Reklama

Moim zdaniem

Tu jest prawdziwy Przemyśl!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zmarł abp Józef Michalik – metropolita przemyski, przedtem biskup zielonogórsko-gorzowski, hierarcha o poglądach tak wyrazistych, że w jego rezydencji w Gorzowie kilkakrotnie wybijano mu szyby, a gdy przez dekadę kierował pracami Konferencji Episkopatu Polski, jego odważne wypowiedzi natrafiały na ostrą krytykę, a nawet hejt w mediach społecznościowych i mainstreamie. Przy tym był człowiekiem ciepłym, serdecznym, przystępnym, pogodnym i pełnym humoru.

Przeszedł świetną szkołę duszpasterską w mojej warszawskiej Parafii Opatrzności Bożej na Rakowcu, u boku świątobliwego proboszcza ks. prał. Romualda Kołakowskiego. W pierwszej połowie lat 60. ubiegłego wieku młody student ATK ks. Józef Michalik pomagał mu w pracy duszpasterskiej. Był świadkiem nieustannych szykan stosowanych przez władzę ludową wobec naszego proboszcza, który postanowił wybudować kościół na terenie rozrastającego się osiedla. Był to dla przyszłego arcybiskupa ważny okres, skoro wspominał go dwa razy w autobiograficznej książce Raport o stanie wiary w Polsce. Ksiądz Kołakowski był dla niego wzorem, wręcz „podnosił na duchu”, gdy widział, jak rozmawia z prostymi staruszkami czy profesorami akademickimi.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Po ponad 20 latach spotkałem ks. Michalika w Rzymie, dokąd pojechałem z grupą dziennikarzy katolickich. Przyjął nas w biurze watykańskiej Rady ds. Świeckich, gdzie dał się poznać jako świetny organizator I Światowego Dnia Młodzieży w Rzymie. Promieniował życzliwością. Ujął nas stwierdzeniem, że świeccy powinni być bardziej aktywni wobec księży i więcej od nich wymagać. W Rzymie studiował, a potem znalazł się ponownie w 1978 r., aby – na prośbę prymasa Stefana Wyszyńskiego – objąć Papieskie Kolegium Polskie po ks. Bolesławie Wyszyńskim. To tam zatrzymywał się, gdy przyjeżdżał do Rzymu, kard. Karol Wojtyła i stamtąd wyruszył na pamiętne konklawe. Papież bardzo lubił księdza, a następnie biskupa Michalika. Ich spotkania i rozmowy obrosły anegdotami.

Pamiętam go dobrze jako metropolitę przemyskiego obrządku łacińskiego. W Przemyślu zrobił wiele dla poprawy relacji między Polakami i Ukraińcami. Wzorowo współpracował ze swym kolegą abp. Janem Martyniakiem, metropolitą przemysko-warszawskim obrządku bizantyjsko-ukraińskiego. Aby dowartościować grekokatolików, wprowadził zwyczaj, że jeden z ołtarzy podczas procesji Bożego Ciała ustawiany był zawsze przy ich katedrze – Soborze św. Jana Chrzciciela. Z racji moich kontaktów z grekokatolikami przyjeżdżałem 19 stycznia do Przemyśla na święto Jordanu, obchodzone w Kościołach wschodnich dla upamiętnienia Chrztu Pańskiego. Nie pamiętam, który to był rok, gdy szliśmy obok siebie w procesji nad San. Akurat w tym czasie był w Przemyślu jakiś drobny konflikt między Ukraińcami i Polakami, rozdmuchany przez media. Arcybiskup Michalik w rozmowie ze mną nawiązał do tego faktu i wskazując ręką na tłum grekokatolików i rzymskokatolików, powiedział: „Tu jest prawdziwy Przemyśl, kiedy dajemy wspólnie piękne świadectwo wiary”. On naprawdę kochał to miasto.

Mogę zaświadczyć o tym, że abp Michalik był duszą towarzystwa. Nie raz słyszałem, jak świetnie parodiował innych i kapitalnie opowiadał anegdoty o biskupach. Jedna z nich dotyczyła jego poprzednika na stanowisku ordynariusza gorzowskiego – bp. Wilhelma Pluty. Kiedyś w niedzielę, gdy biskup jechał samochodem ze swym kanclerzem ks. Mieczysławem Marszalikiem, zauważył chłopa pracującego na roli. Od razu zareagował: „Marszalik, idź do niego, zwróć mu uwagę, że w niedzielę się nie pracuje” – polecił bp Pluta. Kanclerz wysiadł targany niepewnościami, czy powinien to uczynić. Podchodząc do mężczyzny, sprytnie zawrócił i udając, że z nim rozmawiał, machnął ręką i rzucił biskupowi: „Eee, to jehowita”. Kiedy abp Michalik opowiadał tę anegdotę, słuchacze zrywali boki ze śmiechu. Na studiach w Rzymie siadał do konfesjonału, nie znając dobrze włoskiego. Kiedyś przyszła siostra zakonna, którą nie do końca zrozumiał, i miał kłopot z wyznaczeniem pokuty. Poradził sobie jednak wybornie. Zapytał, czy wyznała te same grzechy co podczas poprzedniej spowiedzi. Potwierdziła. „To proszę odmówić taką samą pokutę” – polecił.

Zawdzięczam mu znakomite wspomnienie do mojej książki o ks. Kazimierzu Hamerszmicie pt. Proboszcz z Suwałk. Nie chciałem posyłać egzemplarza autorskiego pocztą, licząc, że zawiozę mu osobiście do Przemyśla. Nie zdążyłem.

2026-05-26 11:28

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dusza człowiek z piękną kartą

Jego misją było przekazywanie prawdy o Katyniu i bohaterstwie żołnierzy Polski Walczącej.

Na wieczną wartę odszedł Włodzimierz Dusiewicz ps. Dusza, jeden z najmłodszych harcerzy Szarych Szeregów, w wolnej Polsce pierwszy i wieloletni prezes Federacji Rodzin Katyńskich, mój wspaniały sąsiad z warszawskiego Rakowca. To dzięki niemu i jego dzielnej mamie, p. Jadwidze, która nie bała się mówić głośno, co sądzi o komunizmie, już jako mały chłopak wiedziałem o Katyniu. Miałem to szczęście, że miłości do ojczyzny i prawdziwej historii Polski uczyłem się od sąsiadów, bo w PRL-owskiej szkole nie było na to miejsca. Dla nas, chłopaków z Rakowca, p. Włodek był bohaterem. W wieku 8 lat stracił ojca. Władysława Dusiewicza, oficera WP, zamordowało NKWD w październiku 1939 r. pod Mińskiem. Już jako 12-latek, po przeprowadzce z Wielkopolski do Warszawy, wstąpił do harcerstwa, zasilając Zawiszaków – najmłodszą grupę słynnych Szarych Szeregów. Po przeszkoleniu zajmował się zdobywaniem informacji wywiadowczych i przenoszeniem meldunków. Obserwował lotnisko i wartowników niemieckich w strategicznych punktach stolicy. Musiał to robić tak, żeby nie być zauważonym przez Niemców. Potem w detalicznych szczegółach zdawał relację swoim przełożonym. Podejmował się misji jeszcze bardziej niebezpiecznych. Kiedyś wysłano go z przesyłką do partyzantów w Góry Świętokrzyskie. W Zagnańsku wsiadł do kolejki. Wiedział, że w każdej chwili Niemcy mogą zatrzymać pociąg i sprawdzić wszystkich pasażerów. Zaoferował maszyniście pomoc w podawaniu węgla. Niezrażony obelżywą odpowiedzią skłamał: „Ale ja całe życie marzyłem, żeby być kolejarzem!”. Poskutkowało. W połowie drogi Niemcy zatrzymali kolejkę i wygarnęli wszystkich na zewnątrz. Maszynistę i jego młodocianego pomocnika nie tknęli. Przesyłka dotarła do partyzantów, a za wypełnienie misji podziękował „Duszy” słynny dowódca „Ponury”, szef Kedywu Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK. W paczce przewiezionej w chlebaku były orzełki do czapek partyzantów.
CZYTAJ DALEJ

Rzym: „śnieg” z płatków róż spadnie w bazylice Santa Maria Maggiore

2026-07-31 13:53

[ TEMATY ]

Santa Maria Maggiore

Agata Kowalska

Matka Boża Śnieżna

Matka Boża Śnieżna

Jak zwykle 5 sierpnia w Bazylice Santa Maria Maggiore (Matki Bożej Większej) w Rzymie spadnie „śnieg” z płatków białych róż. Tego dnia przypada uroczystość Poświęcenia Bazyliki Matki Bożej Większej, a zarazem święto Matki Bożej Śnieżnej.

Upamiętnia ona wydarzenie z 358 roku. Maryja ukazała się we śnie papieżowi Liberiuszowi i poprosiła go o wybudowanie bazyliki tam, gdzie wzgórze Eskwilin było pokryte śniegiem.
CZYTAJ DALEJ

Pielgrzymujące relikwie św. Franciszka. Po raz pierwszy dotarły do Rumunii

2026-07-31 20:20

[ TEMATY ]

relikwie

Rumunia

Św. Franciszek z Asyżu

Karol Porwich/Niedziela

Relikwia „ex massa corporis” św. Franciszka z Asyżu po raz pierwszy dotarła do Rumunii. W ramach pielgrzymki krajowej odwiedzi 32 miejsca w ośmiu diecezjach i eparchiach katolickich obrządku łacińskiego i greckokatolickiego.

Pielgrzymka, rozpoczęta 31 lipca w Oradei, zakończy się 16 października w Timișoarze. Organizuje ją Prowincja św. Józefa Braci Mniejszych Konwentualnych w Rumunii z okazji osiemsetnej rocznicy śmierci św. Franciszka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję