Ks. Paweł Gabara: Lutomiersk ma historię znacznie starszą niż obecność w nim salezjanów. Co było tutaj przed waszym przybyciem?
Ks. Kazimierz Dąbrowski: Lutomiersk należy do grona najstarszych polskich miast. W połowie XVII wieku nad Ner zawitali franciszkanie reformaci, którzy poświęcili się opiece religijnej nad okoliczną ludnością. W dobie zaborów dali się poznać jako oddani sprawie narodowej. Nie tylko głosili patriotyczne kazania, ale i wspierali tych, którzy walczyli z zaborcami. Za aktywny udział w powstaniu klasztor dotkliwie ukarano. Decyzją cara Aleksandra II dokonano jego kasaty. Popowstaniowe represje sprawiły, że życie zakonne „wegetowało”. W 1900 r. zmarł ostatni zakonnik, a klasztor zamknięto. Kościół przez pewien czas był obsługiwany przez księży diecezjalnych.
Dlaczego właśnie salezjanie mieli odbudować to miejsce i zająć się młodzieżą?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Klasztor lutomierski, na skutek ostrzału niemieckiej artylerii, jesienią 1914 r. popadł w ruinę. Po wojnie, chcąc upamiętnić działalność zakonników, którzy przez stulecia zamieszkiwali klasztor, wystąpiono z inicjatywą, aby na uporządkowanych zgliszczach postawić kapliczkę ku pamięci. Na szczęście historia potoczyła się znacznie korzystniej. Losami obiektu zainteresowali się okoliczni mieszkańcy, a także duchowieństwo na czele z kolejnymi proboszczami parafii. Powstał komitet odbudowy. Dzięki jego działalności oraz pracy w 1925 r. konsekrowano wyremontowaną świątynię. Stopniowo remontowano także kolejne obiekty klasztorne. Kiedy ojcowie reformaci w 1925 r. zrzekli się lutomierskiej placówki, komitet odbudowy zwrócił się do bp. Tymienieckiego, ordynariusza diecezji łódzkiej, z prośbą o sprowadzenie do klasztoru nowych gospodarzy, którzy zajęliby się dalszym rozwojem obiektu. Biskup zwrócił się do salezjanów, którzy dali się poznać z dobrej strony jako prowadzący Szkołę Rzemiosł w Łodzi.
Data rozpoczęcia działalności duszpasterskiej w Lutomiersku, zdaje się być podwójnie symboliczna?
To prawda. Oficjalną ofertę objęcia Lutomierska ks. inspektor otrzymał 8 grudnia 1925 r. Data była bardzo wymowna – jedno z największych świąt maryjnych – a dla salezjanów to początek zgromadzenia. Dlatego też mimo trudności i braku odpowiedniego, wolnego personelu ówczesny inspektor ks. Tirone zdecydował się otworzyć placówkę w Lutomiersku. Przejęcie „nowego domu” odbyło się 13 czerwca 1926 r., w odpust parafialny św. Antoniego z Padwy.
Jaka jest historia klasztoru podczas okupacji?
Wybuch II wojny światowej przerwał normalne funkcjonowanie Salezjańskiego Domu Dziecka w Lutomiersku, w którym było 118 chłopców. W kwietniu 1941 r. niemieckie władze zamknęły placówkę. Część podopiecznych wywieziono do Niemiec, innych do sierocińców, niektórzy uciekli bądź znaleźli schronienie u życzliwych rodzin. Klasztor pełnił wówczas rozmaite funkcje: okresowo przebywała w nim młodzież niemiecka, a także Polacy, którzy mieli być wywiezieni na roboty do Niemiec, służył za magazyn na potrzeby lotnictwa niemieckiego, a także jako magazyn zbożowy. Praca duszpasterska była coraz bardziej ograniczana przez okupanta. Salezjanie nie zaprzestali jednak swojej posługi wśród wiernych.
Reklama
Czy po wojnie udało się odbudować wcześniejszą działalność?
Po okresie wojennych doświadczeń salezjanie powrócili do pracy wychowawczej. Wprawdzie zakład lutomierski ocalał przed zniszczeniem, ale został przez okupanta ogołocony ze wszystkiego. Obiekt wymagał remontu dachów i całkowitego wyposażenia pomieszczeń. Władze państwowe poprzez różnego rodzaju szykany utrudniały działalność placówki, włącznie z decyzją o jej zamknięciu, która ostatecznie została cofnięta. Kres działalności wychowawczej salezjanów nastąpił w wyniku pożaru klasztoru, 11 września 1951 r.
Jaką drogę obrało więc to miejsce później?
Salezjanie coraz mocniej skupiali się na pracy duszpasterskiej i działalności na rzecz młodzieży. Organizowano rekolekcje, funkcjonował aspirantat, okres próbny przed wstąpieniem do zgromadzenia, pojawiały się też kolejne inicjatywy. W 1994 r. ówczesne władze gminy przekazały salezjanom ośrodek rekreacyjny, w którym przez kolejne lata pod koniec wakacji odbywały się zjazdy młodzieżowe Campo Bosco. Obecnie obiekt działa jako ośrodek wypoczynkowy. Każdego roku salezjanie organizują w nim kolonie letnie dla dzieci i młodzieży.
Lutomiersk kojarzy się przede wszystkim z muzyką. Skąd wzięła się tutaj szkoła organistowska?
Reklama
Pomysł nawiązywał do tradycji Salezjańskiej Szkoły Organistowskiej w Przemyślu, działającej od 1918 do 1963 r. Jej likwidacja przerwała ważną tradycję kształcenia organistów. Po latach salezjanie chcieli ją odtworzyć. Wymagało to nie tylko sal lekcyjnych, ale także instrumentów, kadry i internatu. Ogromną determinację w jej powstawaniu wykazał ks. Zbigniew Malinowski, ówczesny prowincjał, który pod koniec swojej kadencji powołał szkołę, a następnie został jej dyrektorem. Początki były trudne, bo wszystko trzeba było stworzyć od podstaw.
Jak wygląda szkoła dziś?
To Zespół Salezjańskich Szkół Muzycznych. Najstarsza, dziś działająca jako Salezjańska Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna IIo, od początku była szkołą z internatem. Później powstała także Szkoła Muzyczna II i Io, do której uczniowie dojeżdżają. Początkowo Ogólnokształcąca Szkoła Muzyczna była tylko męska, od 2005 r. jest koedukacyjna. Jej charakter pozostał kameralny – najwięcej było ok. 60 uczniów, obecnie jest ok. 20. Liczy się w niej indywidualna praca z młodym człowiekiem.
Muzyka nie kończy się jednak na lekcjach, ponieważ to miejsce jest znane również z koncertów...
To prawda, mamy tutaj wyjątkowy instrument, który pochodzi z Filharmonii Katowickiej. Podczas koncertów publiczność może obserwować organistę, ponieważ instrument znajduje się w miejscu pozwalającym widzom patrzeć na jego grę. Koncertują tu uczniowie, przyjeżdżają również uznani muzycy. Latem odbywa się Letnia Akademia Organowa Młodych oraz koncerty w ramach Festiwalu Kolory Polski. W ciągu roku uczniowie prezentują się podczas cyklicznych koncertów i uroczystości.
A co z salezjańskim charyzmatem wychowania młodych?
Reklama
Nie mamy klasycznego oratorium, ale podejmujemy wiele inicjatyw. Prowadzimy „kreatywne soboty”, które cieszą się coraz większą popularnością. Jest Letnia Akademia Organowa Młodych, Ogólnopolski Konkurs Organowy, a także osoby wspierające nasze dzieło. Mamy również ośrodek młodzieżowy, w którym latem organizujemy kilka turnusów dla młodzieży. Przyjeżdżają tu także grupy na zielone szkoły, rekolekcje czy inne spotkania.
Po stu latach, patrząc na historię tego miejsca, co uważa Ksiądz za najważniejsze wydarzenie?
Bez wątpienia powstanie Szkół Muzycznych. To dzieło ks. Malinowskiego, który przyszedł tutaj w wieku emerytalnym, a stworzył swoje wielkie dzieło życia. Mam nadzieję, że będzie ono kontynuowane.
Jaka będzie przyszłość Lutomierska?
Nie wiemy, czym jeszcze zaskoczy nas historia. Kiedy wstępowałem do zgromadzenia, nie przypuszczałem, że będę zajmował się tym, czym zajmuję się dziś. Wierzę, że wciąż będziemy rozwijać szkoły muzyczne, duszpasterstwo i formy pracy z młodzieżą. Chcemy wykorzystywać przestrzeń m.in. na rekolekcje, warsztaty czy spotkania. Po stu latach nie chodzi tylko o wspominanie przeszłości, ale o to, by miejsce, które tyle razy musiało zaczynać od nowa, nadal miało przed sobą przyszłość.
