W małych miejscowościach historie często żyją dłużej niż ludzie. Krążą w rozmowach, wracają przy rodzinnych spotkaniach, czasem ktoś wspomni jedno nazwisko, ktoś inny dopowie kilka zdań.
Historia i pamięć
Tak było w Tymowej z historią Edwarda Drożyńskiego, młodego człowieka, który po wojnie nie zgodził się na komunistyczną rzeczywistość. Przez lata wokół jego grobu narastała legenda. Teraz mieszkańcy postanowili zrobić coś więcej niż tylko wspominać. Odnowili grób, odnaleźli rodzinę i zorganizowali uroczystość, która ma przywrócić pamięć o człowieku, który za swoje poglądy zapłacił najwyższą cenę.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Uroczystość rozpoczęła prelekcja historyczna poświęcona życiu i działalności weterana walczącego o wolną i suwerenną Polskę, którą wygłosił Andrzej Sitarski, historyk ze Ścinawy. Następnie w kościele Matki Bożej Bolesnej została odprawiona Msza św. w intencji śp. ppor. Edwarda Drożyńskiego. Eucharystii przewodniczył proboszcz parafii ks. Zbigniew Buła, natomiast homilię wygłosił ks. Dariusz Rzepka, proboszcz parafii św. Marcina w Krzelowie. Podkreślił, iż życie bohaterów skłania do stawiania sobie trudnych pytań. – Bohaterowie mają to do siebie, że podobnie jak święci, skłaniają nas do refleksji. A właściwie dużo bardziej do rachunku sumienia, żeby uświadomić sobie, co w naszym życiu się liczy. Oni są dla nas jak lustro, w którym możemy się przejrzeć, żeby zobaczyć, jacy jesteśmy, a jacy powinniśmy być – mówił ks. Rzepka. Przypomniał także o tym, że człowiek nigdy nie zostaje sam, nawet w najciemniejszych momentach życia. „Nie zostawię was sierotami. Pozostanę z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata” – te słowa Jezusa zestawił z historią ppor. Edwarda, który przez 3,5 roku ukrywał się w lasach. – Co dało mu siłę do tego, żeby przetrwać? Świadomość, że nie jest sam, że są przyjaciele, ale także wiara, że Bóg go nie opuścił – podkreślił. Najbardziej przejmującym fragmentem była opowieść o ostatnich dniach jego życia. Po latach ukrywania się wrócił ciężko chory do domu. – Wrócił z odmrożonymi rękami, nogami, z gangreną, gruźlicą. Dom to nie tylko ściany i dach. Dom to rodzina. Dom to tato, mama, rodzeństwo, babcia, dziadek, przyjaciele i sąsiedzi – przypomniał. Następnie kapłan przywołał niezwykle prostą, ale bardzo poruszającą rozmowę ojca z synem: „Tato, nie mogę ci powiedzieć, gdzie byłem, ale jeśli boisz się mnie przyjąć, to wrócę tam, gdzie byłem”. „Synem jesteś moim, moim dzieckiem. Jak miałbym cię nie przyjąć?”. Takie uroczystości są potrzebne, aby przypominać ludzi, którzy byli gotowi poświęcić wszystko dla wolności. Dla Żołnierzy Niezłomnych hasło: „Bóg, Honor i Ojczyzna” nie były pustymi sloganami. To było ich życie. Niech nas zawstydzają, a przede wszystkim niech nas mobilizują do tego, byśmy nie zmarnowali tego, o co oni walczyli i dla nas wywalczyli – podkreślił w homilii ks. Rzepka.
Mogiła oznaczona
Druga część uroczystości odbyła się na przykościelnym cmentarzu, gdzie oznaczono mogiłę Żołnierza Wyklętego insygnium: Grób Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Polski, która została wpisana do rejestru Instytutu Pamięci Narodowej.
W wydarzeniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele władz samorządowych, rodzina bohatera, duchowieństwo, przedstawiciele IPN, wojsko, poczty sztandarowe Ochotniczej Straży Pożarnej w Tymowej oraz Szkoły Podstawowej im. Orląt Lwowskich w Tymowej i mieszkańcy, którzy oddali hołd człowiekowi walczącemu o wolną Polskę. Wartę honorową przy grobie wystawili żołnierze 23. Śląskiego Pułku Artylerii w Bolesławcu.
Instytut Pamięci Narodowej we Wrocławiu reprezentował Jerzy Rudnicki, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu. – O takich ludziach, jak on, pamięć miała zaginąć – z rozkazu władz Kremla. Dziś spotykamy się przy grobie człowieka, który w najczarniejszej nocy stalinizmu potrafił powiedzieć: „nie” wobec wszechogarniającej propagandy. Warto przypominać, że na początku lat 50. tylko nieliczni wierzyli, iż Polska może być wolna, że można przeciwstawić się złu nadchodzącemu z Moskwy. Wśród tych ludzi był właśnie ppor. Edward Drożyński, któremu dziś oddajemy hołd – mówił Jerzy Rudnicki.
Pamięć, która trwa
Reklama
Edward Drożyński w 1946 r. z rodziną przyjechał do wsi Tymowa. Od początku pobytu miał niepokorny charakter, wyniesiony z konspiracji i nie akceptował wielu sytuacji, które stwarzała ówczesna władza. Był żołnierzem Armii Krajowej i członkiem antykomunistycznej organizacji „Czarna Śmierć”. Ponad 3 lata ukrywał się przed obławami urządzanymi przez Urząd Bezpieczeństwa. Weteran walk o wolność i niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej zmarł 18 maja 1954 r.
Dla mieszkańców historia ppor. Drożyńskiego od dawna była czymś więcej niż tylko zapisem w dokumentach. Odnowili grób, odnaleźli rodzinę i stworzyli wydarzenie, które ma przypomnieć, że za wolność często płacili zwyczajni, młodzi ludzie. Wydarzenie zostało objęte Honorowym Patronatem Kancelarii Prezydenta RP Karola Nawrockiego. W liście Prezydent RP podkreślił znaczenie pamięci historycznej oraz rolę lokalnych wspólnot w pielęgnowaniu narodowego dziedzictwa i pamięci o Żołnierzach Niezłomnych. Była to niezwykle ważna chwila pamięci, modlitwy i wdzięczności wobec człowieka, który poświęcił swoje życie dla wolnej Polski. Uroczystość pokazała również, jak ważne jest wspólne pielęgnowanie historii oraz przekazywanie pamięci o bohaterach kolejnym pokoleniom.
Głównym organizatorem i pomysłodawcą oznaczenia mogiły insygnium: Grób Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Polski była parafia Matki Bożej Bolesnej w Tymowej. „Naród, który pamięta o swoich bohaterach, nie traci swojej tożsamości”.
