Reklama

Felietony

Czy podróże jeszcze kształcą?

Niedziela Ogólnopolska 28/2026, str. 36

[ TEMATY ]

Jacek Pałkiewicz

Archiwum TK Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Można by rzec, że podróże kształcą, ale należy doprecyzować – nie robią już tego automatycznie, jak kiedyś. Dawniej sama wyprawa w nieznane była doświadczeniem formującym: zmuszała do wysiłku, konfrontacji z obcością, pokory wobec świata. W epoce, gdy świat był mniej dostępny, każdy wyjazd miał w sobie element odkrycia – także wewnętrznego. To nie zwiedzanie jednak się zmieniło, tylko sposób jego przeżywania. Począwszy od tego, że informacje są dostępne natychmiast i wszystko można zobaczyć wcześniej w internecie, a kończąc na tym, że zamiast poznawania często tylko „zaliczamy miejsce”. W efekcie rzesza ludzi wojażuje dużo, ale niekoniecznie głębiej poznaje świat.

W świecie, w którym wszystko jest dostępne, wartość ma nie sam fakt dotarcia do danego miejsca, lecz sposób, w jaki to doświadczenie zostaje przeżyte i zinterpretowane. To właśnie od tego aspektu zależy, czy peregrynacja stanie się źródłem wiedzy, czy jedynie kolejnym epizodem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Na placu przed paryską Wieżą Eiffla wszystko dzieje się błyskawicznie. Para turystów podbiega i zatrzymuje się dokładnie w miejscu, które – jak podpowiadają media społecznościowe – zapewnia „ekskluzywne ujęcie”. Telefon w górę, szybki uśmiech, jedno zdjęcie, drugie na wszelki wypadek. Nie patrzą już na samą wieżę. Nie podnoszą wzroku. Po 30 sekundach odchodzą. Cel został osiągnięty – nie doświadczenie, lecz jego dowód.

Podobna scena rozgrywa się w Rzymie przy Fontannie di Trevi. Tłum gęstnieje, ale każdy chce mieć swoje 5 sekund „intymności” z zabytkiem. Turysta przeciska się przez ludzi, odwraca plecami do fontanny, wykonuje szybkie selfie. Nie rzuca nawet monety – nie ma czasu na życzenie ani refleksję. Jest tylko obraz, który ma potwierdzić obecność.

W Barcelonie pod bazyliką Sagrada Família grupa młodych zatrzymuje się na chwilę. Nikt nie słucha przewodnika, nikt nie analizuje detali architektury. Każdy zajęty jest ustawieniem kadru: filtr, światło, odpowiedni kąt. Świątynia Gaudíego staje się tłem – scenografią do autoprezentacji. Po chwili grupa znika w autokarze. Kolejny punkt „zaliczony”.

Jeszcze bardziej symboliczna scena rozgrywa się na stołowej górze Tepui w Wenezueli, gdzie turyści ustawiają się w kolejce – nie do podziwiania widoku, lecz do miejsca, z którego najlepiej wychodzi fotografia „na krawędzi”. Gdy przychodzi ich kolej, robią zdjęcie, niekiedy nawet nie odwracając się w stronę panoramy. Widok istnieje tylko jako tło – nie jako przeżycie.

Reklama

Nie chodzi o to, by potępiać selfie. Problem zaczyna się wtedy, gdy zdjęcie zastępuje przeżycie, a obecność w miejscu sprowadza się do krótkiego „dowodu bycia”. Turysta przestaje być uczestnikiem świata, staje się jego konsumentem – i to w najszybszej, skróconej wersji. W rezultacie powstaje paradoks: człowiek odwiedza coraz więcej miejsc, ale doświadcza ich coraz mniej. Wędrówka przestaje być drogą, a staje się serią przystanków między jednym ujęciem a drugim.

Istotną rolę odgrywają tu media społecznościowe, które wpływają na sposób dokumentowania i przeżywania. Obraz staje się ważniejszy niż doświadczenie, a obecność w danym miejscu bywa podporządkowana potrzebie jej udokumentowania. Czy w takich warunkach podróżowanie nadal może pełnić funkcję dokształcającą? Współczesny jego model staje się bowiem formą konsumpcji opierającej się na krótkim pobycie, szybkim przemieszczeniu się i koncentracji na najbardziej rozpoznawalnych turystycznych perłach.

Mimo wszystko podróżowanie nadal kształci, jeśli prowadzi do spotkania z drugim człowiekiem, a nie tylko do utrwalenia obrazu, a przy tym jeśli jest świadome, a nie konsumpcyjne. Krótko mówiąc: podróże już nie uczą same z siebie – edukują tylko tych, którzy chcą się oświecać. I to jest dziś bliższe prawdy niż kiedykolwiek wcześniej.

2026-07-06 18:19

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przygoda – istota życia

Kto raz uległ urokowi wojażowania, nie oprze się już wyzwaniu, a pragnienie powrotu nigdy go nie opuści.

Bohater bestsellerowej powieści Jona Krakauera Wszystko za życie, poszukiwacz przygód i swojego prawdziwego „ja”, zauważył: „Dużo jest ludzi nieszczęśliwych, jednak nie podejmują żadnej próby, by to zmienić, ponieważ przywykli do życia w pewności, konformizmie i konserwatyzmie, co może dawać poczucie spokoju umysłu, ale w rzeczywistości nie ma rzeczy bardziej niszczącej dla niespokojnego umysłu niż zdefiniowana przyszłość. Podstawą życia ducha ludzkiego jest jego pasja przygody”.
CZYTAJ DALEJ

Prokuratura: jest nowa opinia biegłych ws. Ihora M. podejrzanego o atak w klasztorze w Jarosławiu

2026-10-03 15:06

[ TEMATY ]

opactwo

atak

Adobe Stock

Do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu wpłynęła nowa opinia biegłych psychiatrów dotycząca stanu zdrowia Ihora M., podejrzanego o atak w klasztorze w Jarosławiu. Z dokumentu wynika, że stan psychiczny mężczyzny nadal uniemożliwia przeprowadzenie z nim czynności procesowych.

– Te objawy manifestują się pod postacią dezorganizacji myślenia i urojeniowej interpretacji wydarzeń. Podejrzany manifestuje również bezkrytyczne przekonanie o prawdziwości swoich doznań psychotycznych – przekazała rzeczniczka.
CZYTAJ DALEJ

Kolejne dzwony kościelne będą musiały zamilknąć? W Gdyni protest i zbiórka podpisów

2026-10-03 21:47

[ TEMATY ]

Gdynia

dzwony

Parafia pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni

Rada Parafialna oraz mieszkańcy związani z parafią Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni sprzeciwiają się działaniom, które mogłyby doprowadzić do ograniczenia funkcjonowania kościelnego dzwonu „Redemptor Hominis”. W stanowisku skierowanym do prezydent Gdyni podkreślają jego religijne, historyczne i społeczne znaczenie. „Nie wyobrażamy sobie sytuacji, w której głos naszego dzwonu miałby zamilknąć!” – piszą.

Jak informuje parafia, wobec proboszcza, Prezydent Miasta Gdyni rozpoczęła procedurę urzędniczą dotyczącą dzwonu, który od lat jest częścią życia tej parafii i lokalnej społeczności. Dzwon rozbrzmiewa zaledwie dwa razy dziennie – o godz. 12:00 i 16:15 – przez około 2 minuty. To element tradycji, który towarzyszy mieszkańcom od pokoleń. A jednak okazuje się, że nawet tak krótki dźwięk może komuś przeszkadzać. Po zebraniu jak największej liczby podpisów ksiądz proboszcz złoży ten dokument w UM Gdyni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję