Wybory prezydenckie, będące konsekwencją referendum, w którym Krakowianie odwołali dotychczasowego prezydenta miasta, odbędą się 27 września. Największym faworytem do zwycięstwa jest obywatelski kandydat ludzi, którzy przygotowali referendum – Łukasz Gibała, i właśnie wobec niego wytoczono teraz największe działa. Uderzają w niego zjednoczone „maszyny propagandowe” PiS i KO, gdyż ich kandydaci notują dużo mniejsze poparcie w sondażach. Nie ma zatem chwytów zabronionych, trwa kampania odsądzająca Gibałę od czci i wiary. Wynajęto do tego nawet wyspecjalizowane agencje uprawiające tzw. czarny PR.
Reklama
Na przykładzie postępowania wobec Gibały widać, jak partyjne kartele boją się oddania władzy i nie mogąc temu przeszkodzić, będą się posługiwały najbardziej perfidnymi metodami. Nagle okazało się, że kandydat Gibała nie zebrał wystarczającej liczby podpisów popierających go obywateli miasta (wymagane jest 3 tys.), gdyż wiele podpisów nie zawierało wpisu „Kraków” przy adresie. Trwa zatem szybka zbiórka nowych podpisów, uzupełnionych o ten szczegół. Było to o tyle zaskakujące, że przecież ludzie Gibały mieli wielki udział w zebraniu 134 tys. podpisów popierających przeprowadzenie w Krakowie referendum. Co ciekawe, osoby o dużo mniejszym poparciu zebrały te podpisy bez trudności (jak?). Spróbowano usunąć niewygodnego kandydata metodami administracyjnymi, a jeśli to się nie powiedzie, rozpęta się zapewne jedna z brudniejszych kampanii w mieście.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kto zatem konkuruje z Gibałą o fotel prezydenta grodu? Koalicja Obywatelska, po spektakularnym upadku odwołanego Aleksandra Miszalskiego, postawiła na promowanie wywodzącej się z kręgów PSL faworyty dawnego członka PZPR Jacka Majchrowskiego – Moniki Piątkowskiej. Pani senator Piątkowska najbardziej znana jest z tego, że ładnie się uśmiecha i z nikim nie toczyła w Krakowie gorszących walk. Jej obecne notowania pokazują, że przegrywa z Gibałą, pewnie jednak wejdzie do drugiej tury wyborów. Trzecią pozycję w sondażach utrzymuje kandydat PiS – Michał Drewnicki, który jest obecnie radnym miejskim i ma grono zwolenników szczególnie w dzielnicy Nowa Huta. Dogania go w sondażach kandydatka lewicy – Daria Gosek-Popiołek, a tuż za nią plasują się kandydaci dwóch Konfederacji – Bartosz Bocheńczak i Michał Klimek. Stawkę uzupełniają tzw. kandydaci egzotyczni: Jan Hoffman – radny dzielnicowy związany z organizatorami referendum, Marian Banaś – były prezes Najwyższej Izby Kontroli oraz epatująca skandalami influencerka Marianna Schreiber i Aleksandra Owca z partii Razem. Już za kilka dni dowiemy się, kto z nich realnie stanie w wyborcze szranki, okaże się bowiem, kto zebrał wymaganą ustawą liczbę popierających kandydaturę mieszkańców Krakowa. To będzie pierwszy poważny sprawdzian, który odsieje kandydatów niemających większego zaplecza w mieście.
Wynik krakowskich wyborów będzie miał znaczenie dla całego kraju i to nie tylko dlatego, że po raz pierwszy udało się odwołać partyjnego prezydenta wielkiego miasta, ale także z uwagi na starcie lidera ruchu obywatelskiego w Krakowie, którym niewątpliwie jest Łukasz Gibała, z całym blokiem polityków, którzy nie chcą wypuścić z rąk mechanizmów rządzenia miastem i wydawania prawie 9 mld zł rocznie z jego budżetu.
Te wybory to także poważna bitwa o odzyskanie z rąk partyjniaków samorządów w Polsce. Jeśli uda się to w Krakowie, lawina może się rozpędzić w całej Polsce. Zamiast partyjniaków do władzy mogą dojść prawdziwi gospodarze lokalnych wspólnot, ludzie z pomysłami i energią, którzy mogą bardzo zmienić lokalną Polskę, pokazać, jak powinno wyglądać przezorne i rozsądne gospodarowanie wspólnymi dobrami i przestrzeniami. Może to być najważniejsze starcie między lokalizmem i koncepcją zarządzania Polską przez warszawskie klany. Jeżeli władza samorządowa ma reprezentować mieszkańców, to jej trybuty muszą zostać oddane ludziom, którzy mają realne projekty rozwoju tych miejsc i czują się związani ze swoimi miejscami życia i działania. Kraków może się stać miejscem doniosłego przełomu, gdy nowy gospodarz miasta podejmie prawdziwą walkę z zagrażającymi mu patologiami i naprawi to, co zniszczyły 22-letnie rządy postkomunistycznego prezydenta Majchrowskiego i 2 lata niekontrolowanego zadłużania miasta przez niekompetentnego prezydenta z KO.
