Reklama

W wolnej chwili

Samotne wyspy?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jeszcze niedawno to miasto było mi niemal obce, a ja w nim całkiem anonimowa. Zagubiona w tłumie przechodniów. Oni, ci obcy, jak mrówki zdążali do swoich kopczyków. W rytmie codzienności, utartymi, znanymi na pamięć ścieżkami. Ja przez chwilę szukałam w pamięci własnej ścieżki sprzed 30 paru lat, z czasów, gdy bywałam tu u kogoś. To nie był dobry pomysł. Tego kogoś już dla mnie nie ma, zdążyłam zapomnieć. Zniknęły tamte odczucia, zatarła się ścieżka do jedynego wówczas celu. A miasto? Ono zmieniło się nie do poznania. Wypiękniało. Jakby rozprostowało plecy, wzięło głęboki oddech i rozjaśniło twarz. Czas zmienił i mnie – nauczył głębszego spojrzenia, baczniejszej uważności: na świat, bieżącą chwilę, ludzi. Dodał też pewności siebie i odwagi. Otwartości na to, co nowe.

Reklama

Pierwszy krok, pierwszy gest są najtrudniejsze. Ale bez nich nie ma nowych dróg, nowych znajomości, przyjaźni. Dziś już nie czuję się w tym mieście wyobcowana. Patrzę z sympatią na przechodniów, którzy jak mrówki zdążają do swych kopczyków. Jestem dziś jedną z nich. Zdążam do własnych celów, mam tu własne utarte ścieżki, odkrywam nowe miejsca, wytyczam nowe drogi. Coraz lepiej znam to miasto i cieszę się na każdą kolejną w nim wizytę. Zaczynam się w nim czuć jak u siebie. To zasługa samego miasta, ale jeszcze bardziej ludzi, których tu poznaję. Przyjeżdżam tu w pojedynkę, sama, ale nigdy nie czuję się samotna. Krótkie spotkanie z kumplem, wizyta u lekarza, który jest nie tylko specjalistą, ale też empatycznym i pogodnym człowiekiem, spektakl w teatrze, na którym mimo że wiele kwestii wygłaszanych jest gwarą, śmieję się i wzruszam w tym samym momencie, co autochtoni, koncert, na którym nie ma swoich i obcych, tych w parach i pojedynczych, bo wszystkim tak samo w rytm „chodzą” nóżki...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

„Gdy człowiek jest sam, to go nie ma”. Napis na murze pod wiaduktem kolejowym w tym mieście sprawił, że się zatrzymałam i sięgnęłam po aparat. Ta odkryta „mądrość murów” kontrastowała z moim pogodnym nastrojem i natychmiast skłoniła do refleksji. W pierwszym momencie bardzo gorzkiej. Trudno nie zgodzić się z autorem myśli. Nie rodzimy się, by być samotnymi wyspami, i chyba największą torturą dla człowieka jest samotność. Ta bezwzględna, rozciągnięta w czasie, niczym niezasłużona, która nie wynika z naszego wyboru. Jakże często dotyka ona przede wszystkim ludzi chorych, starszych, porzucanych jak niechciany bagaż. Taka samotność potrafi zabić. Z nią nie zamierzam polemizować, udawać, że jej nie ma, twierdzić, że łatwo jej zaradzić. Jak często jednak czujemy się samotni, obcy wśród ludzi, choć tylko krok dzieli nas od rozwiązania, ale nie chcemy albo boimy się go zrobić.

Jeszcze niedawno to miasto było mi niemal obce, a ja w nim całkiem anonimowa. Zagubiona w tłumie przechodniów stałam niepewna, w którym kierunku mam ruszyć. Pierwszy krok jest najtrudniejszy. Pierwszy gest, pierwsze słowo przychodzą często z największym trudem. Nieśmiałość, lęk przed śmiesznością, a czasem niechęć są nierzadko hamulcem przed uczynieniem tego gestu, przed wypowiedzeniem słowa. A przecież to one zawsze są początkiem, otwarciem nowego rozdziału. Jak naciśnięcie klamki. Znam to z autopsji. Kilka miesięcy temu naciśnięcie klamki pewnej galerii na Nikiszowcu mocno przyczyniło się do mojego „zadomowienia” w Katowicach – tak, „to miasto” to Katowice. Dziś nie wyobrażam sobie wizyty w mieście nad Rawą bez odwiedzin pracowni Ewy Kapias, z którą tak miło, i coraz dłużej, gwarzy mi się o Śląsku, życiu, podróżach i babskich sprawach i u której, kiedy wpada ktoś znajomy, posłuchać można śląskiej godki. A od pani Ewy tak niedaleko do atelier kolejnego artysty – Grzegorza Chudego, z którym znalazłam wspólny temat – śląskie pałace. Znalazłam, bo nie ograniczyłam się do zakupów, ale odważyłam się zagadać, z uśmiechem i ciekawością, i z wiarą, że nie zostanę potraktowana jak zabierający czas intruz. Pani Ewa i pan Grzegorz ujęli mnie swoją otwartością, życzliwym przyjęciem do swego świata. – Pani to jest już trochę nasza – ucieszyła mnie niedawno uwaga. O tak, już nie czuję się tu obco.

Bardzo prywatnie, niemal intymnie dziś na tych łamach. Ale nie bez celu. Poddająca się różnym nastrojom, doświadczająca życiowych smuteczków mocno wierzę w to, że nie jesteśmy samotnymi wyspami. Mamy narzędzia do budowania mostów – język, uśmiech, życzliwość, otwartość na drugiego człowieka. Dzięki nim im dłużej żyjemy, tym szerszy możemy mieć krąg znajomych. A to najlepsza ochrona przed samotnością.

2026-05-19 14:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dar miłości bliźniego

Małżeństwo i rodzina obfitują w funkcje, których owoce są nie do przecenienia: rodzina daje światu dzieci, bez których nie ma przyszłości. Żyjemy w czasach, kiedy w cywilizacji zachodniej jest coraz mniej małżeństw i rodzin tradycyjnych, a w dodatku są one osadzone na fundamencie z piasku. Żeby rodzina przetrwała wieki i spełniała zamysł Boga Wszechmocnego, winna być zbudowana na skale wartości chrześcijańskich. Jednym z największych osiągnięć kultury chrześcijańskiej jest danie światu ogromnej wartości, jaką jest nierozerwalność związku małżeńskiego. Tylko w warunkach stabilnych wartości rodzinnych prawidłowo kształtują się zdrowe moralnie i zabezpieczone materialnie nowe pokolenia. Jezus Chrystus wskazał nam drogę i cel: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela”. Jeśli odrzucimy Jezusa i Jego drogowskaz, skazujemy się na życie bez sensu, bo bez Bożej akceptacji, i dokonując kolejnych wyborów życiowych, czujemy się samotni – nawet jeśli jesteśmy we dwoje. Oczywiście, kiedy kroczymy za Jezusem, nie rozwiązujemy wszystkich swoich problemów, lecz mamy świadomość, że zdążamy właściwą drogą, zmierzając do życia wiecznego. Wszystko, co szkodzi małżeństwu i rodzinie w wymiarze zarówno jednostkowym, jak i społecznym, jest antyczłowiecze. Dzięki rodzinie, wspólnocie i wierze przetrwały narody i państwa, ale nie wszystkie państwa chronią dostatecznie – jak by należało – interes i dobro rodzin. W wymiarze indywidualnym antyrodzinny jest także homoseksualizm, wyklucza on bowiem człowieka – z pobudek grzesznych – z podstawowego obowiązku: naturalnego przekazywania życia. Wbrew lansowanym opiniom homoseksualizm to nie miłość do drugiej osoby, lecz używanie człowieka do rozpusty, a wiadomo nie od dziś, że „Sodoma i Gomora” to królestwo demona. Walka ze złem wymaga trudu, często ponad nasze siły; bez Bożej pomocy jesteśmy skazani na przegraną. Aż się prosi, by zacytować tu słowa z Biblii: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą”. Bóg pomaga tym, którzy tego pragną i o to proszą, a przy tym mogą okazać Ojcu niebieskiemu „legitymację”, którą są „blizny” na własnej duszy jako znak walki z samym sobą. Tylko wtedy można ufnie uwierzyć w ostateczne zwycięstwo, jako potwierdzenie naszej przynależności do Boga.
CZYTAJ DALEJ

Papież na obiedzie z ubogimi: Przybyłem tu głodny sprawiedliwości

2026-07-11 15:19

Vatican Media

Papież na obiedzie z ubogimi

Papież na obiedzie z ubogimi

Przybyłem bez przygotowanego przemówienia, ale głodny sprawiedliwości, miłości, głodny Kościoła, który potrafi otwierać drzwi, przyjmować wszystkich – wskazał Leon XIV w krótkim pozdrowieniu przed rozpoczęciem obiadu z 200 osobami ubogimi w Borgo Laudato si’. Spotykając się przy jednym stole budujemy świat nadziei – mówił Papież.

Ojciec Święty jak w poprzednim roku przyjął w Castel Gandolfo w ogrodach Borgo Laudato si’ około 200 osób ubogich, z którymi spotkał się w sobotnie popołudnie na obiedzie.
CZYTAJ DALEJ

Mocne słowa o. Rydzyka na Jasnej Górze o niektórych politykach. "Robić z księży przestępców? To żuliki w eleganckich krawatach"

2026-07-12 09:53

TV Trwam

Ojciec Tadeusz Rydzyk

Ojciec Tadeusz Rydzyk

O. Tadeusz Rydzyk, przemawiając pierwszego dnia 35. Pielgrzymki Rodziny Radia Maryja na Jasną Górę, skrytykował niektórych polityków. - Grzech może się wszędzie zdarzyć, niepokalana była tylko Maryja. Ale robić z księży przestępców? Co by było w Polsce, gdyby nie księża? Nie dajcie się zwieść tym kłamstwom. Kłamstwo na kłamstwie i kłamstwem popycha. Jak widzę tych ludzi mówiących, to mówię: żuliki nie z tej Ziemi (...) w krawatach eleganckich mówią, w koszulach - powiedział założyciel Radia Maryja.

Podziel się cytatem - powiedział o. Tadeusz Rydzyk ze szczytu klasztoru paulinów do pielgrzymów zebranych na błoniach po zakończeniu wieczornej mszy inaugurującej dwudniową Pielgrzymkę Rodziny Radia Maryja.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję