Reklama
Ograniczenie liczby godzin religii, umieszczanie zajęć na pierwszej lub ostatniej lekcji oraz problemy z ułożeniem planów lekcji sprawiają, że wielu katechetów traci pracę albo nie może połączyć zatrudnienia w kilku szkołach. W ubiegłym roku, w związku z ograniczeniem liczby godzin religii, w całym kraju pracę miało stracić ponad cztery tysiące katechetów. Jak podkreśla ks. Szypa, problemem było nie tylko samo ograniczenie zatrudnienia, lecz także sposób przeprowadzenia zmian. – Katecheci mają rodziny i zobowiązania. W zasadzie to, co się wydarzyło w zeszłym roku, do czego Ministerstwo Edukacji się przyznało, że w związku z redukcją godzin doszło do utraty ponad czterech tysięcy miejsc pracy, pokazuje, że nie było czasu na przekwalifikowanie się. Niektórzy zostali z dnia na dzień pozostawieni bez środków do życia. Nie mieli możliwości, żeby spokojnie znaleźć inną pracę, zdobyć nowe kwalifikacje czy przygotować się do zmiany zawodu – wskazuje dyrektor wydziału, dodając, że katecheci nie powinni być postrzegani wyłącznie jako przedstawiciele instytucji kościelnej. – Katecheci to nie tylko ludzie Kościoła. To obywatele Rzeczypospolitej Polskiej, nauczyciele i pedagodzy, którzy chcą pracować, przekazywać wiedzę i wychowywać młodych ludzi. Żyją określonymi wartościami i wykonują swój zawód. Ciągłe działania w tej materii to nie obrona interesów Kościoła, ale domaganie się obrony praw nauczycieli, rodziców i uczniów – podkreśla.
Wydział Katechetyczny Kurii Metropolitalnej Wrocławskiej podejmował działania wobec instytucji państwowych, wskazując na naruszenie praw rodziców i uczniów zainteresowanych nauką religii. Głos ten został jednak zlekceważony. – Przez ostatnie dwa lata żyłem nie tylko dokumentami kościelnymi, ale także prawem cywilnym i tym, co wynika z różnych porozumień. Pisałem do Rzecznika Praw Obywatelskich, Rzecznika Praw Ucznia, Ministerstwa Edukacji oraz Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania. Od niektórych instytucji do tej pory nie otrzymałem nawet odpowiedzi potwierdzającej, że te pisma wpłynęły. Tak traktowano nasz głos, jakby go nie było – zaznacza ks. Szypa, dodając: – Nie ubiegaliśmy się o jakieś szczególne przywileje. Chodziło o prawa obywateli, nauczycieli, rodziców i uczniów. Konkordat nie jest umową wyłącznie między Kościołem a państwem, ale dokumentem, który gwarantuje również prawa wiernych będących obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Jednym z najpoważniejszych problemów pozostaje sposób planowania lekcji religii. Umieszczanie ich na początku lub na końcu zajęć często komplikuje życie zarówno nauczycielom, jak i uczniom. – Zmiany wprowadzone przez MEN spowodowały, że religia jest planowana na pierwszej albo ostatniej godzinie. Dla nauczyciela oznacza to mnóstwo okienek, a czasami także sytuację trudną do pogodzenia z prawem pracy. Jeżeli katecheta pracuje w dwóch szkołach, może się okazać, że fizycznie nie jest w stanie przejechać z jednej placówki do drugiej – podkreśla ks. Mariusz, dodając, że problem organizacji zajęć dotyczy zwłaszcza szkół ponadpodstawowych, do których młodzież często dojeżdża z odległych miejscowości. – Wielu uczniów szkół średnich dojeżdża do Wrocławia pół godziny albo godzinę. Jeżeli religia odbywa się bardzo wcześnie, przed wszystkimi innymi zajęciami, np. o siódmej rano, część z uczniów nie ma możliwości dotarcia na czas. Jeżeli natomiast zajęcia są po południu, uczniowie mogą nie mieć połączenia powrotnego do domu albo muszą długo czekać tylko na lekcje religii. Zdarza się więc, że rezygnują nie dlatego, że nie chcą uczestniczyć w religii, lecz dlatego, że nie pozwalają im na to warunki organizacyjne – mówi ks. Szypa.
Lekcja religii w szkole, obok etyki, jest jednym z elementów formacyjnych uczniów i dlatego powinna być postrzegana jako jeden z wielu przedmiotów szkolnych: – Nauczyciel religii nie jest wyłącznie osobą, która przekazuje wiedzę. To także wychowawca, człowiek, któremu uczniowie często ufają i któremu powierzają swoje problemy. Religia jest miejscem rozmowy o problemach moralnych, sumieniu, wartościach i światopoglądzie. W szkole brakuje przestrzeni, w której młodzież mogłaby spokojnie rozmawiać o tych sprawach – podkreśla ks. Szypa, zaznaczając, że są szkoły, w których wielu katechetów jest z tego powodu marginalizowanych, bo podejmują tematy niewygodne: – Kryzys nie zaczął się dopiero w chwili ograniczenia liczby godzin. Już wcześniej katecheta bywał i jest wciąż traktowany jako nauczyciel „drugiej kategorii”. Z jednej strony nakłada się na niego wiele obowiązków, ponieważ uczniowie mają do niego zaufanie, z drugiej strony jego przedmiot uznaje się za mniej ważny. Tymczasem jest to normalna praca pedagogiczna i wychowawcza.
Reklama
Jeżeli szkoła nie organizuje religii mimo zainteresowania rodziców i uczniów, rodzice powinni zgłaszać swoje oczekiwania dyrekcji. Istotne może być także wspólne działanie kilku rodzin. – Rodzice mają swoje prawa. Warto szukać innych rodziców, którzy myślą podobnie, i pokazywać, że nie jesteśmy sami. Czasami ktoś chciałby zapisać dziecko na religię, ale nie widzi innych zainteresowanych i wycofuje się. Jeżeli rodzice występują wspólnie, dyrekcja musi poważnie potraktować ich głos – wskazuje kapłan.
Zdaniem ks. Szypy, przyszłość katechezy nie zależy wyłącznie od liczby godzin w szkolnym planie. Potrzebna jest zmiana modelu, w którym katecheza nie będzie sprowadzana do wykładu i przekazywania informacji. – Nowe dyrektorium katechetyczne pokazuje, że katecheza nie może być jedynie nauczaniem wykładowym. Nie chodzi tylko o przekaz wiedzy, ale o relację, doświadczenie i spotkanie. Katecheza jest wspólną drogą dzieci, młodzieży, dorosłych, rodziców, katechetów i duszpasterzy – mówi ks. Mariusz, dodając, że w dobie powszechnego dostępu do internetu sama wiedza religijna nie wystarcza. – Wiedzę można dziś znaleźć w internecie, choć oczywiście trzeba jeszcze ocenić, czy jest prawdziwa. Lekcja religii nie polega jednak wyłącznie na zdobywaniu informacji. Wiedza ma pomagać w budowaniu relacji z Panem Bogiem i z drugim człowiekiem. Najważniejsze pozostają spotkanie, świadectwo i doświadczenie wiary.
Aby katecheza mogła iść właściwym torem ogrom pracy wykonuje się w Wydziale Katechetycznym. – Głównym zadaniem są sprawy związane z nauczaniem oraz wychowaniem katolickim. Jest to też organizacja całej pracy katechetycznej – szkolnej i parafialnej. Wydział Katechetyczny jest tym, który koordynuje te wszystkie działania. Parafia wnioskuje o misje dla katechetów, o skierowania do szkół, a Wydział Katechetyczny jest tym, który weryfikuje, czy ta osoba ma kwalifikacje. Współpracujemy z dyrektorami szkół, DODN-em, pomagamy w zdobywaniu awansów zawodowych przez nauczycieli, gromadzimy dokumenty, dbamy o rozwój duchowy nauczycieli, który realizujemy poprzez organizację rekolekcji i dni skupienia, oferujemy pomoc prawną. Jak widać zadania wydziału są wielorakie, a sam statut kurii rozszerza je także na te, które zleci sam arcybiskup metropolita – podsumowuje dyrektor wydziału.
