Maria Fortuna-Sudor: Skąd pomysł na ewangelizację parafii przez Wspólnotę Galilea?
Ks. Dariusz Guziak: W pierwszych latach mego kapłaństwa poznałem tę wspólnotę. Uczestniczyłem w organizowanych kursach, najpierw w Kursie św. Pawła – najważniejszym w szkole ewangelizacji. Kurs opiera się na sześciu filarach, które prowadzą uczestników do życia we wspólnocie, czyli w Kościele. Ta formacja ogromnie mi pomogła w prowadzeniu katechez, w głoszeniu kazań. Jestem przekonany, że jest to droga, która może pomóc wielu osobom w poznawaniu Jezusa Zmartwychwstałego. A ponieważ kocham moich parafian, zależy mi na nich, więc chciałem, żeby oni też coś podobnego przeżyli.
Jak to wyglądało?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Uczestnikom Kursu św. Pawła zaproponowałem, aby na zakończenie zanieśli Dobrą Nowinę do rodzin naszej parafii. W jedną z lipcowych sobót po odprawionej w świątyni liturgii rozesłania, podczas której usłyszeli fragment Ewangelii, mówiący o posłaniu przez Jezusa 72 uczniów parami, ponad 90 osób – dwójkami, bez telefonów, bez zegarków, z mapą wskazującą cel, wyruszyło do naszych rodzin. Późnym popołudniem ewangelizatorzy wrócili do salki przy kościele, gdzie czekał na nich posiłek, ale wielu mówiło, że w drodze ugościli ich górale. A wieczorem została odprawiona Msza św. połączona z modlitwą o uzdrowienie. Na zakończenie nabożeństwa zebrani zostali pobłogosławieni Najświętszym Sakramentem.
Nie obawiał się Ksiądz, że dla górali modlitwa charyzmatyków może być zaskoczeniem, szokiem?
Przed tą ewangelizacją sięgnąłem po teksty św. Karola de Foucauld, który przekonuje, że trzeba głosić Ewangelię nawet wtedy, kiedy jesteśmy skazani na porażkę, że mimo wszystko nie powinniśmy rezygnować, tylko starać się, aby jak najwięcej osób usłyszało słowo Boże. Ponadto należy je głosić bez lęku i liczyć się z prześladowaniami. Te rady pomogły mi przezwyciężyć obawy. A poza tym górale są społecznością otwartą. Do nas przyjeżdżają ludzie z różnych stron świata, a i mieszkańcy Podhala od dawna emigrują do Ameryki, więc spotykali się, i tak jest nadal, z różnymi formami duszpasterstwa. Ponadto parafianie wiedzieli, że to katolicy zapukają do ich domów.
Jakie efekty przyniosła ewangelizacja?
Ponad 500 osób przyjęło Jezusa jako Pana i Zbawiciela! Myślę, że to piękny zaczyn, który będzie pracował, podążając w stronę synodalnego Kościoła, który słucha ludu, jest blisko parafian i czyni starania, aby Ewangelia stawała się istotną częścią życia człowieka.
A co z tradycyjnymi formami pobożności?
Nie rezygnujemy z takich form religijności jak np. różaniec czy nabożeństwa majowe, październikowe... Równocześnie w parafii otwieramy się na modlitwy uwielbienia pod natchnieniem Ducha Świętego, na czytanie i słuchanie słowa Bożego, które kształtuje i przemienia życie człowieka.
Jestem wdzięczny tym, którzy przyszli do nas z Dobrą Nowiną o Jezusie, ale szczególną wdzięczność pragnę wyrazić góralom, którzy otworzyli drzwi swych domów przed ewangelizatorami, a swoje serca – na przyjęcie słowa Bożego, na przyjęcie Pana Jezusa jako Zbawiciela.
