Ks. Paweł Gabara: Parafia w Bełdowie obchodzi jubileusz 500-lecia swojego istnienie. Co wiemy o jej początku?
Ks. Marcin Targaszewski: Oficjalnie parafia została erygowana przez arcybiskupa gnieźnieńskiego Jana Łaskiego w 1526 r., ale był to drugi akt erekcyjny, ponieważ pierwszy przeprowadził w 1416 r. abp Mikołaj Trąba, pierwszy prymas Polski. Nie wiemy, dlaczego tamta parafia przestała istnieć. Wiadomo jednak, że sama miejscowość pojawia się w źródłach już w 1386 r. To pokazuje, jak głębokie są korzenie tego miejsca.
Pierwszy kościół był wybudowany z drewna i został ufundowany przez archidiecezję gnieźnieńską. Wiemy, że po ponownej erekcji parafii wzniesiono nową, również drewnianą świątynię. Dzisiejszy kościół jest już znacznie późniejszy – murowany, neogotycki z zewnątrz, natomiast we wnętrzu zachowały się jego elementy barokowe, łącznie z wyposażeniem. Główny ołtarz został rozbudowany i dostosowany do obecnej świątyni, ale jego najstarsze części pochodzą z poprzedniego drewnianego kościoła.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Z tego co widzimy, to parafia od wieków związana jest z kultem maryjnym?
Reklama
To prawda, ale pierwsze wezwanie Kościoła jest dedykowane Wszystkim Świętym, natomiast odpust obchodzony jest rzeczywiście ku czci Matki Bożej Szkaplerznej. W dawnych dokumentach pojawia się również dedykacja św. Jakubowi Apostołowi, co może wskazywać, że przez Bełdów przebiegały kiedyś szlaki pielgrzymkowe związane z drogami jakubowymi.
A czy obecnie przez parafię przechodzą pielgrzymi?
Oczywiście. Od lat gościmy Pieszą Pielgrzymkę Płocką zmierzającą na Jasną Górę. Przed pandemią przygotowywaliśmy posiłki nawet dla półtora tysiąca osób. Gotowaliśmy setki litrów zupy w kuchniach polowych. Dzisiaj grupy są dużo mniejsze, ale nasza tradycja gościnności trwa. Zatrzymują się u nas również pielgrzymki rowerowe, których z roku na rok jest coraz więcej.
W kościele znajduje się obraz Świętej Rodziny?
To XVII-wieczny obraz wzorowany na słynnym wizerunku św. Józefa z Kalisza i prawdopodobnie powstał w czasie intensywnego rozwoju kultu ziemskiego opiekuna Pana Jezusa. Bełdowski obraz został koronowany, co świadczy o żywym kulcie i licznych łaskach otrzymywanych przez wiernych. Choć nie zachowały się wota ani dokumentacja tych wydarzeń, sama koronacja jest wymownym świadectwem znaczenia tego miejsca.
Zauważyłem, że boczny ołtarz jest relikwiarzem?
To prawda. W bocznym ołtarzu dedykowanym Matce Bożej Częstochowskiej znajdują się relikwie kilku świętych. Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie określić wszystkich jego świętych orędowników, ale sam ołtarz stanowi cenny relikwiarz i przypomina nam o dawnym kulcie świętych w tym miejscu.
Historia parafii to także trudne doświadczenia wojny. Co wiemy o tamtym czasie?
Reklama
Podczas okupacji kościół był zamknięty i przekształcony na magazyn, a na plebanii zamieszkiwali żandarmi Niemieccy. Z relacji mieszkańców wiemy, że żołnierze urządzili sobie przed świątynią strzelnicę i ostrzeliwali fronton kościoła. Również w okolicznych lasach znajdują się groby ofiar wojny, którymi mieszkańcy do dziś się skrupulatnie opiekują. Warto podkreślić, że przed, jak i w czasie wojny okoliczne miejscowości zamieszkiwali ewangelicy pochodzenia niemieckiego. Świadczą o tym trzy cmentarze protestanckie oraz miejsce po dawnym kościele ewangelickim. Po wojnie ludność niemiecka opuściła te tereny. Dzisiaj wielu mieszkańców mojej parafii to osoby napływowe.
Czy ta zmiana wpłynęła na religijność parafii?
Oczywiście. Starsi mieszkańcy, którzy tu mieszkają od wieków, są bardzo przywiązani do swojej świątyni. Z nowymi mieszkańcami, bywa różnie. Są tacy, którzy widzą w świątyni swój Kościół i chcą budować więź ze wspólnotą, ale są też i tacy, którzy nie mają takiej potrzeby. Nie ukrywam, że na terenie parafii mieszkają osoby, których zupełnie nie znam.
Jest Ksiądz znany z maryjnej duchowości. Czy wierni podzielają tę pobożność?
To trudne pytanie, dlatego że jednym z najtrudniejszych dla mnie doświadczeń, było to, kiedy w październiku na nabożeństwo różańcowe przychodziło niewiele osób. Dla księdza pusty kościół podczas modlitwy jest naprawdę bolesnym doświadczeniem. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Może nie ma tłumów, ale cieszę się, że moi parafianie widzą potrzebę zawierzania się Bogu przez wstawiennictwo Matki Bożej. Obraz modlących się wiernych na Różańcu daje mi wielką radość oraz nadzieję.
Co sprawia, że mieszkańcy wracają do Boga?
Reklama
Niestety, najczęściej trudne życiowe doświadczenia. Zawsze tak było, że kiedy człowiek staje wobec cierpienia czy bezradności, zaczyna szukać Pana Boga. Chciałbym, by moi parafianie budowali swoje relacje z Bogiem bez tych doświadczeń, tak z miłości do Niego i poszukiwania ewangelicznego życia, które prowadzi do świętości. Wielu opowiada mi o otrzymanych łaskach i wysłuchanych modlitwach. To zawsze umacnia wiarę proboszcza, ale też i całej wspólnoty.
Jak wygląda życie parafii dzisiaj?
Najbardziej cieszy mnie to, że nie jestem sam. Kiedy proszę o pomoc, ludzie odpowiadają bardzo życzliwie. Strażacy i Koła Gospodyń angażują się w organizację różnych uroczystości. Poszczególne miejscowości troszczą się o wystrój kościoła. Przy naszej parafii działają wspólnoty Żywego Różańca, rozwijają się Domki Zmartwychwstania wspólnoty Galilea, działa zespół „Nie Tacy Święci”, który swoją posługą ubogaca liturgię. Mamy także asystę, Liturgiczną Służbę Ołtarza i scholę dziecięcą oraz osoby dorosłe, które od lat angażują się w oprawę muzyczną Mszy św. To pokazuje, że wiara najlepiej rozwija się we wspólnocie, którą razem tworzymy.
Z jaką myślą chciałby Ksiądz wejść w kolejny wiek parafii?
Chciałbym, aby ten jubileusz był nie tylko wspomnieniem pięknej historii, ale przede wszystkim zaproszeniem do odnowienia wiary i relacji z Bogiem. Pięćset lat zobowiązuje. Kolejne pokolenia budowały tę wspólnotę modlitwą, pracą i ofiarnością, w tym pokutą. Mam nadzieję, że również dzisiaj potrafimy odkryć, iż Kościół nie jest tylko zabytkiem ani miejscem tradycji, lecz żywą rodziną ludzi, którzy razem idą do zbawienia.
