Reklama

Kościół

Polska enklawa w Rumunii

Wiara, tradycja, język sprawiły, że dalej czują się Polakami. Potomkowie górali czadeckich, którzy pod koniec XIX wieku osiedlili się na rumuńskiej Bukowinie, zachowali spuściznę swoich przodków. Z s. Bronisławą Drozdek ze Zgromadzenia Sióstr Samarytanek, pracującą w Parafii Zesłania Ducha Świętego w Nowym Sołońcu w Rumunii, rozmawia Mariusz Rzymek.

2026-08-25 08:41

Niedziela Ogólnopolska 35/2026, str. 24-25

Red.

s. Bronisława drozdek, prawnuczka polskich  osadników, pracuje dziś w rumuńskim sołońcu

s. Bronisława drozdek, prawnuczka polskich 
osadników, pracuje dziś w rumuńskim sołońcu

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Mariusz Rzymek: Zdziwiło mnie jak dużo ludzi u was na moje pozdrowienia odpowiadało staropolskim „Szczęść Boże”. Wiele okolicznych wiosek zasiedlonych przez górali czadeckich zachowały jeszcze polski klimat?

S. Bronisława Drozdek: Sołoniec, Plesza i Pojana Mikuli – tutaj czuje się polskiego ducha. Małżeństwa są wymieszane, ale dominują kultura i tradycja polska. W Kaczyce jest sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, a w jego głównym ołtarzu znajduje się kopia Czarnej Madonny. Przed kościołem stoi Pomnik św. Jana Pawła II. Tam jednak jest już mało Polaków. Jeśli w rodzinie nie przechowa się języka przodków, nie przekaże się ich spuścizny dzieciom, to wszystko zanika.

Nie ukrywam, że poziom polszczyzny wśród miejscowych pozytywnie mnie zaskoczył. Kto o to zadbał?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pomógł Zbigniew Kowalski, który z początkiem lat 90. ubiegłego wieku, wysyłając zaproszenie na festiwal „Bukowińskie Spotkania”, zainspirował górali czadeckich do większej troski o polskie dziedzictwo. Dużo zasług ma w tym także Gerwazy Longher, polskiego pochodzenia poseł w parlamencie rumuńskim, który urodził się w Kaczyce. Jego zaangażowaniu zawdzięczamy powstanie w każdej z naszych wiosek Domu Polskiego. O poziom języka dbają również zespoły ludowe, Związek Polaków, no i kościół parafialny.

Reklama

Jak ten język polski, którym się posługujecie, ewoluował na przestrzeni lat?

U nas zachowała się specyficzna gwara góralska, o której starzy ludzie mówili, że to taki „brudny polski”. Dopiero od rewolucji, która obaliła Ceau?escu, jesteśmy nauczani poprawnej polszczyzny. W komunistycznej szkole zajęcia odbywały się w języku rumuńskim, ale raz w tygodniu mieliśmy naukę polskiego. Wszędzie w placówkach publicznych, w sklepach rozmawiało się po rumuńsku. Język ojczysty pielęgnowano w domu i w kościele.

Skoro w czasach komunistycznych marginalizowany był język polski, to pewnie wcale nielepiej było z praktykami religijnymi?

Komuniści przeszkadzali, jak mogli. Mieliśmy jednak po swojej stronie ks. Kazimierza Kotylewicza, który pochodził z Mołdawii; dzieli ją od nas ok. 150 km, a do granicy ukraińskiej mamy 15 km. Na nasze szczęście został on duszpasterzem w Nowym Sołońcu. Obsługiwał także Pleszę, Pojanę Mikuli, a więc polskie wsie, oraz wieś Solka, gdzie było duże skupisko Niemców. Komuniści utrudniali mu życie, ale on się nie poddawał. Był inwigilowany, zabierany na przesłuchania, lecz to go nie zniechęcało. Głosił kazania, katechizował po polsku, robił wszystko, aby związek z krajem przodków nie zaginął. Ksiądz Kotylewicz zmarł w 2022 r. – w wieku 96 lat. W kościele w Nowym Sołońcu wisi poświęcona mu pamiątkowa tablica.

A skąd się wzięła Siostra w Nowym Sołońcu?

Reklama

Jestem prawnuczką polskich osadników. Moi pradziadowie wyjechali z Polski za pracą. W drogę wyruszyli wozami zaprzęgniętymi w konie. Wtedy granicy jako takiej nie było, bo zarówno na Śląsku Cieszyńskim, w Małopolsce, na Węgrzech, jak i w Rumunii rządzili Habsburgowie. Ostatecznie pradziadkowie zatrzymali się tutaj. Od miejscowego bacy, który hodował owce, wykupili małą polanę, wykarczowali ją i założyli wioskę. Pojana Mikuli to po polsku Mała Polana. Wraz z Polakami zamieszkiwali w niej Niemcy i Austriacy. Pod koniec II wojny światowej na skutek jakiegoś donosu Niemcy podpalili wioskę. Pożoga strawiła nie tylko zabudowania, ale i katolicki kościół, który wspólnymi siłami wznosili Polacy i Niemcy. Ludzie uciekali i szukali miejsca u znajomych i krewnych. Dlatego moja mama urodziła się nie w Małej Polanie, ale w innej wiosce, w której schronili się jej rodzice. Mieszkańcy wrócili na swoje włości dopiero wtedy, gdy działania wojenne się zakończyły. Część z nich zdecydowała się na powrót do ojczyzny. Rodzina od strony mojej mamy dotarła w okolice Wrocławia. Każdy decydował o sobie. Pradziadkowie przenieśli się do kraju swych przodków, a dziadkowie zdecydowali się zostać w Pojanie Mikuli.

Co zmieniło się w tej enklawie polskości na przestrzeni półwiecza?

W czasach komunistycznych życie tutaj było ciężkie. Wypasało się bydło, a większość prac wykonywało się ręcznie. Każdy wiedział, co musiał zrobić, i wywiązywał się ze swych obowiązków. Jak był czas na pracę, to pracował, a jak na modlitwę, to się modlił. Ksiądz Kotylewicz odprawiał Mszę św. w kilku miejscowościach i nieraz, kiedy szedł pieszo leśnymi szlakami, zdarzało mu się spóźnić. Bywało, że czekało się na niego i 2 godziny. A on nie zaczynał Liturgii, póki nie wyspowiadał wszystkich chętnych. Ludzie mieli cierpliwość. Teraz jest inaczej. Obecnie jeśli Msza św. przeciągnie się o pół godziny, to już jest za długo. Powoli przesiąkamy tym światem. Dla starszego pokolenia nie do pomyślenia było to, co wydarzyło się w czasie epidemii COVID-19. Kościoły zostały zamknięte, bo jakaś tam choroba. A starsi przypominali, że dawniej, gdy były wojna czy morowe powietrze, to szło się do kościoła, aby prosić Boga o pokój i zdrowie. Podkreślali, że ciężkie czasy można było przetrwać tylko dzięki wierze i modlitwie.

A tutaj są młodzi? Angażują się w życie religijne?

Teraz jest bardzo trudno. Powiesz coś dzieciom czy młodzieży – to już krzywda. Dawniej był większy szacunek dla starszych. Ludzie byli bliżej siebie i do sąsiada/sąsiadki zwracano się: „wujku”/„ciociu”. Zresztą nie mówiło się „Dzień dobry”, tylko „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Wiara była codziennością, czego uczyło najstarsze pokolenie. To właśnie w domu rodzinnym dbało się o zachowanie tradycji, kultury polskiej oraz wiary katolickiej. Nie można jednak powiedzieć, że młodych ludzi nie ma w kościele. Katecheza odbywa się w szkole i prowadzi ją świecka osoba. Do bierzmowania w ub.r. przygotowywało się 60 kandydatów, a sakramentu udzielał nuncjusz apostolski. Poza tym młodych widać też na tradycyjnej pielgrzymce do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Kaczyce.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

14 września - Święto Podwyższenia Krzyża

[ TEMATY ]

Święto Podwyższenia Krzyża

-C-designs/fotolia.com

14 września Kościół obchodzi Święto Podwyższenia Krzyża. Wiąże się ono z odnalezieniem drzewa krzyża, na którym umarł Jezus Chrystus, a także wyraża głęboki sens krzyża w życiu chrześcijanina. Istotą święta jest ukazanie tajemnicy Krzyża jako ceny zbawienia człowieka.

Początki święta związane są z odnalezieniem przez św. Helenę relikwii krzyża na początku IV wieku i poświęceniem w Jerozolimie bazyliki ku jego czci w 335 r. Na pamiątkę, tego wydarzenia, ostatecznie 14 września, w Kościele obchodzi się uroczystość Podwyższenia Krzyża świętego.
CZYTAJ DALEJ

Urodziny Leona XIV: co przyniósł kolejny rok życia Papieża?

2026-09-14 07:23

[ TEMATY ]

Leon XIV

Vatican Media

Pierwsze podróże apostolskie, historyczne wizyty, encyklika o sztucznej inteligencji oraz nieustanne apele o pokój – tak wyglądał miniony rok życia Leona XIV. 14 września Papież kończy 71 lat.

CZYTAJ DALEJ

Radość, która nie potrzebuje alkoholu

2026-09-14 23:06

Dariusz Sowa

Uczestnicy wesela wesel

Uczestnicy wesela wesel

Spotkanie rozpoczęło się w Domu Diecezjalnym TABOR. Uczestnicy przedstawiali swoje rodziny, opowiadali o doświadczeniach małżeńskich i dzielili się historiami, które często rozpoczynały się od jednego, odważnego kroku – decyzji, że ich wesele będzie świętem miłości, a nie alkoholu. Pierwszego dnia uczestników odwiedził biskup Kazimierz Górny, który podziękował małżonkom za ich świadectwo i przypomniał postać św. Maksymiliana Marii Kolbego – patrona ludzi podejmujących trud życia w trzeźwości. Podczas Eucharystii ks. dr Wiesław Matyskiewicz podkreślał, że abstynencja nie jest wyrzeczeniem, lecz darem składanym rodzinie i bliźnim. Drugi dzień miał charakter formacyjny. Konferencje poświęcone problematyce uzależnień pokazały, jak współczesna wiedza medyczna i psychologiczna potwierdza znaczenie profilaktyki oraz odpowiedzialnych wyborów. Szczególnym przeżyciem była pielgrzymka do Markowej – miejsca naznaczonego świadectwem błogosławionych Józefa i Wiktorii Ulmów. Ich życie przypomina, że miłość małżeńska to codzienna odpowiedzialność za drugiego człowieka, gotowość do poświęcenia i odwaga życia zgodnie z wyznawanymi wartościami. Wieczorne warsztaty taneczne, wspólna modlitwa różańcowa oraz rozmowy do późnych godzin pokazały, że integracja nie potrzebuje alkoholu. Wręcz przeciwnie – uczestnicy podkreślali, że dopiero w atmosferze trzeźwości można w pełni cieszyć się obecnością drugiego człowieka, prowadzić wartościowe rozmowy i budować prawdziwe więzi. Ostatni dzień spotkania był czasem dziękczynienia za otrzymane łaski. Podczas Eucharystii w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Rzeszowie-Dworzysku ks. prałat Władysław Zązel, który zachęcał, aby rodzinne uroczystości – zwłaszcza wesela – były świadectwem wolności, odpowiedzialności i szacunku wobec każdego uczestnika. XXXII Wesele Wesel nie było jedynie kolejnym zjazdem małżeństw. Było przede wszystkim żywym dowodem na to, że można świętować inaczej. Coraz więcej młodych narzeczonych zastanawia się dziś nad organizacją wesela bezalkoholowego. Nie dlatego, że chcą komukolwiek coś udowodnić, ale dlatego, że pragną, aby najważniejszy dzień ich życia był pięknym początkiem wspólnej drogi, wolnym od ryzyka nadużyć i złych doświadczeń. Rzeszowskie XXXII Wesele Wesel pozostawiło uczestnikom nie tylko piękne wspomnienia, ale również ważne przesłanie. Każde bezalkoholowe wesele staje się świadectwem, że można budować kulturę spotkania opartą na szacunku, odpowiedzialności i prawdziwej wolności. Oby takich świadectw było w Polsce coraz więcej.  

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję