Reklama

Turystyka

Jak się na wsi żyło

Chcesz poczuć oddech dawnej wsi, doświadczyć splendoru życia w szlacheckim dworze, przyklęknąć w drewnianym kościółku, zakosztować jedynej w świecie świętokrzyskiej zalewajki? Jeśli tak, to oferta Muzeum Wsi Kieleckiej z jego sztandarową atrakcją – Parkiem Etnograficznym w Tokarni – to miejsce dla ciebie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Skansen w Tokarni to najpełniejsza opowieść o dawnej Ziemi Kieleckiej. Park Etnograficzny kusi nie tylko doświadczeniem podróży w czasie, ale i bogatą ofertą wydarzeń sezonowych, związanych z rytmem życia wsi, które wyznaczały pory roku, ludowe obyczaje i kościelne święta.

Pachnie chlebem, dzwonią kosy

W sercu lata, w najbardziej znojny na wsi czas, w skansenie opowiedzą przede wszystkim o żniwach.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Znak krzyża, modlitwa przed wyruszeniem do pracy, poświęcenie sierpów i kos w kościele... Żniwa najchętniej zaczynano w sobotę (lub środę), bo to dni dedykowane Matce Bożej, a poza tym sobota jest dniem „czystym”, dniem porządków. Mężczyźni powinni zadbać o staranne, najlepiej białe ubrania, kobiety mogły wiankiem przystroić głowy. Ścięcie pierwszych kłosów to powinność gospodarza. Na początku i na końcu każdego zagonu składano garstkę ściętego zboża na krzyż, a jeśli w pobliżu żętego zagonu stała Boża Męka, jej podstawę obwijano kłosami – wszystko po to, aby żniwa były obfite. Na polu ustawiano się w szeregu, tyłem do słońca, i poruszano w kierunku ze wschodu na zachód... Wkrótce stodoły były pełne i nastawał czas radości i obfitości na wsi, wyczekiwany przez cały rok... A zaraz potem w Tokarni pokażą widowiskowe Święto Chleba i zaproszą na Dożynki Wojewódzkie. Zapachnie świeżymi bochnami, barwne korowody przejdą od kościoła do dworu, a Mszą św. pod przewodnictwem biskupa kieleckiego rolnicy podziękują za tegoroczne plony. I tak dzieje się w Tokarni przez cały rok, od majówki i Świętokrzyskiego Festiwalu Smaków, przez sianokosy, po Smaki Jesieni. Ciekawe warsztaty, wystawy i propozycje etnograficzne łączą się z tzw. Niedzielami w Skansenie („Niedziela za węgłęm”; „Machaj wędą, ryby będą...”; „Wąpierz w zagrodzie...”; „Niedziela ze św. Franciszkiem” i in.). Ginące zawody turyści poznają podczas warsztatów w naturalnych warunkach wiejskich i małomiasteczkowych. I tak np. dzieci mogą wziąć udział w lekcji sprzed 150 lat, ucząc się liczenia na liczydłach, a nawet – dla chętnych – klęczenia na grochu – bo muzeum nie tylko przypomina minioną przeszłość, ale też aktywnie w nią angażuje i, zgodnie z misją, edukuje.

Park Etnograficzny w Tokarni to fundament turystyki w województwie świętokrzyskim. Frekwencja nieraz przekraczała pułap 100 tys. turystów rocznie, co potwierdza, jak dynamiczne to miejsce.

65 ha swojskiego szczęścia

Reklama

Rozciągający się na gigantycznym terenie skansen to tętniąca życiem enklawa przeszłości, w której każdy dom, płot i ścieżka opowiadają inną, fascynującą historię. Park Etnograficzny zajmuje obszar ok. 65 ha, co czyni go jednym z największych założeń skansenowskich w Polsce. Całość została zaprojektowana w 1976 r. przez wybitnego etnografa prof. Romana Reinfussa, który wykorzystał naturalne, zróżnicowane ukształtowanie terenu w dolinie Czarnej Nidy, by odtworzyć mikroregiony dawnej Kielecczyzny. Park Etnograficzny nie jest zbiorem pojedynczych zabytków, ale próbą odtworzenia całego krajobrazu dawnej Kielecczyzny przez układ przestrzenny w formie sektorów, ilustrujących subregiony. Spacerując po wiejskich dróżkach, mijając chałupy otoczone płotami, zza których wyglądają malwy, przechodzimy przez sektory: małomiasteczkowy, wyżynny, dworsko-folwarczny, świętokrzyski, lessowy oraz nadwiślański. Każdy z nich to osobna opowieść – od zamożnych dworków szlacheckich, przez surowe chaty z Gór Świętokrzyskich, po młyny wodne i wiatraki. Docelowo w parku ma stanąć aż 120 obiektów, obecnie jest ich już ok. 80. Park nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – niedawno przybył „Kałamarzyk” z Suchedniowa (zbudowany prawdopodobnie w połowie XVIII wieku z polecenia biskupa krakowskiego. Mieszkali w nim administratorzy kościelnego majątku, a później urzędnicy zlokalizowanej w Suchedniowie Dyrekcji Górniczej Obwodu Kieleckiego), a wkrótce zasób obiektów wzbogaci kaplica z Dymin.

Między dworem a wsią

Obowiązkowym punktem zwiedzania jest Dwór z Suchedniowa z poł. XIX wieku, przez aranżację i dobór eksponatów ilustrujący życie zamożnej rodziny szlacheckiej. Wnętrza to wybór interesujących detali: od mebli w stylu Ludwika Filipa, przez fortepian z warszawskiej manufaktury, aż po tak osobliwe przedmioty, jak ozdobna spluwaczka w kształcie żółwia. Wrażenie robią solidna kuchnia ze spiżarnią oraz okazała jadalnia, w której celebrowano posiłki (nikt, broń Boże, nie jadał w pośpiechu, a do stołu zasiadała cała rodzina). Modrzewiowy, wypełniony błękitem kościół z Rogowa (1763 r.) – dar Kurii w Kielcach dla Muzeum Wsi Kieleckiej, jest wciąż czynny liturgicznie, a Msze św. „skansenowskie” wzbogacają niejedno etnograficzne wydarzenie w skali roku.

Spichlerz ze Złotej (1719 r.) – zaliczany do najcenniejszych zabytków tego typu w Polsce, ze względu na wiek, bryłę oraz szczegóły konstrukcyjne, z prezentacją we wnętrzach wystaw o higienie dawnej wsi, historii policji państwowej, czy oddających klimat karczem na Kielecczyźnie – to także ważne miejsce na skansenowskiej mapie.

Reklama

„Ogród rzeźb” Jana Bernasiewicza, zlokalizowany w zagrodzie z Bukowskiej Woli – tam trzeba zajrzeć koniecznie. Bernasiewicz, zwany świętokrzyskim Nikiforem, był samoukiem, który z wewnętrznej potrzeby tworzył setki drewnianych figur, a rzeźbił, bo „musiał”. Jego prace, przedstawiające królów, świętych i zwykłych sąsiadów, są pełne autentyczności, emocji i ludowej mądrości. Wydaje się, że „Bernasy” do dziś obserwują przechodzących turystów. To nie jest zwykła galeria – to rekonstrukcja autentycznego otoczenia. Wiele z prac Bernasiewicza jest opatrzonych autorskimi tekstami, sentencjami lub datami, co czyni tę ekspozycję swoistym zapisem pamiętnikarskim.

Stąd już tylko krok do przydrożnego krzyża z Zagorzyc i chłopskich zabudowań – zagrody ze Ślęzan, gdzie swobodnie żyją kozy, kury, owce, indyki; chałupy z Nasiechowic, w której odtworzono warunki życia wiejskiego garncarza; zagrody okólnej z Kaliny Małej, gdzie pokazano realia życia zamożnej rodziny chłopskiej z lat 30. XX wieku, trudniącej się, obok uprawy roli, powroźnictwem i tłoczeniem oleju. Dachy kryte strzechą, wiatraki, swojskie porykiwanie krów palikowanych na zielonych pastwiskach, w oddali łany zboża, kukurydzy, ziemniaków zamknięte linią lasu – taki jest ów skansen.

Raj dla filmowców

Walory Parku Etnograficznego docenili polscy reżyserzy. To właśnie tutaj powstawały sceny do filmu Sami swoi. Początek, a Tokarnia „zagrała” przedwojenne Krużewniki. Przechadzając się między chałupami, możemy poczuć się jak na planie Wołynia, Papuszy czy popularnego serialu Stulecie Winnych. Śluby panieńskie, Pani od polskiego, seriale Dewajtis i Wojenne dziewczyny, a nawet produkcja realizowana przez ekipę z Bollywood dopełniają filmowych możliwości skansenu.

W obrębie skansenu dla głodnych i spragnionych – restauracja Wilaneska z kuchnią regionalną i wszelaką.

Co w pobliżu?

Zaledwie kilka minut drogi dzieli turystów od średniowiecznych Chęcin, z ruinami zamku, gdzie Bona przechowywała swe skarby, ze zrekonstruowaną synagogą, kompleksem franciszkańskim z czasów kazimierzowskich; w pobliżu – legendarna Jaskinia Raj, z bogactwem nacieków krasowych i swoistą podróżą w głąb Ziemi; kamieniołomy Zygmuntówka, Stokówka w Gałęzicach; fortalicja w Sobkowie nad Nidą. Dla zainteresowanych nauką – Europejskie Centrum Edukacji Geologicznej.

2026-08-04 13:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zanim powstała Italia

Niedziela Ogólnopolska 31/2026, str. 54-56

[ TEMATY ]

cykl wakacyjny

Ks. Witold Kawecki

Matka Boża kobiet rodzących w naturalnym mitreum, IV. w. n.e.

Matka Boża kobiet rodzących w naturalnym mitreum, IV. w. n.e.

Italia historycznie kojarzy nam się ze świetnością imperium rzymskiego. Niewielu zdaje sobie sprawę, że wielki wpływ na rozwój Półwyspu Apenińskiego miała znacznie starsza cywilizacja etruska, która sięgała XI wieku przed Chr.

Etruskowie albo przybyli do Włoch z Azji Mniejszej, o czym przekonany był grecki kronikarz Herodot, albo też byli ludem autochtonicznym, czyli rdzennymi mieszkańcami Italii, o czym pisał już grecki historyk Dionizjusz z Halikarnasu. Ostatnio ta druga teza zyskuje coraz więcej zwolenników. Pierwsze wzmianki o tym ludzie pochodzą sprzed 3 tys. lat. Ich język do dzisiaj nie został w pełni odczytany, zanikł pod wpływem łaciny. Istnieją przypuszczenia, że twórca Rzymu, Romulus, był Etruskiem, a nazwa Wiecznego Miasta pochodzi nie od jego imienia, tylko od etruskiego słowa rumon – rzeka. Tak czy owak, Rzym powstał jako etruskie miasto, a rządziła nim dynastia etruskich Tarkwiniuszy. Warto przypomnieć, że Wilczyca kapitolińska też jest rzeźbą etruską.
CZYTAJ DALEJ

Św. Faustyna Kowalska

[ TEMATY ]

św. Faustyna Kowalska

youtube.com/faustyna

Zmarła 84 lata temu, 5 października 1938 r. o godz. 22.45. S. Eufemia Tarczyńska, świadek umierania Świętej, wspominała: „To było jakoś koło jedenastej w nocy. Gdy przyszłyśmy tam, Siostra Faustyna jakby lekko otworzyła oczy i trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę i już...”

Dzieciństwo Helena Kowalska urodziła się 25 sierpnia 1905 r. jako trzecie z dziesięciorga dzieci, w rolniczej rodzinie z Głogowca k. Łodzi. Od dzieciństwa odznaczała się pobożnością, umiłowaniem modlitwy, pracowitością i posłuszeństwem oraz wielką wrażliwością na ludzkie biedy. Do szkoły chodziła niecałe trzy lata: jako szesnastoletnia dziewczyna opuściła rodzinny dom, by na służbie w Aleksandrowie i Łodzi zarobić na własne utrzymanie i pomóc rodzicom. POMÓDL SIĘ - RÓŻANIEC ZE ŚW. SIOSTRĄ FAUSTYNĄ #NIEZBĘDNIK RÓŻAŃCOWY
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa w obliczu sprzeciwu. Różaniec w obronie życia i kontrpikieta w Lublińcu

2026-10-05 19:02

[ TEMATY ]

pikieta

Joanna Popławska/Niedziela

Od ponad roku w centrum Lublińca gromadzą się obrońcy życia, by z różańcem w ręku prosić o ocalenie nienarodzonych dzieci. Choć inicjatywa regularnie spotyka się z nieprzychylnymi reakcjami, w minioną sobotę uczestnicy po raz pierwszy musieli zmierzyć się z bezpośrednią kontrmanifestacją. Ich odpowiedzią była chrześcijańska troska i modlitwa za protestującą młodzież.

Comiesięczne spotkania przy Alei Solidarności w Lublińcu, organizowane przez Fundację „Życie i Rodzina”, wpisały się już w krajobraz miasta jako świadectwo wiary i odważnego upominania się o najsłabszych. Publiczne Różańce o Zatrzymanie Aborcji od samego początku wymagają od ich uczestników dużej determinacji. Osoby trwające na modlitwie regularnie doświadczają internetowego hejtu oraz słownych zaczepek ze strony niektórych przechodniów. Agresja przybierała niekiedy formę materialną – w ubiegłym roku doszło do dewastacji stojaków z plakatami pro-life.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję