Te i inne opowieści można znaleźć w najnowszej książce Kazimierza Trybulskiego „Opowiadania bierzgłowskie”. W Muzeum Diecezjalnym w Toruniu 28 maja odbyło się spotkanie autorskie.
Zamek, który przyciąga
Pisarz chętnie podejmuje tematykę średniowiecza, a zwłaszcza początków miast na ziemi chełmińskiej. Beletryzowana opowieść o biskupie Chrystianie i grodzie w Grudziądzu miała być jego ostatnią. A jednak dał się przekonać ks. kan. Markowi Borzyszkowskiemu, prezesowi Fundacji Dziedzictwa Kulturowego „Nostra Cultura”, do przypomnienia czytelnikom dziejów niezwykłego zamku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dlaczego to takie ważne? Wyobraźmy sobie, że z czasów krzyżackich na ziemi chełmińskiej funkcjonuje do tej pory aż 109 kościołów, z czego tylko dwa mają funkcję niesakralną. Zamek Bierzgłowski natomiast jest jedną z nielicznych krzyżackich fortyfikacji na naszych ziemiach, która jest czynna do dziś. Miejsce to lubią odwiedzać turyści, szczególnie miłośnicy dwóch kółek i historii. To także – dzięki kaplicy i przyrodzie zachęcającej do wędrówek – miejsce rekolekcji i modlitwy.
Krzyżackie karpie
Reklama
Autor podjął więc pracę, aby – jak zaznaczył – spróbować nie tylko oddać to, jak żyło się w zamku w wiekach średnich, ale też to, jaką mentalność mieli ówcześni mieszkańcy Bierzgłowa czy Torunia. W pracy źródłowej pomogła mu m.in. reguła zakonna, ale także „Kronika ziemi pruskiej” Piotra z Dusburga, opowiadająca o dziejach zakonu od początku założenia aż po XIV w. Dowiadujemy się więc, że zakonników rycerzy mieszkało w zamku niewielu, a na dziedzińcu łatwiej było spotkać zamkową służbę, rzemieślników czy piekarzy. Miejscowi krzyżacy zajmowali się nie tylko leczeniem chorych braci czy wyruszaniem na bój z poganami. Prowadzili także duży folwark, hodowali karpie, a zgodnie z regułą powinni zaopatrywać w żywność nie tylko służbę czy siostry, które służyły w infirmerii, ale także okoliczną ludność. To właśnie do mieszkańców podgrodzia powinno trafić dziesięć procent z wypiekanego chleba. Jak zapewnia autor, w XIII w. zakony starały się jeszcze przestrzegać reguły.
Do oddania atmosfery życia na zamku autor zaprosił znaną grudziądzką plastyczkę, Klarę Stolp, a okładkę przygotowała Lidia Kłaczyńska. Kazimierz Trybulski zapewnia, że ilustracje mają swoją głębię i przemawiają do czytelnika.
Czy to ostatnia książka?
Czy autor napisze jeszcze więcej książek? Na spotkaniu pytali o to mieszkańcy Małej Nieszawki, miejsca, gdzie znajdziemy dziś ruiny zamku krzyżackiego. Tego jeszcze nie wiadomo, jednak kto wie, dokąd zaprowadzi autora miłość do ziemi chełmińskiej.
My jako czytelnicy dajmy się skusić lekturze książki, później natomiast pojedźmy jej śladem do Zamku Bierzgłowskiego. Zobaczmy średniowieczny układ murów, sprawdźmy, gdzie dawniej była kaplica, zapiszmy się na rekolekcje. Niech piękne miejsce na mapie naszej diecezji wciąż żyje.
