Dobrzy ludzie mile widziani
Rób to, co możesz, tam, gdzie jesteś, wykorzystując to, co masz – te często powtarzane słowa idealnie wpisują się w tematykę... miłosierdzia.
Bo czyż nie o to chodzi w naszym byciu dla drugiego człowieka? Niekoniecznie przecież musimy być perfekcyjnie przygotowani kursami czy studiami, żeby zwyczajnie być dla innych. Nie musimy dysponować nieograniczonymi zasobami finansów czy czasu, żeby ofiarować coś z siebie. W ramach swoich możliwości, z akceptacją własnych ograniczeń – spowodowanych czy to zdrowiem, wiekiem czy umiejętnościami – możemy dać z siebie maksimum. Ważne, że dla każdego będzie ono inne. Bo właśnie to sprawia, że każdy da z siebie tyle, ile w konkretnym momencie swojego życia faktycznie może. Czasem będzie to rozwiązanie sporego problemu, a czasem jedynie niewielka jego część. Zawsze jednak 100% tego, co można zrobić tu i teraz. I jeszcze jedno – nie warto czekać na „właściwy”, według nas, moment. Bo nasze „gdyby” – mieć więcej czasu i pieniędzy, lepszą pracę, mniej lat i obowiązków – powodują, że nie ruszamy się z miejsca. A o ten lepszy moment tak naprawdę trudno. Dlatego w tym niedoskonałym momencie życia warto zrobić tyle, ile każdy z nas może. Przecież to maleńkie krople tworzą ocean.
CZYTAJ DALEJ