W każdej parafii i w każdym mieście znajdzie się ktoś, kto nie przepada za Kościołem i wręcz alergicznie reaguje na jakiekolwiek przejawy kultu religijnego. W ostatniej dekadzie na celowniku antyreligijnych uczuć znalazły się dzwony kościelne, które są nieodłącznym elementem kulturowej tożsamości Polski od ponad tysiąca lat.
Głośnym przykładem z ostatnich tygodni jest sprawa Parafii Świętej Trójcy w Bydgoszczy, gdzie ponadstuletnie dzwony mogły zapraszać na Msze św. w czasie niemieckiej okupacji i w PRL-u, a teraz mają być wyciszone ze względu na protest mieszkańca i wadliwe Prawo ochrony środowiska. Co ciekawe, od 2001 r. to prawo się nie zmieniło, ale w ostatnich latach zmieniały się jego wykładnia, orzecznictwo sądowe i gorliwość urzędników w kwestii jego przestrzegania. – Dlatego złożyliśmy w Sejmie projekt zmian w Prawie ochrony środowiska. Nowelizacja ma sprawić, by kościelne dzwony i nagłośnienie związane z kultem religijnym nie podlegały przepisom o hałasie na takich samych zasadach jak zwykłe zakłady przemysłowe – mówi Przemysław Drabek, autor projektu ustawy, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Coraz więcej spraw
Reklama
Bielsko-Biała, Bydgoszcz, Chorzów, Mielec, Goczałkowice, Rudzki Most, Pszczyna, Rybnik, Bytom, Dąbrówka Wielka, Hałcnów – wszędzie tam pojawił się nowy problem. Chodzi o kościelne dzwony, które po wielu wiekach nagle zaczęły przeszkadzać, bo biją „zbyt głośno”. Sprawy trafiają do urzędników oraz do sądów, gdzie znajdują się na różnych etapach postępowania. – Kiedy były to pojedyncze sprawy, można było się zastanawiać, czy to jest przypadek i czyjaś nadwrażliwość. Dziś jednak mamy już wiele wyroków, które nakazują wyciszenie dzwonów albo nakładają na parafie wysokie kary. Rodzi się więc niebezpieczny i coraz bardziej profesjonalny mechanizm uciszania kościelnych dzwonów, który zagraża naszej pięknej tradycji – podkreśla poseł Drabek.
Sprawa z Bydgoszczy trafiła najpierw jako skarga do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Ten przekazał pismo do ratusza, a władze miasta zwróciły się do parafii z prośbą o dostosowanie głośności dzwonów do limitów wymaganych przez Prawo ochrony środowiska. „Zauważam brak adekwatnych rozwiązań prawnych uwzględniających szczególny charakter dziedzictwa dzwonów i ich znaczenie religijne, kultyczne i kulturowe. Chcę wyraźnie podkreślić: bicie dzwonów pozostaje integralną częścią obrzędów religijnych oraz bezpośrednim wezwaniem na Mszę Świętą, a więc pozostaje w związku z publicznym kultem” – napisał w komunikacie bp Krzysztof Włodarczyk, ordynariusz diecezji bydgoskiej.
Podobny problem dotyczy Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Hałcnowie na Śląsku. Bicie dzwonów przeszkadza jedynie dwóm rodzinom, a w obronie dzwonów podpisało się ponad 2 tys. parafian. W wielu miejscach Polski pojedyncze przypadki oburzonych mieszkańców wymuszają na większości rezygnację z tego, co od pokoleń wytyczało rytm ich życia codziennego i religijnego.
Ustawa i petycje
Reklama
Zaproponowana przez PiS nowelizacja Prawa ochrony środowiska zakłada rozwiązanie konfliktu, który powstał na gruncie regulacji dotyczących ochrony przed hałasem w kontekście konstytucyjnej swobody wyznania. Postuluje wyłączenie dzwonów i systemów nagłaśniających służących kultowi religijnemu z procedury wydawania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu. – Problem zgłaszają rady parafialne, radni samorządowi, wójtowie i burmistrzowie z różnych części Polski. Dlatego nasz projekt zmian w ustawie proponuje wyłączenie parafii z rygorystycznych zakazów emisji dźwięków w prawie ochrony środowiska, by kościelne dzwony mogły bić tak, jak to jest przyjęte od wieków w naszej polskiej tradycji – tłumaczy Przemysław Drabek.
Inicjatyw, których celem jest zmiana Prawa ochrony środowiska, jest więcej. Podpisy pod petycją do Parlamentu Europejskiego i Prezydenta RP w obronie dzwonów zbierają mieszkańcy Bydgoszczy, którzy są zbulwersowani próbą uciszenia dzwonów w ich kościołach. – Cały czas będzie dochodziło do kuriozalnych sporów, że bicie dzwonów narusza normy chroniące obywateli przed hałasem. Ta petycja ma bardzo duży sens, bo inaczej tego nie zmienimy, a przecież w takich sprawach należy zachować zdrowy rozsadek – zaznacza Marcin Sypniewski, europoseł z Konfederacji.
Również członkowie Akcji Katolickiej zbierają podpisy pod petycją w obronie dzwonów do Marszałka Sejmu i Ministra Klimatu i Środowiska. „Kościół nie prowadzi działalności produkcyjnej ani przemysłowej. Dzwony kościelne nie służą osiąganiu zysku ani prowadzeniu działalności komercyjnej. Są integralnym elementem sprawowania kultu religijnego oraz wielowiekowej tradycji, która współtworzy historię polskich miast i wsi. W naszej ocenie zasadne jest zatem stworzenie takich rozwiązań prawnych, które będą uwzględniały tę specyfikę przy jednoczesnym poszanowaniu praw mieszkańców oraz zasad ochrony środowiska” – napisał autor petycji dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej.
Dwie interpretacje prawa
Reklama
Wypaczony system Prawa ochrony środowiska stał się narzędziem do uciszania dzwonów szczególnie w gęstej miejskiej zabudowie. Trzeba było jedynie uznać, że przepisy napisane językiem prawa przemysłowego można stosować do kościelnych dzwonów, które od wieków zapraszają wiernych do kościołów. Przełomowy krok w uciszaniu dzwonów wykonały organy i sądy administracyjne. W orzecznictwie przyjęto, że dzwonnica jest stacjonarnym urządzeniem technicznym, a kościół wraz z terenem parafialnym może zostać uznany za zakład przemysłowy. W konsekwencji proboszcz staje się w języku Prawa ochrony środowiska prowadzącym zakład, a głos dzwonu – emisją pochodzącą z tego zakładu. Choć ustawa wskazuje, że zakazu przekraczania norm hałasu „nie stosuje się do okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym”, to jednak część sędziów uważa, że kościoły mogą dzwonić jedynie okazjonalnie, od wielkiego święta.
Zupełnie inną wykładnię przyjął Sąd Najwyższy, który używanie dzwonów uznał za utrwalony od wieków sposób zwoływania wiernych, który nie może być automatycznie uznawany za hałaśliwy wybryk zakłócający spokój. Znaczenie mają społeczny kontekst, tradycja i cel działania. Zestawienie tych dwóch odrębnych interpretacji prawa dobrze pokazuje absurd obecnego systemu. Ten sam dźwięk może być uznany za zwyczajowo przyjęty element chronionej kultury, a w innej interpretacji – za emisję z instalacji znajdującej się na terenie zwykłego zakładu przemysłowego, gdzie liczy się jedynie tabela z wynikiem pomiaru decybeli.
Czym są dzwonnice i wieże kościelne w polskiej tradycji i kulturze, dobitnie obrazuje historia warszawskiej Bazyliki Świętego Krzyża. W tym miejscu przy biciu dzwonów król Stanisław August Poniatowski wraz z Sejmem świętował uchwalenie Konstytucji 3 maja, ale także w tym miejscu w 1944 r. Jezus dźwigający krzyż z Krakowskiego Przedmieścia runął na bruk, jak powiedział Jan Paweł II – Chrystus podzielił losy powstańczej Warszawy. Słynna figura wróciła już w 1945 r., ale odbudowa kościoła i jego wyposażenia praktycznie trwa do dziś. Dopiero teraz – we wrześniu, z okazji 400-lecia parafii, ufundowano ostatni brakujący dzwon, by wieże bazyliki mogły tak jak przed II wojną światową pięknie rozgłaszać stolicy ważne dla życia religijnego i narodowego wieści. Historia tego miejsca będzie trwała i należy mieć tylko nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł, by po tak wielu latach odbudowanej ze zgliszcz świątyni zmierzyć teraz jej decybele.
