W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej hierarcha przewodniczył na szczycie jasnogórskim Mszy św. w intencji Częstochowy i metropolii częstochowskiej.
Potrzeba prawdy
W homilii abp Depo podkreślił, że nasze wpatrywanie się w Maryję i wchodzenie do Jej szkoły wiary jest szczególnie ważne dzisiaj, kiedy obserwujemy próby przeciwstawienia sobie prawdy i wolności. Za Janem Pawłem II powtórzył, że „odchodzenie od prawdy nie jest żadną tendencją rozwojową i nie może być uznane za miarę etycznego postępu ludzi”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W tym kontekście metropolita częstochowski przestrzegał przed zastępowaniem prawdy tolerancją, rozumianą jako zakaz rozróżniania dobra od zła i mówienia, co jest dobre, a co złe. – Taka postawa w konsekwencji musi prowadzić do tego, że nawet najbardziej ewidentne zło, słabości czy choroby nazwane będą tylko alternatywą w imię wolności, a bunt przeciw Bogu będzie uznany za coś, co daje prawdziwe wolność i rozwój – ostrzegał hierarcha. – Przeciw takiej beznadziei wszystkich pokoleń przyszedł Chrystus – przypomniał.
Zdjąć zbroję, założyć sandały
W wigilię uroczystości Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bazylice Archikatedralnej Świętej Rodziny były sprawowane Nieszpory, po których ulicami miasta przeszła procesja Maryjna. Następnie Mszy św. na szczycie jasnogórskim przewodniczył abp Wacław Depo, a homilię wygłosił biskup sosnowiecki Artur Ważny.
Reklama
Wskazał, że „śluby jasnogórskie stają się dla nas pulsującą życiem drogą do wolności, pokoju i domowego ciepła”. Zaznaczył, że realizacją złożonego 70 lat temu przyrzeczenia wierności Ewangelii będzie odwaga zdjęcia zbroi żołnierza wojny domowej i założenie sandałów zwiastuna pokoju. – Polska nie potrzebuje kolejnych prokuratorów i sędziów ferujących wyroki. Polska potrzebuje cichych, cierpliwych budowniczych mostów – przekonywał bp Ważny.
Kultura troski o życie
Hierarcha zauważył, że Bóg „narodził się w ubogiej stajni, zapłakał z zimna i dał się przytulić Matce”, nadając w ten sposób każdemu ludzkiemu życiu „świętą pieczęć godności Bożego dziecka”. Biskup wezwał do obrony życia, która będzie się przejawiać w odważnej, współczującej obecności tam, gdzie życie jest bezradne, samotne i zalęknione, w bezwarunkowej trosce o nienarodzone, bezbronne i kruche dziecko oraz w natychmiastowym, pełnym miłości wsparciu dla kobiety, która została sama ze swoim strachem.
Biskup sosnowiecki zwrócił uwagę, że wyrazem troski o życie będzie również pomoc młodym ludziom, którzy przeżywają lęk przed założeniem rodziny i przekazaniem życia z powodu niepewności jutra, paraliżującego strachu przed przyszłością świata nękanego wojnami i niepokojem, poczucia osamotnienia, niestabilności pracy, a także nieuleczonych ran, które zadali im w domu najbliżsi. – Kościół ma stać się dla młodych bezpieczną przystanią, domem pomocy i wspólnotą, która powie: nie bójcie się życia, nie jesteście sami. Pomożemy wam materialnie, duchowo, po ludzku, poniesiemy to wyzwanie razem z wami – wskazał hierarcha.
Reklama
Dodał, że obrona życia przejawia się również w pochyleniu się nad nastolatkiem, zagubionym w labiryncie cyfrowego świata i chorującym na depresję, a także w czułym wzięciu za rękę seniora w hospicjum czy zapomnianego sąsiada w bloku. – Jeśli w naszych parafiach i rodzinach odbudujemy taką kulturę czułości i troski o każde życie, lęk ustąpi miejsca zaufaniu, a miłość do życia przeniknie nasze serca – stwierdził bp Ważny.
Szpital polowy
Nawiązując do ewangelicznego opisu cudu w Kanie Galilejskiej, hierarcha podkreślił, że wino w Biblii „to symbol działania Ducha Świętego, weselnej radości, zachwytu, serdecznego ciepła i poczucia bezpieczeństwa”. – Kiedy kończy się wino, gaśnie wesele, wkrada się wstyd, zagubienie i chłód. Jakże ten obraz dotyka naszych polskich domów – ubolewał biskup sosnowiecki. W tym miejscu wskazał na obojętne trwanie obok siebie małżonków, którym „po latach wspólnej drogi skończyło się wino pierwszej fascynacji”; na zaprzestanie modlitwy przez dzieci, bo nie zobaczyły w życiu rodziców „blasku Boga, który pociąga, a jedynie zbiór suchych nakazów”; na kapłanów, katechetów i duszpasterzy, którym „skończyło się wino ewangelicznego entuzjazmu, a zostało zmęczenie, zniechęcenie i rutyna”.
Reklama
Biskup Ważny zwrócił się do tych wszystkich, którzy z różnych powodów są zdystansowani do Kościoła: do osób, które zostały zranione przez ludzi Kościoła; do młodych zmagających się z kryzysem wiary i tożsamości; do osób, które po rozpadzie małżeństwa żyją w związkach niesakramentalnych, oraz do wszystkich, którzy są „połamani przez własne nałogi, grzechy i życiowe upadki”. – Nie jesteście poza Kościołem! Jesteście w samym sercu troski i tęsknoty Boga. On wciąż na was czeka, bo chce, aby wszyscy byli zbawieni – podkreślił hierarcha. – Kościół Chrystusowy nie jest ekskluzywnym klubem dla ludzi bez skazy, nieskazitelnych faryzeuszy, którzy wszystko w życiu poukładali. Kościół jest szpitalem polowym, pogotowiem ratunkowym, w którym Boski Lekarz z nieskończoną delikatnością obmywa i zszywa połamane skrzydła poranionych ludzi, by znów mogli wzbić się ku niebu – dodał.
Zwyczajna woda
Wracając do wesela w Kanie Galilejskiej, bp Ważny wyjaśnił, że woda, którą Jezus przemienił w wino, jest symbolem „naszej szarej, powszedniej codzienności, naszego trudu, naszej pracy, naszych małych, niewidocznych dla nikogo gestów wierności”. – Wlej do swojej stągwi wodę cierpliwości, gdy w twoim domu po raz kolejny puszczają nerwy. Wlej wodę bezwarunkowego przebaczenia, gdy tak bardzo korci, by wypomnieć stare winy. Wlej wodę uczciwości, gdy inni idą na skróty i kombinują. Wlej wodę łagodnego milczenia lub dobrego słowa, gdy w internecie tak wielu wokół obrzuca się błotem. Oddaj Bogu swoją małą, szarą codzienność, a zobaczysz, że On dotknie tej wody i uczyni z niej wyborne wino radości, które odmieni twoje serce, twoje małżeństwo, twoich bliskich, twoją parafię, naszą umiłowaną ojczyznę – zachęcił hierarcha.
Wskazując na rysy na ikonie jasnogórskiej, zaznaczył, że „nasza Matka nosi na swoim obliczu rany wszystkich swoich dzieci”. – Nosi blizny matek drżących o swoje dzieci, rany opuszczonych starców, rany młodych ludzi tracących sens życia, rany rodzin dotkniętych zdradą i rany narodu rozdartego gniewem. Ona nie jest królową z kryształowego niedostępnego pałacu. Jest Matką, która wiernie stoi pod każdym naszym osobistym krzyżem, ociera łzy i powtarza: jestem przy tobie, nie bój się – podkreślił bp Ważny.
