Kilka lat temu – po pielgrzymkach rowerowych z Łeby do Santiago de Compostela i z Pelplina do Rzymu – postanowiłem przemierzyć rowerem szlak internowania Prymasa Tysiąclecia. Przedstawiłem ten pomysł jednej z męskich wspólnot. Wzbudził zainteresowanie, ale nie udało się zmontować ekipy. Niektórzy wyrażali gotowość udziału w przedsięwzięciu, ale brakowało im odpowiednio długiego urlopu, inni stwierdzili, że dla nich to zbyt duże wyzwanie fizyczne. Ostatecznie pielgrzymka się nie odbyła. Pomysł jednak pozostał. Podczas ubiegłorocznej pielgrzymki motocyklowej na Jasną Górę zaproponowałem jej uczestnikom wyprawę śladami internowania kard. Stefana Wyszyńskiego. Zmienił się zatem środek lokomocji, ale pielgrzymka doszła do skutku. Wyruszyliśmy z Chojnic w połowie lipca. Trasę wyznaczyły nam kolejne miejsca odosobnienia prymasa. Byliśmy zatem w Rywałdzie, Stoczku, Prudniku Śląskim i Komańczy. Po drodze nie mogło zabraknąć Jasnej Góry, a w drodze powrotnej – Niepokalanowa i Chełmna nad Wisłą. Mimo kiepskiej prognozy pogody przeważnie udawało nam się unikać deszczu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
