Jestem osobą niepełnosprawną od urodzenia, dlatego nie mam porównania z inną sytuacją. Przeżyłam amputację nogi w wieku 15 lat i to wiązało się z dużym cierpieniem, zwłaszcza w szpitalu. Tam jednak widziałam także cierpienie innych. To z pewnością kształtowało moją wrażliwość. Pewnie dlatego kilka lat później w mojej pracy magisterskiej podjęłam problem bezdomności. Miałam ogromne szczęście, że moje otoczenie: rodzina, przyjaciele wspierali mnie w cierpieniu, a nie wyszydzali. To mi dało bardzo dużo. Doświadczyłam bardzo dużo dobra i chcę się tym dzielić.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
