Wesele w Kanie Galilejskiej to wydarzenie bardzo poruszające, a im bardziej w nie wchodzimy, tym więcej możemy odkryć. Przede wszystkim poznajemy bliskość Jezusa i Maryi. Nie tylko w relacji Syna i Matki, ale także w bliskości i trosce Boga oraz Jego Matki o ludzi, w tym o każdego z nas osobiście.
Wspólnota „Ubogaceni”, działająca przy parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Wolbromiu, dostrzegła w tym wydarzeniu inspirację do ewangelizacji małżeństw i specjalnego spotkania małżonków z Matką Jezusa, obecną w kopii Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Spotkanie odbyło się 2 maja br., a głównym punktem projektu była Msza święta pod przewodnictwem biskupa sosnowieckiego Artura Ważnego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Maryja jest Matką Nadziei. Matką Jezusa, który przyniósł nam nadzieję na zbawienie i naszą Matką, która jest czuła i wrażliwa na naszą biedę, o ile tylko staniemy przed Nią w prawdzie. Sceny z wesela w Kanie, kiedy na prośbę Matki Pan Jezus ratuje z poważnej opresji organizatorów wesela, wydały się nam niezwykle inspirujące do zorganizowania wydarzenia, na które chcieliśmy zaprosić małżeństwa – te młode, przed którymi jeszcze wiele wyzwań codziennego życia i te z długim stażem małżeńskim, które wiele już mają za sobą. Plan przewidywał połączenie luźnej wspólnej zabawy z modlitwą przed obliczem Matki, która wszystko rozumie… – wyjaśnia Marcin Ficek ze Wspólnoty „Ubogaceni”.
Reklama
Piękny, pogodny dzień 2 maja sprzyjał radosnemu, weselnemu świętowaniu. Przygotowane przez wspólnotę wolbromskie „Wesele w Kanie” rozpoczęło się seansem odcinka serialu The Chosen pt. Prezent ślubny w sąsiadującym z kościołem parafialnym Domu Kultury. Następnie był czas dzielenia się refleksjami na temat małżeństwa przez wykłady i praktyczne ćwiczenia w rozwiązywaniu przykładowych, codziennych problemów. Przed godz. 17 przybyli na wydarzenie małżonkowie udali się do świątyni, gdzie powitali wraz z biskupem sosnowieckim Arturem Ważnym peregrynującą w diecezji sosnowieckiej kopię ikony Czarnej Madonny.
O tym, jak ważne jest błogosławieństwo sakramentalnego związku małżeńskiego dla udzielenia małżonkom prawdziwej Bożej mocy w codziennym życiu – w jego dobrych i gorszych chwilach – mówił w homilii biskup Artur Ważny. – Z jakiegoś powodu Bóg wymyślił sobie stworzenia, by dzielić się z nimi miłością. I takim najpiękniejszym obrazem, żebyśmy to pojęli, jest małżeństwo, jako wspólnota mężczyzny i kobiety. Wasza więź, wasza wspólnota jest tym, co Bóg chce dzielić z ludzkością. Gdy dziś patrzymy na to, co dzieje się w sferze płciowości, seksualności, to widzimy, że jest to zafałszowanie tej prawdy o małżeństwie, tym być może ostatnim bastionie wiary – by ludzie nie myśleli o Bogu. Dlatego tak ważne jest, byśmy dawali świadectwo – podkreślił biskup.
Reklama
– Pierwszy cud uczynił Pan Jezus w Kanie Galilejskiej. Przyszedł na wesele, żeby nam przypomnieć, po co żyjemy: że mamy mieć relację z Bogiem. Ewangelia mówi, że Jezusa na wesele „zaproszono”… Trzeba zaprosić Jezusa do małżeństwa. Małżonkowie sami sobie nie poradzą. Kiedy zabrakło wina, to Jezus, na prośbę swej Matki, dopomógł, zaradził. Musimy umieć dostrzec nasze ludzkie braki i potrzebę poproszenia o pomoc. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” – powiedziała do weselników Maryja. A my często próbujemy działać po swojemu, wybierać tylko to, co nam pasuje i… nie wychodzi. Zaczyna brakować różnych elementów, coś się psuje, związek się rozpada.
– Małżeństwo jest pracą, jest wysiłkiem i działaniem – kontynuował bp Ważny. – Można płynąć siłą emocji przez chwilę, ale potem trzeba użyć rąk i nóg, by nie utonąć. Dziś często słyszymy narrację, że jeżeli zaprosimy do małżeństwa Jezusa, to On wszystko zepsuje, że nie zna się na życiu, zabierze nam radość, wszystko to, co nas cieszy... A to przecież właśnie On jest gwarancją, że wesele będzie trwało mimo przeszkód, że się uda, że małżonkowie będą szczęśliwi, bo Bóg stworzył nas do prawdziwego szczęścia. Nie dziwmy się, że nie wszystko działa, kiedy nie robimy „wszystkiego”, co mówi nam Bóg. Bo kiedy spłaszczamy wszystko do wymiaru ludzkiego, to zwykle coś nie działa, czegoś zabraknie. Ale kiedy zaufamy i robimy, jak radziła Maryja w Kanie, wtedy Bóg spełnia obietnicę, że przy końcu może być jeszcze smaczniej i na końcu będzie jeszcze lepsze „wino” – wyjaśnił bp Ważny.
Niezwykle wzruszającym momentem wolbromskiego „Wesela w Kanie” było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Zarówno młodzi, niejednokrotnie otoczeni małymi dziećmi, jak i starsi wiekiem małżonkowie z widocznymi emocjami kierowali do siebie słowa miłości, wdzięczności i zaufania, że z Bogiem można więcej… A po zakończonej modlitwie, cichej adoracji Najświętszego Sakramentu i Apelu Jasnogórskim przed obliczem najlepszej z Matek, odbyła się prawdziwa weselna zabawa, ze smacznym poczęstunkiem, muzyką i winem. Małżeństwa zaproszone na tę sympatyczną „randkę” bawiły się wspólnie do północy. Był to czas wdzięczności dla Matki Bożej i siebie nawzajem za wszelkie dobro, a także okazywania radości ze swojej obecności oraz pielęgnowania relacji.
– Nasz pierwotny projekt spotkania z Jezusem i Maryją na weselu w Kanie miał o wiele bogatszy, bardziej spektakularny program. Ponieważ Matka Boża jest blisko nas nie tylko, gdy przebywamy w świątyni, ale także w naszej codzienności, chcieliśmy urządzić nasze „Wesele w Kanie” w otoczeniu budzącej się do życia, rozkwitającej w maju przyrody. Podczas naszych rozmów o tym wydarzeniu powstał pomysł na organizację wydarzenia na Pustyni Błędowskiej, która jest usytuowana na terenie diecezji sosnowieckiej. Z różnych powodów tych planów nie udało się nam zrealizować, ale chociaż nie było wystawy z obrazami dotyczącymi wesela, obejrzeliśmy The Chosen. Nie było orkiestry, ale był DJ i ostatecznie nie zrealizowaliśmy tego wydarzenia w plenerze, ale w kościele parafialnym w Wolbromiu... Jednak nie to jest najważniejsze. Istotne jest to, że wydarzenie się odbyło i że mogliśmy się na nim spotkać z Maryją i Jezusem, ale także z bliskimi, z innymi wspólnotami, przyjaciółmi, sąsiadami. Powstało wiele nowych relacji i o to nam chodziło, bo przecież w relacjach działa Duch Święty. Zależało nam, by wszyscy czuli się na naszym spotkaniu dobrze, również ci, którzy nie mają śmiałości, aby być blisko ołtarza. Tak, jak na weselu w Kanie: by Matka Boża i Jezus byli blisko każdego z nas. Każdego zaproszonego na wesele – podsumował wydarzenie Marcin Ficek.
