Jedną z największych umiejętności jest słuchanie, szczególnie w trakcie spotkania. Uważne słuchanie osoby, która do ciebie mówi, jest nie tylko oznaką zainteresowania – jest też próbą lepszego poznania jej, wnikania w jej ducha. Przekonałem się o tym ponownie podczas naszej niedawnej (6 maja) wyprawy z abp. Wacławem Depo oraz sekretarzami redakcji Katarzyną Woynarowską i Margitą Kotas do Rzymu. Z okazji 100. rocznicy powstania Niedzieli uczestniczyliśmy w audiencji u Ojca Świętego, w tzw. baciamano, jak zwie się zwyczaj ucałowania papieskiej dłoni, a właściwie Pierścienia Rybaka. Było to spotkanie wyjątkowe, niezapomniane, choć jak zwykle przy takich okazjach – krótkie. Zapamiętałem jednak, z jakim niezwykłym skupieniem, z jaką uwagą Leon XIV słuchał, gdy mówiłem mu o Niedzieli, wręczając wydaną specjalnie na tę okazję anglojęzyczną księgę jubileuszową pt. 100 Years of the Polish Catholic Weekly Niedziela 1926 – 2026. Zaskoczyło mnie, kiedy Ojciec Święty, przeglądając księgę, z uśmiechem komentował moje słowa: Si, lo so, lo so (Tak, wiem, wiem). Dał tym samym do zrozumienia, że zna naszą Niedzielę i jej błogosławi...
Reklama
Dzielę się tym doświadczeniem, ponieważ zarówno mnie, jak i całej redakcji zależy, by świętowanie jubileuszu naszego tygodnika odbywało się z Państwa udziałem. Dziękujemy z serca za kierowane do naszej redakcji maile i listy, za każde dobre, ale i krytyczne słowo. Nade wszystko jednak dziękujemy za Państwa wierność. Setne urodziny Niedzieli to nie tylko świętowanie, spotkania czy nagrody, ale też zobowiązanie, by ponieść jubilatkę w przyszłość i pozostać wiernymi nauce Chrystusa i Jego Kościoła; do czuwania nad rzetelnością publikowanych informacji, do podejmowania tematów, które inni omijają z daleka. Jednym słowem – do trudnego zadania sięgania głębiej i patrzenia dalej niż inni. Niedziela jest solidną marką, która od 100 lat informuje i formuje, wyjaśnia i edukuje. My o tym wiemy, ale – jak się okazało – wie o tym także papież. Dlatego tak zależy nam, żeby i inni się o tym przekonali. Żeby szukali na naszych łamach artykułów, które pomogą im spojrzeć głębiej na sprawy wiary i Kościoła. Żeby zrozumieli, że wiara nie jest czymś górnolotnym i nierealnym, ale przeciwnie – jest konkretną relacją. Wyznawana z pasją może ukształtować całe życie, może nawet doprowadzić do przemiany życia u innych, często w sposób zupełnie zaskakujący.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
O tym, jak ważne jest wychowywanie młodego pokolenia w wierze, nie trzeba chyba katolika przekonywać. Trochę gorzej wygląda przełożenie tego przekonania na codzienność. Dlatego w tym numerze Niedzieli wracamy po raz kolejny do tematu Pierwszej Komunii św., ale tym razem z pytaniem – co dalej? Gdy opadną emocje tego wielkiego religijno-rodzinnego święta, trzeba ocalić jego istotę, nie zmarnować jego owoców. Zadbać o jakość duchowego przeżycia waszego dziecka lub wnuka. Co zrobić, by Pierwsza Komunia św. stała się rodzinną przygodą wiary (s. 10-11), początkiem życia sakramentami (s. 12-13), a nie długo oczekiwanym finałem zakończonym piramidą prezentów? Odpowiadają rodzice, którzy mają już to wydarzenie za sobą oraz wieloletni ksiądz proboszcz.
Przekazywanie wiary dzieciom nie jest łatwe, ale jest konieczne. By sprostać temu wyzwaniu, nie wystarczy mieć wiarę – trzeba ją codziennie praktykować i przekuwać w konkretne działania. Przekaz wiary polega na pociąganiu, a nie na popychaniu. Kiedy dzieci widzą w rodzicach żywą i praktykowaną wiarę, jeśli to właśnie z wiary w Boga wynika całe dobro, cała miłość, których od nich doświadczają, wówczas jest duża szansa, że pójdą za Jezusem z własnej woli, z własnego wyboru, pociągnięci ich przykładem. A czasy mamy niesprzyjające. Niektóre środowiska nieustająco usiłują postawić zaporę przed szerzeniem wartości płynących z Ewangelii. Dlatego tym bardziej, z odwagą i determinacją, słowem i przykładem musimy udowadniać, że wiara jest w życiu sprawą podstawową, trwałym gruntem, na którym można oprzeć swoją codzienność.
