dodaje.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Bezpieczna przystań zagrożona
Reklama
Placówka w Ścinawce Dolnej od lat zapewnia nie tylko profesjonalną opiekę medyczną i rehabilitacyjną, ale także tworzy przestrzeń pełną ciepła i bliskości.
W dalszej części pisma s. Estera stawia konkretne pytania o konsekwencje proponowanych zmian. Jeśli pobyt w DPS miałby być ograniczony czasowo, to gdzie trafią dzieci po jego zakończeniu? Piecza zastępcza w wielu przypadkach nie dysponuje odpowiednimi zasobami: specjalistycznym sprzętem, całodobową opieką czy dostępem do intensywnej rehabilitacji.
Dyrektor domu podkreśla również, że znaczna część mieszkańców takich placówek to dzieci już wcześniej doświadczone przez życie – często po traumach i odrzuceniu ze strony rodzin biologicznych. Ograniczanie ich pobytu w DPS, bez realnej i przygotowanej alternatywy, może oznaczać kolejne porzucenie, tym razem przez system, który miał je chronić.
W piśmie zwrócono uwagę, że współczesne domy pomocy społecznej nie są „przechowalniami”, lecz wyspecjalizowanymi ośrodkami zapewniającymi kompleksową opiekę, od leczenia i rehabilitacji po codzienne wsparcie emocjonalne. Rozbijanie tego systemu na rzecz tzw. usług środowiskowych w przypadku dzieci z najcięższymi niepełnosprawnościami może okazać się rozwiązaniem niewystarczającym, a nawet szkodliwym. – Jesteśmy ich głosem – podkreśla s. Estera. – Te dzieci nie upomną się same o swoje prawa. To na nas spoczywa obowiązek obrony ich godności i bezpieczeństwa – dodaje.
W konkluzji dyrektor domu wnosi o wprowadzenie zapisów gwarantujących bezterminowość pobytu w DPS dla dzieci i młodzieży z orzeczoną niepełnosprawnością, szczególnie tych pochodzących z pieczy zastępczej. W jej ocenie dobro dziecka powinno mieć pierwszeństwo przed organizacyjnymi zmianami systemu.
W tej sytuacji apel sióstr jest wołaniem o rozwagę i wrażliwość, ponieważ chodzi w nim nie o system, lecz o człowieka.
