Myślę, że zgodzą się Państwo ze mną, iż prezenty traktujemy z dużą uwagą i starannością. Cieszymy się nimi, dbamy o nie i staramy się ich nie zmarnować. Nawet jeśli podarunek jest niewielki i kosztował zaledwie kilka złotych, często wywołuje w nas radość i wdzięczność. Zdarza się, że przez lata przechowujemy go w pamięci albo w szczególnym miejscu naszego domu, ponieważ przypomina nam o osobie, od której go otrzymaliśmy.
Życie – darem
A co by się stało, gdybyśmy podobnie spojrzeli na własne życie? Gdybyśmy nie zapominali, że życie jest prezentem danym nam przez samego Boga? Jeśli naprawdę uznamy życie za dar, zmieni się także nasze podejście do troski o samych siebie. Zaczniemy inaczej patrzeć na własne ciało, które zostało nam powierzone na całe życie. Nie jako na narzędzie do nieustannego eksploatowania czy poprawiania, ale jako na dar wymagający troski i szacunku.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Być może wtedy gimnastyka, spacer czy badania profilaktyczne przestaną być przykrym obowiązkiem, a staną się wyrazem wdzięczności za życie. Przecież nikt z nas nie chciałby zaniedbywać drogocennego prezentu otrzymanego od ukochanej osoby.
Podobnie warto spojrzeć na używki i nawyki, które nie służą życiu. Nie lubimy przecież widoku kurzu osiadającego na cennym podarunku. Dlaczego więc mielibyśmy godzić się na to, by coś, co otrzymaliśmy od Boga, było każdego dnia zatruwane tym, co odbiera zdrowie, siły i wolność?
Reklama
Troska o dar życia dotyczy również naszego wnętrza. Warto pytać siebie, czym karmimy własny umysł. Czy pomagamy mu wzrastać w tym, co dobre, prawdziwe i piękne? Czy raczej pozwalamy, by wypełniały go nieustanne narzekanie, lęk i zamartwianie się?
Nasz umysł został stworzony nie po to, by wciąż krążyć wokół problemów, ale by odkrywać sens, wartości i dobro, które możemy urzeczywistniać każdego dnia.
Codzienna troska
Może właśnie w tej chwili ktoś z nas uświadomi sobie coś bardzo prostego, a jednocześnie niezwykle ważnego: moje życie jest darem. Nie wypracowałem go, nie kupiłem, nie zasłużyłem na nie, ale otrzymałem je od najlepszego Taty, którym jest Bóg Ojciec.
Jeżeli odkryjemy tę prawdę, pojawia się kolejne pytanie: jak celebrować życie? A może nawet wcześniej: jak obchodzić się z tym niezwykłym darem każdego dnia?
To niesamowite, że każdego poranka, aż do ostatniej chwili naszego ziemskiego życia, możemy świętować ten dar w bardzo prosty sposób. Bo chodzi nie o bylejakość, ale o jakość. Nie o przeciętne przeżywanie kolejnych dni, lecz o świadome i odpowiedzialne uczestniczenie w życiu, które zostało nam powierzone.
Reklama
Współczesny świat często zachęca nas, aby przede wszystkim gromadzić dobra materialne, doświadczenia, osiągnięcia i przyjemności. Tymczasem życie zostało nam dane nie po to, by je jedynie konsumować, lecz aby je przeżywać, rozwijać i odpowiadać na to, do czego każdego dnia nas zaprasza. Przy takim spojrzeniu już samo otwarcie oczu o poranku może stać się okazją do wdzięczności i powiedzenia: „Dziękuję Ci, Panie, za nowy dzień”. Nawet jeśli coś nas boli, nawet jeśli od rana nie wszystko układa się po naszej myśli. Nawet jeśli czekają nas trudne obowiązki – każdy nowy dzień jest szansą, by stawać się najlepszą wersją siebie, do której jesteśmy zaproszeni. A kiedy przychodzi wieczór, możemy po raz kolejny zatrzymać się w postawie wdzięczności. Niezależnie od tego, czy był to dzień pełen sukcesów, czy raczej dzień kolejnych zmagań, trudnych rozmów, kłopotów w pracy albo rozczarowań. Każdy wieczór może się stać wyjątkowym momentem, by powiedzieć: „Dziękuję Ci, Panie, za życie”. Bo nawet jeśli nie wszystko wydarzyło się po naszej myśli, otrzymaliśmy kolejny dzień, następną szansę kochania, uczenia się, pomagania i wzrastania. A to samo w sobie jest już powodem do wdzięczności.
W praktyce
Ktoś może jednak zapytać: ale jak właściwie celebrować życie? Według mnie, celebrować życie to przede wszystkim żyć sensownie na każdym jego etapie. Sensownie, czyli tak, by odpowiadać na to, czego życie ode mnie w tej chwili wymaga, a jednocześnie na to, czemu jestem w stanie sprostać. Nie chodzi o wykonywanie wielkich rzeczy – chodzi o wierne realizowanie tych zadań, które są przede mną tu i teraz. Bo są zadania, których nikt nie wykona za nas – nie dlatego, że jesteśmy lepsi od innych, ale dlatego że zostały powierzone właśnie nam. Z tego powodu celebrowanie życia polega m.in. na tym, by każdego dnia pytać nie tylko: „Co ja chcę dziś otrzymać od życia?”, ale także: „Do czego życie zaprasza mnie dzisiaj?”. Odpowiedź na to pytanie często okazuje się początkiem prawdziwej radości i poczucia sensu. Dlatego każdy człowiek może celebrować życie na swój jedyny i niepowtarzalny sposób.
Dla młodej mamy celebrowaniem życia może być codzienna opieka nad małym dzieckiem. Ktoś powie: „Przecież to przede wszystkim zmęczenie, nieprzespane noce i niekończące się obowiązki”. To prawda, ale właśnie w tym codziennym trudzie mogą się ukrywać głęboki sens i radość płynąca z bycia potrzebnym drugiemu człowiekowi.
Reklama
Dla młodego chłopaka celebrowaniem życia mogą być treningi piłki nożnej. Ktoś powie: „To przecież tylko sport”. A ja powiedziałabym, że to coś więcej – to możliwość rozwijania talentów, budowania przyjaźni, uczenia się wytrwałości i czerpania radości z daru życia.
Dla kogoś innego celebrowaniem życia będzie malowanie obrazów i utrwalanie piękna świata na płótnie. Dla jeszcze innej osoby, zmagającej się z niepełnosprawnością, właśnie twórczość może się stać przestrzenią wyrażania siebie i doświadczania sensu.
A co z człowiekiem chorym, który większość czasu spędza w domu lub szpitalnym łóżku? Czy on również może celebrować życie? Jestem przekonana, że tak. Czasami będzie ono polegało na przyjęciu z godnością tego, czego nie można zmienić. Na uśmiechu podarowanym drugiemu człowiekowi, na cierpliwości, na wdzięczności za odwiedziny bliskich. Na odwadze, by mimo cierpienia nadal wybierać życie.
Sens w zwyczajności
Bo czym właściwie jest celebrowanie życia, jeśli nie sensownym wypełnianiem zadań, które stają przed nami każdego dnia? Które mają nas nie przeciążyć, ale ubogacić. Które pomagają nam odkrywać dobro, kochać bardziej i pozostawiać po sobie ślad w życiu innych ludzi.
Tak rozumiane celebrowanie życia jest wyrazem ogromnej wdzięczności za dar, który otrzymaliśmy. Nie polega na skupianiu się wyłącznie na sobie, przeciwnie – prowadzi nas ku Bogu, ludziom, wartościom i zadaniom, które życie stawia na naszej drodze.
I w tym właśnie, według mnie, kryje się najpiękniejszy sposób świętowania życia – nie w nieustannym poszukiwaniu wyjątkowych chwil, ale w odkrywaniu sensu tych zwyczajnych. Bo każdy dzień jest darem, który możemy wypełnić miłością, dobrem i tym, co naprawdę wartościowe.
Certyfikowana Edukatorka Pozytywnej Dyscypliny
