Nowy Jork w książce o. Michała Czyżewskiego, paulina, nie jest pocztówką z wakacji przesłaną do Polski. Nie błyszczy jak w filmach. Nie kusi neonami i legendą wielkiego świata. Jest raczej miejscem nieustannego ruchu, samotności i poszukiwania sensu. Dlatego Zakonnik w Nowym Jorku zaskakuje już od pierwszych stron. To nie opowieść o egzotycznym życiu polskiego zakonnika za oceanem. To bardzo osobiste świadectwo człowieka, który próbuje ocalić ciszę pośród huku Manhattanu.
Ojciec Czyżewski nie buduje wokół siebie legendy. Pisze o własnej niepewności, o lęku przed wejściem do nowojorskiego McDonalda, o zderzeniu chłopaka z niewielkiej Drzewicy z „miastem, które nigdy nie śpi”. W tych fragmentach zakonnik przestaje być figurą z religijnego obrazka. Staje się człowiekiem – trochę zagubionym, trochę przestraszonym, ale uparcie szukającym Boga.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
