Do miejsca znanego z wydarzenia eucharystycznego o znamionach cudu przyjechały wspólnoty m.in. z Jeleniej Góry, Gryfowa Śląskiego, Lubania, Bolesławca, Grudzy, Mirska, Chocianowa, Zgorzelca i Legnicy, by wspólnie modlić się za kapłanów oraz umocnić się w dziele, które dla wielu z nich stało się częścią codziennego życia.
Święty Jan Maria Vianney powiedział, że nie ma złych kapłanów. Są tylko tacy, za których wierni za mało się modlą. Dlatego też w wielu parafiach powstają grupy zwane Margaretkami, które codziennie modlą się za księży.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Spotkanie rozpoczęło nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz konferencja pt. „Wydarzenie eucharystyczne wezwaniem do wiary odważnej i żywej”, którą wygłosił kustosz sanktuarium ks. Andrzej Ziombra.
Reklama
– Najświętsza Ofiara, Cud Eucharystyczny w Legnicy bez wątpienia wzywają nas do żywej wiary. Tylko pytanie, co nas odciąga od Boga? Nieraz słyszę: tak, chodziłem do kościoła, a teraz przestałem. Pytam, ale co się stało? Dlaczego przestałeś chodzić? – Właściwie to nie wiem. A może przestałeś kochać? Może już tak obrosłeś w wygodę, że ci Bóg przestał być potrzebny, albo szukałeś pierwszej lepszej okazji, żeby się z Kościoła wyłączyć. Moi drodzy, tam, gdzie jest modlitwa, tam jest Królestwo Boże. Tam, gdzie jest kapłan, tam jest Msza św. Tam jest spowiedź, tam jest łaska i szansa powrotu do Boga. A gdzie jest Komunia św. tam jest pokarm, który daje siłę do dobrego życia – mówił ks. Ziombra.
Kapłan podkreślał również, że wiara potrzebuje konkretnego świadectwa i codziennego zaangażowania. Zwracając się do Margaretek powiedział: – Wy jesteście tymi, którzy podtrzymują ręce kapłanów. Wspieracie kapłana w powołaniu, które jest niezwykle ważne i kluczowe. Księża nie są supermenami, którzy ze wszystkim poradzą sobie sami. Czasami jest tak, jak z ojcem w rodzinie. Ojciec może gdzieś w kącie popłakać, ale przy dzieciach stara się być silny. Kapłani także potrzebują wsparcia, modlitwy i zrozumienia.
Reklama
Centralnym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Piotra Wawrzynka. W homilii przypomniał historię Apostolatu Margaretka i wyjaśnił sens codziennej modlitwy za kapłanów. – Margaretka jest modlitwą, która niesie nadzieję. Regularna modlitwa 7 osób za wybranego kapłana tworzy pewną wspólnotę wsparcia. Ale nie chodzi tylko o modlitwę. Chodzi także o budowanie dobrych relacji między kapłanami a świeckimi oraz o wzajemną odpowiedzialność za Kościół – podkreślił. Ksiądz biskup zwrócił uwagę, że współcześni księża mierzą się z wieloma trudnościami. – Księdzu zawsze zagraża samotność, która wyniszcza. Pojawia się zmęczenie, wypalenie, czasem pokusa sukcesu albo zamknięcia się w sobie. Dlatego tak ważne jest mądre towarzyszenie kapłanom przez wspólnotę wierzących – dodał. Kaznodzieja zwrócił uwagę, że odpowiedzialność za życie Kościoła nie spoczywa wyłącznie na duchownych.
– Nie tylko ksiądz jest świadkiem wiary, także wierzący ludzie mają umacniać pasterzy w ich misji. Taki jest właśnie sens Margaretek: umacniać pasterza, aby z odwagą prowadził powierzony mu lud – zaznaczył.
Na spotkanie Margaretek do Legnicy przyjechało ponad 200 osób z całej diecezji. W tym gronie była Bożena, która podkreśliła, że codzienna modlitwa szybko stała się dla niej naturalną częścią życia. – Margaretka to 7 płatków kwiatu, tak jak 7 dni tygodnia. Każdego dnia inna osoba modli się za wybranego kapłana. To naprawdę daje siłę kapłanom, ale daje też siłę nam. To jest wpisane w nasze codzienne życie. To nie jest żaden trud ani problem. To jest po prostu radość. Kapłani wiedzą o naszych modlitwach. Bardzo się cieszą i dziękują za nie. Mówią nam, że dzięki temu łatwiej im pełnić swoją posługę – mówiła.
Z kolei Ewa modli się za kapłanów już od 26 lat. – Poznałam Margaretki w 2000 r. podczas rekolekcji. Ktoś zaproponował mi tę modlitwę i trwa ona do dziś. W parafii św. Jana Chrzciciela w Legnicy staramy się, aby każdy nowy kapłan był otoczony modlitwą. Dzisiaj właściwie wszyscy ojcowie franciszkanie są objęci Margaretkami. Ta modlitwa jest bardzo ważna. Wzmacnia serce, pomaga przetrwać trudne sytuacje. Czasem człowiek jest zmęczony albo chory, ale zawsze się pomodlę. W kościele, na ulicy, w kolejce. Stało się to częścią mojego życia – wyznała.
Z kolei Danuta nie ukrywała, że widząc Sanktuarium św. Jacka wypełnione ludźmi modlącymi się za kapłanów, czuje ogromną radość. – To piękne, że są ludzie, którzy nie boją się wiary i chcą wspierać księży. Patrząc na tylu ludzi, zgromadzonych razem, serce naprawdę rośnie. Dostajemy takie duchowe paliwo. Widzimy, że nie jesteśmy sami. Spotykamy ludzi życzliwych, otwartych, uśmiechniętych. To daje siłę do dalszej modlitwy i zachęcania kolejne osoby, aby dołączyły do Margaretek – stwierdziła.
Wspólnota Margaretek działa według prostego schematu. 7 osób obejmuje modlitwą jednego kapłana. Każda osoba modli się w wybranym dniu tygodnia. Nie ma jednej ustalonej modlitwy, którą należy odmawiać. Każda osoba lub rodzina modli się indywidualnie. Symbolizuje to kwiat – margaretkę posiadający7 płatków.
