Jest to część tajemnicy zła w świecie. Zło i cierpienie, według wiary chrześcijańskiej, wzięły się w ostatecznym rachunku stąd, że ludzie zerwali z Bogiem na samym początku i dlatego wszyscy jesteśmy skażeni skłonnością do złego, żyjemy w świecie nieprzyjaznym i tak być musi. Skoro Jezus poniósł śmierć na krzyżu, czy możemy uważać, że należy się nam życie bez trosk? Że wszystko nam się uda?
Z drugiej strony jednak modlić się trzeba i warto – ale w takim razie, dlaczego prośby modlitewne bywają nieskuteczne, dlaczego często nie otrzymujemy tego, o co prosimy? Przecież Jezus zachęcał, by prosić naszego Ojca w niebie.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Zachęta do modlitwy
Znane są wzruszające słowa z Kazania na Górze: „Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie, pukajcie, a będzie wam otworzone. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto puka, temu będzie otworzone. Albo inaczej: niech byłby ktoś między wami, kogo syn poprosi o chleb – przecież nie poda mu kamienia! Albo poprosi o rybę – przecież nie poda mu węża! Jeśli więc wy, będąc złymi, umiecie dawać dobre dary waszym dzieciom, o ileż bardziej wasz Ojciec w niebiosach da to, co dobre, proszącym Go” (Mt 7, 7-11; przekład mój).
Reklama
Jezusowe uzasadnienie wytrwałości na modlitwie jest zdroworozsądkowe. Po pierwsze, prośby, poszukiwanie i pukanie do drzwi normalnie przynoszą skutek. Następnie, skoro my, zwykli, grzeszni rodzice, dajemy dzieciom to, o co proszą, to tym bardziej może nam dać nasz dobry Ojciec w niebie.
Zauważmy, że Jezus zachęcił właśnie do proszenia. Jest taki pogląd, że wśród różnych rodzajów modlitwy prośby stoją niżej niż chwalenie Boga i dziękowanie Mu. Jezus nie poszedł w tym kierunku, nie powiedział, żeby najpierw Boga chwalić i dziękować Mu za to, co już mamy. Dlaczego?
Otóż prośba najlepiej odpowiada sytuacji człowieka wobec Boga. „Beze mnie nic nie możecie uczynić” – powiedział Jezus uczniom (J 15, 5). Prosimy, bo jesteśmy fizycznie i moralnie słabi, bo potrzebujemy Boga. Zachęty do proszenia Boga znajdziemy również w innych miejscach Pisma Świętego np. „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie” (por. Flp 4, 6; 4, 19).
Jezus nie poruszył w tym miejscu sprawy skuteczności próśb do Boga. Dlaczego? Ponieważ nie wygłosił kompletnego wykładu na temat modlitwy – zresztą żaden tekst biblijny nie mówi wszystkiego, bo pełną prawdę zawiera Pismo Święte jako całość. To, co powiedział, jest jednak prawdą kluczową. Daremna modlitwa nie jest regułą, lecz jest wyjątkiem. Jezus podkreślił główną zasadę: Bóg słucha naszych próśb.
Wady modlitw
Reklama
Kiedy i dlaczego modlitwy ludzi będą wysłuchane, a kiedy nie? Otóż w słowach Jezusa kryje się drugie dno. Gdyby porównać odpowiedzi Boga na nasze prośby z odpowiedzią rodziców na prośby dzieci, można zauważyć ukryte ostrzeżenie. Rodzice chętnie dają, ale raczej nie dadzą dzieciom rzeczy, które mogłyby im zaszkodzić, chociaż dzieci tego nie rozumieją.
Da się to dostrzec i bez znajomości Bożego objawienia. Filozof grecki Diogenes stwierdził, że ludzie proszą o rzeczy, które im się wydają dobre, a nie o te, które naprawdę są dobre. Taka myśl ukryta jest w końcowych słowach Jezusa: „Wasz Ojciec w niebiosach da to, co dobre, proszącym Go”. Nie zawsze wiemy, co dla nas jest dobre, a czasami domagamy się rzeczy szkodliwych. Nie doceniamy natomiast dobra zaplanowanego przez Boga. Tymczasem Bóg „mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej niż to, o co prosimy czy rozumiemy” (Ef 3, 20).
Może być tak, że prosimy o coś innego, niż chce dać nam Bóg. Prośby dotyczą często rzeczy pomniejszych, ziemskiego powodzenia. Tymczasem Bóg w sferze materialnej nie zapowiada bogactwa, zapowiada raczej konieczne minimum – dlatego Jezus pokazał dzieci proszące o rzeczy podstawowe, jak chleb i inne pokarmy. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Jakie dobra chce nam dać Bóg? Najpierw przyszłe. Przyrzeka wybawienie, życie bez kresu i bycie z Nim w niebie. Na dzisiaj zaś proponuje łaskę, dary duchowe, które pozwalają żyć po chrześcijańsku i dają wewnętrzne szczęście. Wracając do przykładu rodziców: dają oni dzieciom przede wszystkim życie i opiekę, utrzymanie i wychowanie, obecność i pociechę. Ludzie rozczarowani efektami modlitwy są trochę jak dzieci, które oczekują częstych prezentów.
Reklama
Sposób proszenia też ma znaczenie. Dzieci są niecierpliwe i chciałyby dostać szybko. Mogą jednak nic nie dostać, jeśli zamiast prosić, żądają, krzyczą albo jeśli ich prośba jest chwilową zachcianką. Można to odnieść do modlitwy. Prośby chybione nie doczekają się odzewu. Odpowiedź Boga nie musi być natychmiastowa. Nie należy też pod pozorem modlitwy narzucać Bogu tego, co miałby zrobić.
Dzieciom zdarza się też myśleć, że jeśli o coś poproszą, to dostaną automatycznie. Podobnie sądzą wierzący, którzy naiwnie szukają sposobów na modlitwę mechanicznie skuteczną. Taka formuła, tyle dni itd... Tak jakby Bóg i Jego dary przypominały automat, który wyrzuca towary po naciśnięciu właściwego guzika.
Jak więc należy prosić? Na pewno pokornie i wytrwale. Ważnej wskazówki dostarcza też Ewangelia według św. Jana, w której skuteczność modlitwy powiązana jest z proszeniem w imię Jezusa i z wiernością Jezusowi. „O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię” (J 14, 14). „Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, to proście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni” (J 15, 7).
Istnieje teologiczna maksyma: „łaska zakłada naturę”. Dary Boże nie zastępują naszych działań i starań, lecz z nimi współdziałają. Już starożytni Grecy zauważyli, że wielu ludzi modli się, zaniedbując to, co powinni zrobić sami. W bajkach Ezopa mamy woźnicę, któremu wóz wpadł do rowu, a ten się modli do Heraklesa o pomoc. Zjawia się zirytowany Herakles i mówi: „Bierz się za koła, kłuj woły, a potem do bogów się pomódl”. Tej satyrze nie można odmówić pewnej słuszności. Czy Bóg ma wysłuchiwać modlitw lenia, który zaniedbał swoje sprawy? Studenta, który nie uczył się w porę?
Jest też przypadek próśb, których spełnienie tak naprawdę zależy od innych ludzi. Tu trzeba pamiętać, że Bóg dał człowiekowi wolność, tak że może on wybrać i dobro, i zło. Ta możliwość jest źródłem zła w świecie, ale też podstawą wolnej natury ludzkiej. Bóg nie chciał stworzyć świata dobroczynnych automatów. Prośby o nagięcie czyjejś woli do naszych pragnień mogą więc pozostać daremne. Bóg przemawia do sumień, ale jeśli, np. niewierni małżonkowie nie chcą wrócić do siebie i się w tym uprą, Bóg ich siłą nie sprowadzi.
Bywają również modlitwy o rzeczy złe i niepotrzebne. „Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz” (Jk 4, 3). Prośby o zaspokojenie chciwych pragnień, takich czy innych, będą odrzucane. Niemało jest więc sytuacji, w których modlitwa jest nieskuteczna z powodu naszych błędów.
Autor jest biblistą, emerytowanym profesorem na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim, zajmuje się też kulturą starożytną i etyką społeczną.
