Janek, główny bohater filmu Kwaśnego, nie ma czasu na młodość. Opiekuje się ciężko chorą matką, walczy o pieniądze na leczenie i próbuje utrzymać dom. Ojciec alkoholik dawno zniknął z ich życia, pozostawiając po sobie nie tylko pustkę, lecz także obowiązki, których syn nie powinien był przedwcześnie przejmować. W postać syna wcielił się Filip Gurłacz, który stworzył jedną z najbardziej dojrzałych i emocjonalnie prawdziwych ról w swojej dotychczasowej karierze. Janek podejmuje kolejne decyzje, coraz bardziej ryzykowne, bo nie widzi innego wyjścia. Właśnie w tym film Kwaśnego ma jeden ze swoich najmocniejszych punktów: nie pokazuje upadku jako jednego spektakularnego zdarzenia. To raczej ciąg małych kroków, podejmowanych pod presją strachu, biedy i odpowiedzialności za matkę. Chęć ratowania domu prowadzi go stopniowo w stronę kolejnych problemów.
Ojciec wraca
W chwili gdy Janek jest bliski utraty wszystkiego, pojawia się ojciec (w tę rolę wcielił się Andrzej Mastalerz). Ten, który zawiódł najmocniej. To właśnie powrót ojca powoduje kluczowe napięcie filmu. Nie chodzi tylko o to, czy mężczyzna przestał pić i czy zasługuje na kolejną szansę. Ważniejsze jest pytanie, czy syn może jeszcze zobaczyć w nim kogoś więcej niż sprawcę cierpienia. Symbolika filmu wyrasta właśnie z tej relacji. Ojciec jest człowiekiem odpowiedzialnym za krzywdę, ale nie zostaje sprowadzony wyłącznie do swojej choroby i najgorszych czynów. Jak zauważa Rafał Porzeziński, trener terapii uzależnień, osoba uzależniona nie przestaje odpowiadać za wyrządzone zło, lecz pozostaje człowiekiem. Ta podwójna prawda chroni film zarówno przed łatwym usprawiedliwieniem winy, jak i przed ostatecznym przekreśleniem winnego.
Nie tylko o alkoholu
Film Odzyskany mówi o uzależnieniu, ale jego znaczenie jest szersze. Alkoholizm niszczy tutaj relacje, odbiera poczucie bezpieczeństwa i przenosi ciężar życia na tych, którzy nie powinni go dźwigać. Jednocześnie film nie zatrzymuje się na opisie rozpadu rodziny. Marcin Kwaśny opowiada o możliwości pojednania i rozpoczęcia nowego życia. Sam określa tę historię jako opowieść o przeszkodach, które mogą stać się drogą. W filmie nie oznacza to, że cierpienie zostaje unieważnione albo że wszystko, co złe, nagle nabiera sensu. Chodzi raczej o to, że przeszłość nie musi do końca wyznaczać przyszłości. W tym właśnie ujawnia się chrześcijański fundament filmu Kwaśnego. Człowiek nie jest sumą swoich upadków. Może ponieść odpowiedzialność, poprosić o przebaczenie i próbować wrócić. Przebaczenie nie jest tu sentymentalnym gestem ani wymazaniem krzywdy. Odzyskany nie próbuje przemienić rodzinnego dramatu w prostą katechezę. Wychodzi ponad schemat typowego kina chrześcijańskiego: jest subtelniejszy, lepiej zagrany i mocniej osadzony w psychologii postaci. Biskup Tadeusz Bronakowski określił Odzyskanego rodzajem rekolekcji. Nie dlatego, że ten film poucza. On zmusza widza do przyjrzenia się własnej postawie wobec winy, krzywdy i drugiego człowieka. Nie każdą relację da się odbudować szybko. Nie każde przebaczenie przynosi natychmiastową ulgę. Nie każda druga szansa kończy się sukcesem. Pozostaje jednak możliwość powrotu. Nie jako nagroda za dobre zachowanie, lecz jako trudna droga, na którą trzeba wejść, zanim będzie za późno. Czy nie jest to streszczenie naszej drogi do świętości, pełnej upadków i prób powstania?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
