W czasie wojny domowej w Syrii z ludzi wychodziło to, co najlepsze i to, co najgorsze. Zło, jak wiadomo, jest łatwiejsze, dobro jest trudne, szczególnie w tak ekstremalnych sytuacjach. Doktor Amira (w tej roli Yasmine Al Massri) w bombardowanym szpitalu w Aleppo walczy o życie wszystkich rannych, „swoich” i tamtych. Do czasu... Gdy w rodzinny dom lekarki trafi bomba, wraz z córką postanawia uciec z kraju. To koniec pierwszej z kilku opowieści, które w filmie częściowo się zazębiają. Struktura filmu odzwierciedla łańcuch migracji. Zaczyna się od huku bomb i mordów cywilów, potem jest początek tułaczki, dalej – kontakt z przemytnikami ludzi i próba przedostania się do jakiejś ziemi obiecanej.
Bohater drugiej części – Mustafa (Yahya Mahayni) to żołnierz, który musi wybierać między rozkazami i przyzwoitością. Bohater kolejnej – Marwan (Omar Sy) to przemytnik, dla którego ludzkie życie – wydaje się – nie ma żadnego znaczenia. Następna część mówi o losach rodziny, która próbuje wydostać się z obozu dla uchodźców i przepłynąć łodzią do Grecji. Losy tych postaci łączą się w pewną noc, kiedy ich życie wisi na włosku. Opowieść o kapitanie straży przybrzeżnej – Stavrosie (Constantine Markoulakis), który wyławia z morza czasem żywych, czasem martwych uciekinierów, zamyka film, kończyąc ten łańcuch migracyjny. Powstały w koprodukcji amerykańsko-turecko-palestyńsko-jordańskiej film jest głosem w dyskusji na temat migracji. Niestety, wrażenie psuje motto, w którym Szekspir ostrzega przed niechęcią do przybyszów, bo ustawia film pod niewłaściwym kątem. /w.d.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
