Reklama

Szliśmy jak do nieba bram…

Niedziela w Chicago 43/2003

Grupa chicagowska na chwilę przed wejściem do Pałacu Papieskiego

Grupa chicagowska na chwilę przed wejściem do Pałacu Papieskiego

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Rzymskie wakacje

Wiadomość o możliwości uczestniczenia w pielgrzymce do Rzymu, do Ojca Świętego, dotarła do mnie właściwie w ostatniej chwili przed moim wyjazdem na urlop do Polski. Plany wakacyjne zahaczały o termin pielgrzymki, co wymagało pewnych przesunięć i zmian, ale zdecydowałam się natychmiast. Do grupy dotarłam w sobotę 27 września, samolotem z Polski, i dołączyłam do nich już tego samego dnia na lotnisku. No, i zaczęło się…
W drodze z lotniska do Domu Polskiego w Rzymie dostaliśmy wiadomość, że o 18.00 odprawiona zostanie Msza św. w Bazylice św. Piotra z uczestnictwem Ojca Świętego. Pomimo zmęczenia spowodowanego długą podróżą, opóźnionym samolotem i zmianą czasu, zdecydowaliśmy natychmiast, że my będziemy tam również. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak blisko Ojca Świętego będziemy się znajdować. Informacja o tej Mszy św. nie została oficjalnie ogłoszona przez media w Rzymie, więc kiedy przybyliśmy do Bazyliki, nie zastaliśmy tłumów wiernych. Mogliśmy zająć najlepsze miejsca, tuż przy barierkach oddzielających środkowy pas, którym wchodzą wszyscy celebrujący Mszę św. Tym pasem wjeżdża też Papież. Przejechał obok nas w odległości może 1,5 metra. Patrzył na nas krzyczących ile tchu: „Kochamy Cię, Ojcze Święty!”. Usłyszał. Zobaczyliśmy ożywienie, jakby uśmiech i ruch ręki uniesionej do błogosławieństwa.

O Boże, dzięki Ci!

To było bardzo mocne i pełne wzruszeń przeżycie. Dodatkowo mocne, bo przecież tak od razu, prosto z marszu, prosto z lotniska, zanim jeszcze zdążyliśmy wejść do hotelu, powitał nas na progu pielgrzymki Ojciec Święty. Może właśnie to pierwsze spotkanie miało być zapewnieniem, że przyjechaliśmy do niego i to on towarzyszyć nam będzie prawie każdego dnia podczas naszego pobytu w Rzymie.
W poniedziałek 29 września na Placu św. Piotra, w południe, uczestniczyliśmy w modlitwie Anioł Pański. Powitaliśmy Papieża owacyjnymi oklaskami i gromkimi okrzykami, jak tylko pokazał się w oknie - bielutka postać i czerwony dywanik - daleko i wysoko trzeba było patrzeć ku oknom pałacu papieskiego. Pozdrowił po włosku zebranych na Placu, w tym redakcję Niedzieli. Potem wymienił trzydziestu nowo mianowanych kardynałów.
We wtorek 30 września nasz dzień rozpoczął się bardzo wcześnie. O 5.30 rano byliśmy już w drodze do San Giovanni Rotondo, by odwiedzić grób św. Ojca Pio. Większość pogrążona była jeszcze w autobusowym śnie, gdy około 7.00 dostaliśmy telefonicznie wiadomość, że Ojciec Święty przyjmie naszą grupę na audiencji prywatnej o godzinie 11.00. Spieszyliśmy się bardzo z powrotem, ale złapały nas poranne rzymskie korki. Chcieliśmy jeszcze wrócić do Domu Polskiego, gdzie mieszkaliśmy, by przebrać się i odświeżyć. Zależało nam, by godnie wyglądać podczas odwiedzin u Ojca Świętego.
Właściwie kolejny etap tego dnia, który dobrze pamiętam, to nasze przybycie na Plac św. Piotra, skąd zostaliśmy przeprowadzonymi do wejścia do Pałacu Papieskiego.
Potem zaczęły się te niesamowite schody. Szerokie, marmurowe, jasne i bardzo wysokie.
Ktoś je liczył. Było kilka kondygnacji. Dwie ostatnie pamiętam wyraźnie, bo u szczytu jednej widniał ogromny wizerunek św. Piotra. Jego prawy palec wskazujący do góry, że jeszcze należy iść... Następna kondygnacja i u szczytu - postać Pana Jezusa - biała, wielka i piękna.

Niezwykłe spotkanie

Ks. Adam Galek przewodził nam i cicho przypominał, aby pamiętać o intencjach, jakie każdy niósł w sercach.
W Sali Klementyńskiej spotkały się trzy grupy polskie: nasza, chicagowska grupa wraz z redakcją Niedzieli z Polski, na czele z ks. Ireneuszem Skubisiem - redaktorem naczelnym, potem grupa z Wadowic i księża z Radomia. Ojciec Hejmo, przygotowujący nas do spotkania z Ojcem Świętym, uprzedził, że całowania pierścienia Rybaka, czyli pierścienia, który jest symbolem papieskiej władzy, dostąpią tylko wybrane osoby. Wiedzieliśmy skąd Papież miał nadjechać na papieskim tronie, i gdzie będzie siedzieć na tej wielkiej, marmurowej, pozbawionej mebli sali. Proszono nas o nieprzekraczalnie wyznaczonego pasa i o przyklęknięcie, kiedy Papież będzie wjeżdżał. Przygotowaliśmy aparaty fotograficzne i jednocześnie zostaliśmy uspokojeni, że zdjęcia robi dwóch profesjonalnych fotografów papieskich każdemu obecnemu na audiencji.
I stało się, Papież nadjechał. Zbliżał się powoli i już od wejścia nam błogosławił. Troje dzieci towarzyszących grupie z Wadowic podbiegło spontanicznie do Papieża; mały chłopiec wskoczył na podwyższenie i przywarł do nóg Ojca Świętego. Nikt mu nie przeszkadzał w takim składaniu hołdu Ojcu Świętemu. Przywitaliśmy Papieża oklaskami i jakimś przeróżnym gwarem pełnym radości. Grupa Niedzieli była pierwszą grupą, która składała Papieżowi hołd. Zaczęli nasi przełożeni. Ksiądz infułat Ireneusz Skubiś rozmawiał z Papieżem, potem ks. Adam czytał z Papieżem naszą wkładkę Niedziela w Chicago. Radość na obu twarzach była łatwo zauważalna. Papież znowu miło zaskoczył wszystkich zebranych, pozwalając na ucałowanie pierścienia papieskiego. Dlatego w bardzo szybkim tempie przesuwaliśmy się przed nim, dotykając jego dłońmi, całując pierścień. Wielu z nas radość tego przeżycia wyraziła niekontrolowanymi, obfitymi łzami, w czym byłam na pewno przodownicą. Zdjęcia „trzaskane” bez przerwy utrwaliły dla wszystkich te chwile i teraz pozwalają nam odtwarzać wciąż na nowo moment tak wielkiego przywileju i wyróżnienia.
W 2001r. w styczniu byłam przez osiem dni w Jeruzalem, w Ziemi Świętej. Pod czujnym okiem wspaniałego przewodnika, z Biblią w ręku chodziłam śladami Chrystusa. Atmosfera tych miejsc zacierała świadomość, że minęło ponad dwa tysiące lat. Odczuwałam wtedy ponadczasową bliskość Boga, taką, jaka jest naprawdę, lecz nie zawsze odczuwamy to wręcz fizycznie.
30 września 2003 r. nie myślałam, że może spotkać mnie jeszcze coś równie ważnego i wspaniałego. Spotkanie z Papieżem było dla mnie chwilą doskonałą. Promieniująca z Papieża wielka moc Ducha Świętego sprawiała, że nie zwracałam uwagi na to, iż jest zmęczonym, starszym człowiekiem. Jego miłość, jego moc przesyłania, prowokuje nas, by się zatrzymać, jak ja to zrobiłam, i zapamiętać to miejsce i ten czas na zawsze.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jezus bierze ludzkie słabości na siebie

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Lamentacje powstały w cieniu zburzenia Jerozolimy. Hebrajskie ’Êkāh rozpoczyna się pytaniem: „Jakże?”. To słowo niesie zdumienie bólem, który przekracza zwykły język. Rozdział drugi ma układ akrostychiczny. Kolejne wersety idą za alfabetem. Nawet w ruinie modlitwa trzyma się porządku słowa. Miasto zostaje opisane jak osoba zraniona, upokorzona i opuszczona. Starcy siedzą na ziemi w milczeniu. Dziewczęta pochylają głowy ku ziemi. Dzieci słabną na ulicach z głodu. Obraz jest surowy. Pismo nie zasłania katastrofy słowami łatwego pocieszenia. Szczególnie bolesne są słowa o prorokach. Mieli odsłonić winę miasta i wezwać do nawrócenia. Zamiast tego przekazywali widzenia próżne i zwodnicze. Fałszywe słowo rani podwójnie, bo odbiera ludziom ostatnią szansę powrotu. Dlatego na końcu rozlega się wezwanie do nocnego czuwania. Serce ma być wylane jak woda przed obliczem Pana. Ręce mają zostać wzniesione za życie dzieci. Ta modlitwa nie ucieka od historii. Wchodzi w nią z płaczem i błaganiem. Właśnie tak rodzi się nadzieja oczyszczona z iluzji.
CZYTAJ DALEJ

Papież podsumował konsystorz i zapowiedział kolejny

2026-06-27 21:02

Vatican Media

Papież Leon XIV podsumowuje konsystorz

Papież Leon XIV podsumowuje konsystorz

Leon XIV podsumowując dwudniowe obrady konsystorza nadzwyczajnego wskazał na potrzebę wdrażania owoców synodu oraz dalszego wspólnego słuchania i rozeznawania. Podkreślił potrzebę troski o młodych i rodziny, ponownego odkrycia idei dobra wspólnego. Zapowiedział, że pod koniec roku poda datę przyszłorocznego konsystorza.

Na początku przemówienia Leon XIV zapewnił w imieniu swoim i zgromadzenia, o duchowym wsparciu dla ofiar trzęsienia ziemi w Wenezueli.
CZYTAJ DALEJ

Ojciec współczesnej genetyki i pionier bioetyki w drodze na ołtarze

2026-06-27 15:07

[ TEMATY ]

Bioetyka

współczesna genetyka

droga na ołtarze

Vatican Media

Prof. Jérôme'a Lejeune'a

Prof. Jérôme'a Lejeune'a

W rozmowie z mediami watykańskimi postulatorka procesu kanonizacyjnego prof. Jérôme'a Lejeune'a mówi o niezwykłym świadectwie „spójności rozumu i serca” francuskiego lekarza. Podkreśla, że wiele matek dzieci z Zespołem Downa, do dziś wspomina niezwykły sposób, w jaki profesor patrzył na małych pacjentów. Mówi też o szeroko rozprzestrzenionej opinii o świętości tego wybitnego współczesnego genetyka i pioniera bioetyki, o którego kanonizację proszono już w dniu jego śmierci.

13 lipca upłynie sto lat od narodzin Jérôme'a Lejeune'a, francuskiego genetyka i kandydata na ołtarze, którego od wyniesienia na ołtarze dzieli obecnie jedynie uznanie cudu, wymodlonego za jego wstawiennictwem. Z okazji okrągłej rocznicy, Leon XIV przyjął na audiencji dzieci profesora oraz członków i podopiecznych fundacji, nazwanej jego imieniem. W ich gronie była m.in. Aude Dugast, postulatorka procesu kanonizacyjnego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję