Najpopularniejszymi świętymi naszych czasów nie są Franciszek, Ojciec Pio ani nawet Juda Tadeusz, choć ten ostatni ma przecież imponujący elektorat spraw beznadziejnych. Najpopularniejszy jest Święty Spokój. Ma miliony wyznawców. Nie wymaga postu, modlitwy ani nawrócenia. Wystarczy nie widzieć. Nie słyszeć. Nie wychylać się. Nie pytać. A kiedy rzeczywistość zaczyna walić pięścią w drzwi, można jeszcze podgłośnić telewizor.
Problem w tym, że święty spokój ani nie jest święty, ani nie jest spokojem. Najczęściej jest elegancką nazwą obojętności.
Coraz częściej mam wrażenie, że cierpimy na cztery rodzaje ślepoty. Nie widzimy potrzeb Polski. Nie widzimy potrzeb obcych ludzi. Nie widzimy potrzeb naszych bliskich. I wreszcie – nie widzimy potrzeb własnych.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
