Stare, wszystkim zapewne dobrze znane powiedzenie brzmi: „podróże kształcą”. Nie trzeba niekiedy wyjeżdżać daleko, aby zebrać nowe doświadczenia. Wakacje to bardzo dobra okazja, aby lepiej poznać świat, nowych ludzi, odkryć inne kultury, tradycje, a także religie. To również okazja, aby lepiej zrozumieć to, co nasze, polskie, katolickie, i z radością oraz dumą dzielić się naszymi wartościami z innymi.
Dzisiaj – trzy migawki z podróży.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Tureckie linie lotnicze. Na pokładzie samolotu pasażerowie z różnych rejonów świata. Wśród nich chrześcijanie, muzułmanie, być może wyznawcy innych religii oraz ateiści. Na monitorach ukazują się klasyczne informacje dotyczące lotu: na jakim pułapie znajduje się samolot, ile kilometrów i ile czasu pozostało do miejsca docelowego. Wśród tych informacji na pasku wyświetlają się godziny modlitw wyznawców islamu, strzałka wskazująca kierunek oraz dystans do Mekki. Nikogo z pasażerów to nie dziwi, choć sama Turcja jest krajem świeckim, w którym konstytucja gwarantuje wolność sumienia i wyznania. Owszem, jest to kraj zdominowany przez islam, w którym religia odgrywa ważną rolę w życiu społecznym i politycznym. Szacunek podróżujących dla właściciela linii lotniczych i jego wartości jest oczywisty.
Reklama
Druga migawka, tym razem z podróży po Polsce. Zatrzymujemy się z grupą pielgrzymów Akcji Katolickiej w jednym z sanktuariów, przy którym znajduje się dom pielgrzyma ze stołówką. Piątkowy poranek, śniadanie i niemałe zaskoczenie: lokal serwuje potrawy mięsne. Komentarz obsługi – że takie czasy i niech każdy z gości hotelowych sam decyduje zgodnie ze swoim sumieniem, co będzie jadł. Dziwimy się, ponieważ zakładaliśmy, że skoro pielgrzymi przybywają do miejsca świętego, to pewnie są ludźmi wierzącymi i w piątki przestrzegają wstrzemięźliwości od potraw mięsnych. A nawet gdyby nie byli wierzącymi katolikami, to przecież dużym nietaktem z ich strony byłoby domaganie się, aby dom pielgrzyma dostosowywał się do nich i łamał tym samym tradycję niespożywania potraw mięsnych w piątek. Jako katolicy mamy prawo zachowywać te zasady na swoim terenie. I tak jak nikt nie ma obowiązku korzystania z tureckich linii lotniczych z informacjami zaadresowanymi do muzułmanów, tak nikt nie ma obowiązku korzystania z katolickich domów pielgrzyma przy sanktuariach.
I jeszcze jedno zdarzenie. Kolacja z udziałem większej liczby osób. Wśród zasiadających do stołu są księża oraz kandydaci do kapłaństwa. Jest też przewodniczący gminy żydowskiej. Do dyspozycji biesiadników są różne dania. Każdy może wybrać to, na co ma ochotę. Jest też dzik z rożna. Pan, który jest wyznawcą judaizmu, mówi do mnie, że nie do końca przestrzega zasad koszerności i zdarza mu się jeść potrawy, które w Starym Testamencie uważane były za nieczyste. Informuje o tym, ponieważ chciałby się poczęstować mięsem z dzika, a jednocześnie swoją postawą nie chciałby zgorszyć katolików, którzy wiedzą, że on nie powinien jeść wieprzowiny, w tym dzika. W tej szczerej i dla mnie budującej rozmowie oczekiwał przyzwolenia ze strony katolickiego księdza. Tę postawę odczytałem jako przejaw wrażliwości i szacunku dla bliźnich wyznających inną religię.
Świat nie jest monolityczny. Staje się globalną wioską, a my mamy coraz więcej kontaktów z ludźmi spoza naszej religii, kultury i języka. Uczymy się funkcjonować w różnorodności. Możliwość poznania tego bogactwa stanowi dużą szansę nie tylko do poszerzenia wiedzy, ale także do poczucia własnej tożsamości. Dlatego jeśli chcemy, aby inni szanowali nas, naszą kulturę, tradycję, tożsamość i religię, powinniśmy szanować nie tylko innych, ale też siebie.
